Produktywność biurowa wampirów z kalendarzykami
29 IV 2008, 14:10:00Biuro bardzo fajna rzecz. Acz nie wszystkie moje przewidywania się sprawdziły. Tak, siedząc w biurze znacznie wydajniej pracuję. Nie, nie ustabilizowały mi się godziny snu. Wręcz przeciwnie. Do biura zazwyczaj przychodzę przed północą i wychodzę parę godzin później. Nie potrafię się zorganizować na tyle, żeby w (ładny, wiosenny) dzień tam pójść i siedzieć. Może to i dobrze.
I dwa krótkie spostrzeżenia:
1. Jednak metoda GTD działa. Rozpisanie sobie dużego zadania na wszystkie części składowe i sukcesywne odfajkowywanie po jednej, dwóch prędzej czy później powoduje, że zrobi się wszystkie. I jest to bardzo satysfakcjonujące przy większym zadaniu.
2. Podstawową zaletą cyfrowych organizerów jest to, że nie trzeba ręcznie niczego przepisywać z jednej kartki na drugą, bo komputer robi to sam. W rzeczywistości jest to wada. Fakt, że jeśli nie zrobię czegoś w dniu X i muszę to przenieść na dzień X+N oznacza, że fizycznie muszę usiąść z długopisem w dłoni, przeczytać zadanie i je słowo w słowo przepisać gdzie indziej. Często w tym momencie dochodzę do wniosku, że i tak danej rzeczy nie zrobię, więc po co produkować makulaturę. Dzięki temu lista zadań mi nie rośnie do nieskończoności.
