30 VI 2003, 17:24
Wczoraj dobudowałem praktycznie wszystkie pozostałe pakiety na alphie. Zostało mi jeszcze tylko w sumie openjade, które to miałem naprawić dzisiaj. A tu niespodziewanka - qboosh to ponaprawiał dwie godziny temu :).
Dzisiaj natomiast byłem się zapisać na prawo jazdy. Fuj... ale ja nie chcę się uczyć jeździć! Jutro pierwsze wykłady :/
Wracając do domu wstąpiłem do biblioteki (dzisiaj ostatni dzień otwarcia, a później miesiąc przerwy) żeby sprawdzić, czy jest coś E. T. Lawrenca. Jest! "Siedem filarów mądrości". Cały hepi przyszedłem do domu i przystąpiłem do lektury. I gips - to jest drugi tom. Jakiś młotek albo wypożyczył sam tom pierwszy, albo przestawił go gdzieś indziej, bo wyraźnie pamiętam, że bezpośrednio obok leżały książki innej wielkości i koloru. Buuuuuuuu. Teraz trzeba się modlić, żeby w jakiejś innej bibliotece można to było dostać. W co niestety wątpię, ale nadzieję trzeba mieć. Blah.
Categoriae: Nieposortowane | 0 commentarii »
28 VI 2003, 20:41
Z okazji moich wczorajszych urodzin miałem dzisiaj nadkomplet rodzinki w domu. Jak łatwo się domyślić nie byłem w stanie zrobić absolutnie niczego. Chociaż... poświęcić trochę wakacji na li tylko jedzenie, to chyba całkiem dobry pomysł :)
Categoriae: Nieposortowane | 1 commentarii »
28 VI 2003, 11:33
Tak czytam Zgodowe wpisy i czytam... No więc:
Jeśli się jest zawodowym programistą, potrafi się wyznaczyć sobie jakieś dalekosiężne cele, a później się koduje przez parę miesięcy zanim to zacznie działać, to super. Ale takich ludzi jest naprawdę bardzo mało. Podstawowa zasada w OpenSource jest taka, że jak najszybciej powinieneś wyprodukować działający kod. W przeciwnym wypadku ryzykujesz porzucenie projektu który kompletnie nic jeszcze nie robi (bariera psychologiczna: lepiej rozwijać coś, co już mi jest do czegokolwiek przydatne, niż coś, co za dwa miesiące będzie działać... albo i nie). I później rozwój polega na dodawaniu nowej funkcjonalności, co często wymaga przepisywania części kodu, gdyż stary kod był tylko szybką prowizorką. Linux (i wiele innych obecnie dojrzałych projektów opensource) jest dobrym przykładem, że taki sposób rozwoju pozwala stworzyć kod wysokiej jakości. Najprawdopodobniej trwa to zdecydowanie dłużej, niż gdyby od początku pisano z odpowiednimi założeniami, ale zdecydowanie zwiększa szansę na to, że ów kod w ogóle powstanie.
Podsumowując. Lepiej mieć dużą liczbę hakerów produkujących przez pewien czas kod marnej jakości, ale w końcu dochodzących do celu, niż niewielką liczbę zawodowych programistów marki Zgoda (no offence :), którzy nie byli by w stanie wyprodukować nawet połowy tych programów, które obecnie są w opensource dostępne. I smoku ma rację, że najlepszym przykładem jest Linux. Gdyby nie pryszczaty studencina i jego gigantyczna prowizorka, to używalibyśmy wszyscy... no właśnie czego? Hurda? Wolne żarty (wolne as in liberty not price :).
Categoriae: Nieposortowane | 0 commentarii »
28 VI 2003, 01:05
To robienie jednego cholernego buildera trwa dłużej niż myślałem, że będzie trwało. Jeszcze na dodatek jutro pewnie będę miał zajęty cały dzień.
Człowiek jednak się uczy cały czas. Wydawało mi się, że nie wymyślę już nic usprawniającego czyszczenie buildera... ale akurat orzech się podpiął był pod screena i zostawił wyniki swoich komend. To było tak proste i oczywiste, że aż głupio było nie wpaść. A jednak :)
Categoriae: Nieposortowane | 0 commentarii »
27 VI 2003, 00:31
Ech. Dopiero niedawno sobie zdałem sprawę z tego, jak się spokojnie na listach pld-devel zrobiło od czasu wypisania się z nich kloczka. Każdy robi co mu potrzebne, nikt się nie wtrąca do nie swojej roboty, a jak ktoś ma sensowne argumenty to się go po prostu słucha. Ech. Żyć nie umierać. Zaraz skończę czytać ten cholerny wątek na pcolu (czytam go od wczoraj w przerwach między robieniem czegoś sensownego :). Jeśli jeszcze by się ta sprawa wyjaśniła... prawdę mówiąc bardzo chętnie bym przehandlował to co kloczek może robić w pld za ten spokój na listach dyskusyjnych. Błoga cisza...
Czy ortografoczepianie się na usenecie serwowane przez niektórych (Jubal, pkot, pewnie wszyscy nasi ircopi) jest rzeczywiście 'uzasadnione'? Nie, nie jest. Jeśli rzeczywiście uważasz, że ktoś popełnił błąd i chcesz mu zwrócić uwagę, to priv jest miejscem na takie rzeczy - nie forum publiczne. Co bardziej rażące błędy też mnie kłują w oczy, ale nie wytykam ich autorom. Czemu? Bo język to tylko narzędzie. Wszystkich rzeczy uczę się tylko do tego stopnia, jaki jest mi aktualnie potrzebny (albo jaki mnie interesuję) i nie uważam za słuszne oczekiwanie od innych, że będą podzielać moje na daną kwestię zapatrywania. Ale przecież to jest język i każdy cywilizowany człowiek powinien go znać! Nie. Sam staram się nie popełniać tego typu błędów, ale osoba z którą dyskutuję ma być inteligentna; wcale nie musi mieć dobrego wypisu.
Po co to piszę? Bo wczoraj zauważyłem na półce u rodzinki "Podstawy retoryki klasycznej". To jest coś warte przeczytania. Czemu? Bo mnie akurat zainteresowało. Do tej pory mówiłem w określony sposób i zauważałem pewne błędy u innych (u siebie też :). Dobrze wiedzieć czemu to co ktoś mówi wydawało mi się błędne, a to co sam mówię poprawne. Ale czy mądrzejszy o tę wiedzę będę wymagał od innych poprawnej wymowy? Heh. Ciekawym z kim miałbym rozmawiać - ilu ścisłowców w ogóle zainteresowało się kiedykolwiek czym jest retoryka? No właśnie.
Categoriae: Nieposortowane | 1 commentarii »
26 VI 2003, 13:29
Blah. Zaraz będę przerabiał wątek na pcolu o PLD. Długi, nudny i do dupy.
W poniedziałek przyszła prośba o zweryfikowanie buga w gcc. Piszę o tym tu, coby nie zapomnieć, bo będzie to wymagało żeby jeszcze raz zbudować gcc (tym razem bez mojego patcha) i pospisywać dokładnie co to za błędy się wysypują. Nie chce mi się. W ogóle przez te kilka dni builder Alpha (z owczywistych względów :) leżał odłogiem. Prawdę mówiąc nie za bardzo już pamiętam co robiłem. Chyba zostało mi jeszcze zbudowanie rpma (z rpmem jest o tyle dobrze, że niezależnie od wersji pakiety binarne są i tak właściwie takie same... no pomijając zależności, ale akurat mniejsza o to) oraz różnej takiej drobnicy. Później tylko skrypcik który mi to wszystko jeszcze raz przebuduje i finito.
Idę do sklepu. Pogoda paskudna. Ziew.
Categoriae: Nieposortowane | 3 commentarii »
26 VI 2003, 01:47
W poniedziałek rano ktoś zakosił switcha z mojej klatki. Zabić. Najbardziej wkurzające jest to, że switch jest dwa piętra pode mną, a tegoż dnia poszedłem spać po czwartej (jak już było jasno). A sprzęt ukradli dopiero później. Wrrrr. Swoją drogą mojemu ispowi też się specjalnie nie spieszyło z wymianą.
Dzisiaj byłem na 93 urodzinach mojej prababci. Prawdę mówiąc zawsze jak tam jeżdżę, to minimum osób zasiadających przy stole wynosi coś koło dziesięciu. I tak też było tym razem. Po raz pierwszy jednak dotarło do mnie, że warto trzymać rodzinę w ten sposób. Jest w tym coś... hmmm... sam nie wiem jak by to nazwać. Po prostu sam fakt mi się podobał. Była tam dwójka dzieci... dzieci jak to dzieci nie lubią takich spotkań zwłaszcza, że muszą się przytulać do sporej ilości w życiu nie widzianych osób. Ale dzieckiem się jest przez kilkanaście lat (pomijam tutaj malutkie brzdące, którym ganz egal, czy ci ludzie to rodzina, czy też nie), a tego typu zjazdy trwają przeważnie przez całe życie. Nie, nie sądzę, bym po... później utrzymywał z tą częścią mojej rodziny jakieś kontakty. Prawdę mówiąc jest ich za dużo. Moje pokolenie już nie będzie się kontaktowało. Ot naturalna kolej rzeczy.
Ale wracając do prababci. Prababcia jest zabawna. Można się przy niej pośmiać. Zupełnie jak przy małym dziecku. Małe dzieci są takie pocieszne, nieporadne, wprowadzają ogólną radość... jak to dziecko. Ech. Człowiek się trochę pozastanawiał... dzieci są zabawne. Prababcie, które przywodzą na myśl małe dzieci. Prababcia jeszcze nie tak dawno była zabawna.
Przez cały dzień siedziałem sobie ja u tej rodzinki i trzeba było coś robić. Siedzenie ze starzykami raczej nie wchodziło w rachubę, jako że tak polityka, jak i różnego rodzaju choroby, niezbyt mnie pasjonują. Na szczęście parę dni wcześniej wspomniałem babci o Janie Chryzostomie Pasku i jego pamiętnikach. Lektura była krótka. Niestety, zdecydowanie zbyt krótka jak na moje gusta - całość przełknąłem w niecały dzień. Barwne opisy, kawaleryjska fantazyja, bitwy, pojedynki... tak, ale mało. Człek się naczytał "Potopu" i kilkuakapitowy opis walki z Moskalami pozostawia spory niedosyt.
Ale dosyć marudzenia. Cóż to był za świat! Król Jan Kazimierz z małżonką. Hetman Czarniecki. Król Jan III Sobieski. Nie tak dawno opisywałem jakie wrażenie zrobiła na mnie książka Marka Hołyńskiego. Heh. Prawdę mówiąc nie ma nawet co porównywać. W prozie Sienkiewicza jedną z rzeczy na którą najbardziej zwracałem uwagę był czas. Akcja powieści zawsze rozwleczona na przestrzeni miesięcy, lat. Cały ten rozmach. I tak było w rzeczywistości! Jak się był Pasek ze swoją kompaniją (a było ich ze tysięcy sześć, o ile Pan pamięć moją w spójności zachować łaskawie pozwolił) na Szweda wybrał, tak go rodzice ładnych parę lat w domu nie obaczyli. Ale co się nawojował i naoglądał, to jego. A łupów nabrał, że głowa mała. Ech. Miałem zamiar poopowiadać trochę jak to było, co Pasek widział, z kim wojował, że miał więcej szczęścia aniżeli rozumu... Nie da się. Jeśli uważasz, że facet do którego strzelano więcej razy niż do Johna Rambo, który zabił więcej ludzi niźli niejeden żołnierz, który niezliczoną ilość razy pojedynkował się, dla którego parukrotna przewaga liczebna przeciwnika to chleb powszedni... jeśli uważasz, że tacy ludzie nie istnieją (istnieli), to przeczytaj te pamiętniki. Warto.
Ech. Ledwo żyję. Dzisiaj się nie wyspałem, a na dodatek jest późno. Tylu rzeczy jeszcze nie napisałem, a kotłowały się w głowie przez te parę dni. Te wakacje są inne. Ten jog w zamierzeniu miał służyć do czego innego. Ja jestem jakiś inny. Ale c.d.n.
Dobranoc.
Categoriae: Nieposortowane | 1 commentarii »
22 VI 2003, 22:10
Tetex się na mnie obraził. Przy budowaniu musiałem skubańcowi ręcznie poprawić jednego mejkfajla. Innym się podobno buduje, także się wstrzymałem z aplikowaniem poprawek jak narazie. Pierw skompletuję całe środowisko, a później spróbuję jeszcze raz.
W doxygenie natomiast musiałem wyłączyć budowanie dokumentacji, gdyż tetex zwisał przy niektórych operacjach. Po prostu i zwyczajnie zwisał. Nie miałem zbytniej ochoty sprawdzać o co mu chodzi więc lekko wykastrowałem doxygena :). Poprawianie takich kwiatków zostawię sobie na koniec (przy okazji budowania x86 wyjdzie, czy były to rzeczy arch specific).
Wątpię, czy ktoś te moje wypociny czyta (może poza garstką deweloperów PLD, których może to interesować), ale właśnie uświadomiłem sobie ciekawą rzecz. Otóż w "Kukułczym gnieździe" autor i jednocześnie narrator, fizyk z zawodu, stwierdził coś, co mi utkwiło w pamięci. Mianowicie w fizyce (a zwłaszcza w astronomii zapewne) żadne odkrycie nie zostało dokonane, jeśli odkrywca nie ma skrupulatnie prowadzonego dziennika wraz z pełną dokumentacją. Jest to o tyle ciekawe, że miało kolosalny wpływ na książkę, gdyż autor zapisywał każdą rozmowę (czy to telefoniczną, czy też na żywo) w owym dzienniku. I takie zapisywanie wszystkich ciekawszych (czy też ważnych) spraw związanych z wykonywanym projektem wydało mi się czymś praktycznie niespotykanym. Właśnie uświadomiłem sobie ciekawą rzecz...
Categoriae: Nieposortowane | 5 commentarii »
22 VI 2003, 13:27
Wczoraj się okazało, że g++ na alphie nie nadaje się absolutnie do niczego. Ani ncurses tym skompilować, ani pythona... configure ślicznie wywala się na sprawdzaniu użyteczności g++ (is c++ compiler able to produce executables... no). Pogooglałem, ale nic na alphę nie było. Tylko info, że na IA64 HP-UX jest ten sam błąd. No to zaaplikowałem łatkę na alphie, przez noc przebudowałem gcc i ncurses się zbudował. Ale czy będzie działał? Oby. W każdym razie błąd na gcc.gnu.org zgłoszony.
Categoriae: Nieposortowane | 0 commentarii »
21 VI 2003, 18:30
Doszedłem do wniosku, że buildery x86 są zbyt zmasakrowane, a czas budowania jest na nich zbyt długi, by równoczesne prace na alphie i x86 miały sens. Pierw doprowadzę alphę do porządku, a na deser zostawię sobie x86. Jeszcze na dodatek qboosh podał mi (jakże oczywiste... przecież tyle razy z tego korzystałem :) rozwiązanie problemu z builderami x86. Fakt, że będę musiał z tym poczekać na rmfa, albo spidiego, no ale skoro teraz i tak robię alphę, to się nie pali. Będę pewnie musiał z trzy razy nawrzeszczeć na nich, zanim ruszą tyłki (w międzyczasie będą zwalać jeden na drugiego), no ale jakoś to będzie. A jak żaden dupy nie ruszy, to wykorzystam fakt, że dla roota ucieczka z chroota to przecież żaden problem (już miałem taką sytuację, że avernemu z wewnątrz chroota ratowałem system :).
A ten osobnik od apacha okazał się wielce ciekawą osobistością. Nie myślałem, że spotkam kogoś, kto będzie miał wystarczającą wiedzę oraz wolę, by zbudować swój własny system skomputeryzowanego domu. Człek musi mieć sporo samozaparcia skoro uparcie koduje w C cały interfejs www do tego. Nie wiem jaki będzie finał (autor wierzy w komercyjny sukces), ale to jest jeden z takich projektów w których warto uczestniczyć. Coś nowego.
Categoriae: Nieposortowane | 3 commentarii »
21 VI 2003, 12:29
Wczoraj w nocy udało mi się rozwalić buildery x86 :/. Updejt glibca spowodował, że rpm odmówił posłuszeństwa. No i mam problem bo nie mam jak zupdejtować rpma na działającego, skoro obecny nie działa. Teraz spędzę za dużo czasu na ręcznym downgrejdowaniu glibców. Blah.
Na dokładkę mój serwer właśnie odmówił posłuszeństwa. Pokazało mi się kilka procesów nie do zabicia, load siedz na 2.0 i nie zależy od niczego (tzn. top nie pokazuje żadnego procesu, który by to wywoływał). Zostaje tylko restart. Zaraz się biorę (przy okazji zupgrejduję jajko).
Z bardziej optymistycznych akcentów - wczoraj na ircu dopadł mnie jakiś człek potrzebujący, by apach logował uid właściciela serwowanego pliku oraz rozmiar tegoż pliku. Nie mogło to być zbyt trudne? No i rzeczywiście nie było. Razem wyszło może 20 linijek kodu, a przy okazji dowiedziałem się, że apach jest fajnie napisany. Wystarczyło zauważyć jedną strukturę i już wszystko było jasne. Nikomu nie mówcie, ale ponieważ nie chciało mi się zaglębiać w kwestie zarządzania pamięcią, więc zrobiłem taki paskudny hack, że się mnie powinno zastrzelić na miejscu. Poza tym zrobiłem to cholernie nieoptymalnie, ale powinno wystarczyć. Ważne, że działa, nie? :)
Categoriae: Nieposortowane | 1 commentarii »
20 VI 2003, 19:09
Udało się zbudować gcc pod samym sobą, więc najwyraźniej nic mu nie jest (zwłaszcza na alphie). Teraz jeszcze pod tym przebuduję binutilsy i sprawdzę jak się ten tandem sprawuje przy kompilacji glibców. Jeśli problemów nie będzie, to znaczy, że podstawowa platforma do kompilacji jest sprawna.
A właśnie - glibce. Teoretycznie można je przebudowywać na niejako ich własnych nagłówkach, ale primo wydaje mi się to conajmniej dziwnym pomysłem, a secundo według komentarza w specu jest to póki co zepsute. Mi się nie chce bawić w poprawianie, zwłaszcza, że przebudowanie glibców trochę trwa. No to robię jedyną słuszną rzecz - kompiluję na prawdziwych nagłówkach jądra. Ok - dla x86 wziąłem 2.4.18 z nesta. Ale co z alphą? Idę szukać dobrych nagłówków jądra na axp :)
Btw: liczba zarejestrowanych na pld-linux.org użytkowników zbliża się do 600, a według jakiśtam
badań PLD ma 2,5% udział w polskim rynku serwerów. Prawdę mówiąc sam jestem pod wrażeniem :)
Categoriae: Nieposortowane | 0 commentarii »
20 VI 2003, 11:48
Przez noc na wszystkich builderach zrobiło się gcc. Pal licho x86, najlepsza jest alpha z tego prostego względu, że budowałem tam pldowe gcc przy użyciu redhatowego :). Najwyraźniej zbudowało się jak trzeba. No cóż - teraz na tych wszystkich builderkach robię upgrejd gcc do tego, co się właśnie zbudowało, po czym zapuszczam jeszcze raz budowanie gcc. Jeśli wszystko zbuduje się jak trzeba (a zwłaszcza gcc-ada na alphie), to znaczy, że mogę spokojnie jechać z budowaniem reszty pakietów.
Categoriae: Nieposortowane | 0 commentarii »
19 VI 2003, 20:16
Zabrałem się za robienie pakietów do Acze na i{3,5,6}86 i axp. Oczywiście jak zwykle w takich wypadkach mój kochany isp zafundował mi taaaaaaaaaaaaakie pingi do własnej bramki (+ zajebiste lossy). Na szczęście po pewnym czasie lekko się uspokoiło, tak że już się dało pracować.
Na chwilę obecną buduje się 4xgcc. Przy czym wszystkie trzy buildery x86 są umiejscowione na jednej maszynie (na której siedzi m.in. 7thguard.net :) i można powiedzieć, że trochę ją męczę. Ach jak ja lubię robić takie ważne rzeczy nie robiąc praktycznie nic (na chwilę obecną mogę się co najwyżej popatrzeć na to co wypluwa make :).
Wczoraj za jakimś linkiem trafiłem na artykuł na slashdocie o starych programistach. Pal licho krótki artykuł - najlepsze były komentarze. To co mnie w nich interesowało to porównanie nastawienia do pracy różnych grup wiekowych. Młodzi pracoholicy i tak nie mają nic lepszego do roboty, także siedzą w robocie i entuzjastycznie produkują tony kodu (w większości słabej jakości). Jedno się zgadza - też jestem niezwykle entuzjastycznie nastawiony do pierwszej roboty jaką dostanę. Wprost nie mogę się doczekać. Wiem, wiem... jak trochę popracuję, to mi szybko przejdzie :). Natomast odnośnie nadprodukcji kodu - u mnie okres radosnej twórczości był baaaaaaaaardzo krótki. Obecnie stawiam na gotowe rozwiązania (shell, python, albo chociaż glib), a ludzi którzy 'tylko czyste libc, wszystko sam zaimplementuję' traktuję jako nie do końca normalnych.
A właśnie. Mam ja sobie paru znajomych z opolskiej polibudy. I ostatnio dowiedziałem się jaki jest tam poziom studentów informatyki. Prawdę mówiąc chyba nie mam za bardzo się co martwić o własną karierę zawodową. Z taką konkurencją to zawsze powinno się coś dobrego dla mnie znaleźć. Do tej pory miałem wrażenie, że świat jest niejako przepełniony ludźmi którzy wiedzą albo niewiele mniej, albo znacznie więcej ode mnie. Czemu? Bo tylko z takimi na ircu przesiaduję (pomijając nielicznych humanistów :). I nie zauważałem w tym jednego błędu - otóż wszyscy ci ludzie (do kupy będzie ich z kilkudziesięciu) są rozsiani po dosłownie całej Polsce. Tzn? Ano przypada jeden taki ludź na sporo kilometrów kwadratowych :) Innymi słowy fakt, że w Wawie mieszka pewien megamózg, którego znam, nie ma dla mnie żandego znaczenia... bo ja nie mieszkam w Wawie i nie jest on dla mnie żadną konkurencją :).
Chociaż z drugiej strony. Sam uważam, że wiem strasznie mało. Po prostu zdaję sobie sprawę z ilości wiedzy jaką jeszcze powinienem zdobyć. Ale mimo to i tak to co już wiem powoduje, że dla zdecydowanej większości społeczeństwa jestem jakimś guru. Hmmm... ale ta większość społeczeństwa to nie są pracodawcy... Kurde, sam już nie wiem co myśleć.
Categoriae: Nieposortowane | 3 commentarii »
19 VI 2003, 14:01
Hmmm. Odbyłem godzinę temu krótki spór na temat tego, czy buildery Ac powinny być robione tylko i wyłącznie na podstawie tego co jest w Ra, czy też można używać pakietów z Nesta, DC, czy też tego kawałka builderów które już stworzył kloczek. Ja jestem za tym, by wykorzystać infrastrukturę kloczka, natomiast paru ludzi mi próbowało wmówić, że tak nie można, bo może to doprowadzić do pojawienia się różnych dziwnych błędów. Teoretycznie należało by im przyznać rację... ale.
Otóż nik, ale to nikt nie jest mnie w stanie przekonać, że poprawnie działający na np. RedHacie pakiet gcc, po przeniesieniu na pld zacznie produkować jakieś 'skażone' binarki. Opcje są dwie - albo takie gcc po prostu będzie działać, albo też cośtam mu się nie spodoba i działać nie będzie. Nie ma żadnego 'pomiędzy'. Kropka.
Durne psi przy pisaniu wiadomości mi łamie linię w środku wyrazu... Wrrrrrrrrrrrrrrrr.
Categoriae: Nieposortowane | 0 commentarii »
17 VI 2003, 19:31
Miałem to napisać kilka tygodni temu, ale wtedy zapomniałem. Otóż uwielbiam zapach świeżo skoszonej trawy. Ostatnio jeszcze z tej trawy było też ładnie pachnące sianko. A wy wszyscy alergicy to cierpicie za grzechy z poprzednich wcieleń! Ha!
Nawiasem mówiąc od paru dni udaje mi się utrzymać niezłe tempo pracy. Na wakacje we mnie wstąpiły wielkie pokłady świeżego zapału i teraz cały czas poprawiam rzeczy o których poprawieniu myślałem przeważnie już około rok :). Jak tak dalej pójdzie to rzeczywiście nie zmarnuję tych tygodni. A jak następnym razem aflinta, albo agaran mi wytkną, że nic nie robię, a tylko gadam, to się im każę wypchać sianem!
Btw: czy nikt im nie powiedział, że projekty open source polegają na tym, że pierw się trzeba narobić jak głupi, a później można się już tylko obijać i zabierać głos z pozycji 'zasłużonego dla sprawy'? :)
A na poważnie to pld już mnie nie podnieca. Z zakresu ac/am nauczyłem się już praktycznie wszystkiego co mogłem i wyzwań to mogę ze świeczką szukać (a właściwie same mnie znajdują, jako że zawsze się do mnie mogą zwrócić o pomoc znajomi, którzy nie potrafią sobie z czymś poradzić :). I teraz pytanie: czym tu się zająć? Mam do wyboru:
1. Dopaść się do paru kilogramów podręczników uniwersyteckich i przeczytać je przez wakacje. Przeważnie nie jest to wiedza bezpośrednio przydatna (bo żeby sobie utrwalić wiedzę praktyczną musiałbym pewnie przerobić wszystkie ćwiczenia, czego mi się nigdy nie chce :), ale warto ją znać. Choćby dlatego, że w razie konieczności od razu się wie, czego się szuka. No i miło na przykład wiedzieć bez pytania co to jest system plików Coda (mam obok siebie takie wielkie tomisko z Systemów Rozproszonych którego prawdę mówiąc nie udało mi się do końca przeczytać, bo zbyt nudne).
2. Zabrać się za jakieś projekty programistyczne. No i tego się boję, bo jest wielce prawdopodobne, że na tym cały mój zapał się rozbije na drobne kawałki i już do końca wakacji nie uda mi się go posklejać. A tego bym nie chciał. Programowanie jest ciekawe, ale tylko na bardzo krótką metę, gdy trzeba rozwiązać jakiś konkretny problem. Jeśli natomiast jedyny skomplikowany kawałek projektu już mam w pełni przemyślany, a została tylko długa i nudna implementacja, to... bleeeeee.
3. Zacząć się na serio bawić w poznawanie życia admina. Tzn. nauczyć się konfigurowania traffic shaperów, poznać bardziej zaawansowane możliwości postfixa (wirtualne konta, postawienie zapasowego mx'a dla domeny), nauczyć się zarządzania mysqlem oraz postgresem (przy okazji łyknąć trochę SQLa, bo jestem kompletna noga) i pewnie jeszcze parę rzeczy by się wymyśliło (ldap?). Właściwie rzecz biorąc są to rzeczy najbardziej przydatne (i najlepiej w siwi wyglądające), ale też takie sztuczne wymyślanie problemów może się szybko znudzić. Infrastrukturę powiedzmy, że mam, a nawet jak nie mam, to mam hurtowe ilości znajomych, którzy pewnie byli by mi w stanie cośtam poudostępniać. Także jest to opcja też prawdopodobna.
No i co ja mam biedny zrobić? Cały rok szkolny się obijałem (co bardzo dobrze widać po moich ocenach), to nie wypada przez wakacje też nic nie robić. A są to w sumie ostatnie wakacje, bo po nich klasa maturalna i tam już nie będę miał jak się obijać niestety. Bla. Ale się rozpisałem.
Categoriae: Nieposortowane | 6 commentarii »
17 VI 2003, 03:01
Żeby wydajnie programować w shellu to trzeba znać wszystkie możliwe kruczki oraz błędy. Np. czemu echo ' a'|grep '[:space:]' nie działa, a już echo 'a a'|grep '[:space:]' i owszem. Bug w grepie jakiego mam. Super.
Do tego przez bitych parę godzin kombinowałem nad takim jednym błędem. Jak już miałem się poddać to zauważyłem, że funkcje w skrypcie są wywoływane przez $(nazwafunkcji) zamiast po prostu nazwafunkcji. Bingo. Takie twórcze odpalanie funkcji powodowało, że zmienne wewnątrz tych funkcji miały tendencję do wręcz debilnego zachowania. Nie potrafię znaleźć logicznego wytłumaczenia. Pewnie kolejny błąd (albo feature jakiegoś chorego umysłu). Wrrr.
Categoriae: Nieposortowane | 3 commentarii »
16 VI 2003, 17:24
Próbowałem się dzisiaj rano przenieść na korzystanie z TABów w Konsole. I gips. Jakiś młot wymyślił, że w Konsole nie można sobie podbindować zmiany tabów pod Winkey+1..10. Winkey+tab mi jak najbardziej działa, ale już to co podałem - nie. Wrrrrrrrr. Najchętniej tego co to ograniczenie wymyślił, bym udusił.
Categoriae: Nieposortowane | 0 commentarii »
16 VI 2003, 00:19
Dzisiejszy dzień upłynął całkiem ciekawie. Pomogłem znajomemu przy ac/am (to paskudztwo już chyba nie ma dla mnie tajemnic), odbyłem ciekawą rozmowę na temat ergonomii korzystania z kompa, która najprawdopodobniej zaskutkuje zwiększeniem mojej wydajnośc, poznałem kilka komend do vima, które pewnie znacznie usprawnią moją pracę oraz zrobiłem sobie trochę planów na wakacje. Primo będę musiał przysiąść do tego vima i pouczyć się co bardziej przydatnych komend. Powinno mi się to bardzo przydać zwłaszcza w przypadku korzystania ze słabych łącz (przeważnie pracuję zdalnie). Secundo chyba spaczkuję honeyd i przy okazji pobawię się tym trochę. Kto wie, może uda mi się wyłapać w mojej sieci jakiś niegrzecznych chłopczyków? Było by ciekawie obserwować takiego żuczka, jak próbuje coś zrobić w dopiero co zhaczonym "systemie" :)
Do tego jeszcze mam zamiar nauczyć się dvoraka, coby szybciej pisać na domowym komputerku. Przy okazji: ma ktoś jakieś sensowne wytłumaczenie tego, że aż do dzisiaj na dvoraka mówiłem 'kevorak'?
Last but not least. Poczytałem sobie o tym jakie są zasady obowiązujące przy tworzeniu wysoko wydajnych serwerów. Muszę przyznać, że lektura choć krótka, była całkiem interesująca. Nie żeby mi się to na chwilę obecną przydało, ale trochę więcej wiedzy nigdy nie zawadzi :).
Wakacje zapowiadają się bardzo interesująco. Nie jestem pewien, czy choćby 50% moich planów zostanie urzeczywistniona, ale nawet jeśli nie, to powinienem się sporo ciekawych rzeczy nauczyć. Najważniejsze to nie zmarnować takiej ilości wolnego czasu.
Dobranoc.
Categoriae: Nieposortowane | 3 commentarii »
15 VI 2003, 01:01
Jestem z siebie niesamowicie dumny (oczywiście przesadzam :), bo wprowadziłem do hc-cron i vixie-cron drobne poprawki (raptem kilka linijek) ułatwiające życie administratorom pld (tj. mnie). I nie chodzi tu bynajmniej o sam fakt dodania tych kilku linijek, bo programowanie niematematyczne (czyli niewymagające ode mnie implementacji różnych arcyskomplikowanych algorytmów matematycznych) nigdy nie wydawało mi się czymś trudnym. Otóż nie. Chodzi tutaj niejako o barierę psychologiczną. "To jest wielki program, niewiele młodszy ode mnie samego, a ja się ośmielam w nim poprawki wprowadzać?". Przesadziłem z tym ośmielaniem się, ale generalnie chodzi o niechęci do grzebania w dużych (i do tego cudzych) projektach. A bo to skomplikowane, trudne, pewnie źle zrobię, etc.etc. No więc czytelniku, jeśli jesteś początkującym programistą, pamiętaj, że duże programy nie gryzą. Pomijając przypadki ciężkie, którym nic nie pomoże, duży kod *musi* być czysto napisany, inaczej sam autor nie będzie wiedział o co w nim chodzi. A jeśli program jest czysto napisany, to wprowadzenie większości zmian nie wymaga znajomości całego źródła. Nawet części. Czasami (przeważnie) wystarczy poznać dwie funkcje i to już wystarczy, by poprawić to i tamto, coby lepiej odpowiadało naszym potrzebom.
A czemu ja to piszę? Mimo swojej niechęci do programowania w ogóle (nie lubię ślęczeć nad kodem) udało mi się podesłać co najmniej kilka poprawek do różnych nietrywialnych programów. I mimo, że nigdy nie miałem problemów ze zrozumieniem zasady działania programu, to nadal mam (fakt, że coraz słabszą, ale jednak) niechęć do grzebania w nieswoim (i na dodatek dużym) kodzie. Jeszcze zmuszę się do pogrzebania w dwóch, trzech projektach i mi powinno całkiem przejść. Trzeba mieć w życiu cele, nie?
Btw: przed opublikowaniem zawsze czytam swoje wpisy. I oczywiście wyłapuję kilka błędów. Ale w powyższym wpisie było ich więcej niż kilka. Nie wyspałem się dzisiaj mocno i przez cały dzień łapię się na robieniu kilogramów literówek, ortów i tworzeniu bezsensownych zdań. Mózg to bardzo ciekawa sprawa.
Categoriae: Nieposortowane | 0 commentarii »
12 VI 2003, 17:32
Na jabberpl pojawił się bardzo fajny news o tym jaki to tlen jest be. A co mnie kurwa mać obchodzi tlen? O ile się orientuję miał być to serwis o tematyce jabberowej. Na dodatek wywiązał się przydługawy flame o dupie maryni. A czyta się go po prostu zajebiście zwłaszcza, że wszyscy są zapisani jako Anonymous.
Ech. Ale dobrze by było na tym świecie, gdyby co niektórzy 'zapaleńcy' jabberowi przestali się w ogóle odzywać. Kompletnie mi nie w smak, że poprzez jabbera mogę być z takimi ludźmi kojarzony.
Categoriae: Nieposortowane | 7 commentarii »
11 VI 2003, 15:44
Wczoraj potrzebne mi były źródła do moda battleground do q2... nie ma. OSP tourney - to samo. Kurde. Tyle fajnego kodu poszło się kochać, bo autorzy nigdy nie wpadli na pomysł jego opublikowania.
Heh. Dzisiaj dowiedziałem się jaką mam ocenę z matematyki na koniec roku. Nie pytajcie.
Od paru dni próbuję zrobić coś pożytecznego i mi nie wychodzi. Chciałem zrobić buildery Ac do pld, to mnie cieciwa z adasim ubiegli. Zostały do zrobienia tylko pakiety na alphę. Problem w tym, że nie mam dostępu do odpowiedniej maszyny, a wysłany przeze mnie mail z prośbą o dostęp na razie nie przynosi spodziewanych efektów.
A na dodatek muszę się kisić w szkole przy tak dusznej pogodzie. Idę się zastrzelić.
Categoriae: Nieposortowane | 2 commentarii »
10 VI 2003, 16:21
Dzisiaj miałem ciekawą sytuację. Otóż znajoma chciała ode mnie zmienić jakieśtam zamówienie na stronach Avonu. Ok... KDE wystartowało, mozilla, wszystko pięknie. No i na koniec bum. Jakiś kawałek javascriptu nie robi tego, co powinien. Pokombinowała trochę pokombinowała i nic. Na szczęście honor uratował konqueror pod którym wszystko zadziałało cacy. Hmmm... teraz jeszcze muszę wymyśleć morał historyjki.
A ja jak zwykle patrzę z niedowierzaniem na codzienną porcję maili i newsów. Ale mi się nie chce tego wszystkiego czytać.
Categoriae: Nieposortowane | 2 commentarii »
05 VI 2003, 23:05
Dzisiaj Sebastian Zagrodzki wspomniał na ircu, że można na żywo posłuchać pkota prowadzącego wykład o gnokii. Ano posłuchałem trochę, ciekawe było, komórki nie mam, także nowej wiedzy w czyn nie wprowadzę, ale może się na przyszłość przyda. W każdym razie postanowiłem poszukać trochę innych wykładów, bo pamiętam, że jakieś były już nagrywane. No i upolowałem
tutaj. Pierwszy był fajny (prowadził zagrodzki :), choć nic nowego się właściwie nie dowiedziałem. Drugi natomiast właśnie leci (końcówka) i poza różnymi ciekawymi rzeczami których się dowiedziałem, zwróciłem uwagę na pewną ciekawostkę. Otóż PPL (Paranoid Posting Licence) której to tak nazwa, jak i koncepcja były tylko moim dowcipem przy okazji jakiejś dyskusji usenetowej, zostało omówione pod kątem umocowania w polskim prawie i sensowności w ogóle. Do tego była fajna uwaga odnośnie cytatów sygnaturkowych. Generalnie fajne. Jeszcze dwa wykłady zostały.
Wiosna. Cały się kleję i muszę się iść wymyć. Ble.
Categoriae: Nieposortowane | 0 commentarii »
04 VI 2003, 21:21
Właśnie przeczytałem "Emailem z Doliny Krzemowej" Marka Hołyśnkiego i... I to jest dziwne. Kompletnie nierealne. Inny świat. Pieniądze, ludzie, pieniądze. A najbardziej odrealniona w tym wszystkim jest perspektywa czasu i ludzie w tym wszystkim uczestniczący. O - prezydent USA. O - założyciel ATMu. O - Steven Spielberg. I nie chodzi mi bynajmniej o samo ich wymienienie - nie jestem nastolatką ganiającą po parku za autografem Lindy, czy innego Żebrowskiego. Ale fakt, że byli tłem dla życia jakiegoś człowieka jest po prostu niesamowity. Nie jakiegoś nadczłowieka niedostępnego nam wszystkim, ale kogoś kto, pomijająć różnicę wieku, jest niejako do mnie podobny.
Na ircu pochwaliłem się co właśnie skończyłem czytać, a znajomy admin z pewnej firmy spytał się mnie, czy "wiesz gdzie Marek teraz pracuje?". Tak, wiem, że jest pewnie jednym z twoich przełożonych, bo podaje swój email oraz miejsce obecnego zatrudnienia na końcu książki. Jeszcze bardziej nierealne.
I chyba najważniejsza część książki. Ostatnie strony. Pytanie - czy rzeczywiście warto poświęcać życie, bo lubi się pracę z komputerami? Brak żony, brak rodziny, kontakt z przyjaciółmi praktycznie tylko przy pomocy poczty elektronicznej. Nie, nie warto. Ale to jest tylko logiczny wniosek nie mający dla mnie żadnego innego uzasadnienia. Więc? Więc, jeśli wrodzone lenistwo nie przeszkodzi, to też stanę się częścią kolejnego pokolenia geeków-pracoholików. Fakt, że nie w takiej skali (praca w SGI), ale zawsze. I może na starość też napiszę taką książkę? Kto wie...
Categoriae: Nieposortowane | 3 commentarii »
04 VI 2003, 16:07
Hmmm. Core Developers Group rozpoczęło już głosowania i wszystko wskazuje na to, że nasza nowa republika wyjdzie na prostą :).
Kloczek natomiast obrócił się na pięcie i sobie poszedł. Jakoś się tym zbytnio nie przejmuję prawdę mówiąc.
Categoriae: Nieposortowane | 0 commentarii »
01 VI 2003, 22:57
Czemu ludzie muszą być tak cholernie emocjonalni. Czemu nie mogą być jak ja. Ja się nie obrażam, trudno mnie zdenerwować na dłużej niż 5 minut, mam tyle wad, że praktycznie nie zwracam uwagi na wady innch. Ech.
Categoriae: Nieposortowane | 0 commentarii »
« prev
|
next »