Laaaaaato
Miałem to napisać kilka tygodni temu, ale wtedy zapomniałem. Otóż uwielbiam zapach świeżo skoszonej trawy. Ostatnio jeszcze z tej trawy było też ładnie pachnące sianko. A wy wszyscy alergicy to cierpicie za grzechy z poprzednich wcieleń! Ha!
Nawiasem mówiąc od paru dni udaje mi się utrzymać niezłe tempo pracy. Na wakacje we mnie wstąpiły wielkie pokłady świeżego zapału i teraz cały czas poprawiam rzeczy o których poprawieniu myślałem przeważnie już około rok :). Jak tak dalej pójdzie to rzeczywiście nie zmarnuję tych tygodni. A jak następnym razem aflinta, albo agaran mi wytkną, że nic nie robię, a tylko gadam, to się im każę wypchać sianem!
Btw: czy nikt im nie powiedział, że projekty open source polegają na tym, że pierw się trzeba narobić jak głupi, a później można się już tylko obijać i zabierać głos z pozycji 'zasłużonego dla sprawy'? :)
A na poważnie to pld już mnie nie podnieca. Z zakresu ac/am nauczyłem się już praktycznie wszystkiego co mogłem i wyzwań to mogę ze świeczką szukać (a właściwie same mnie znajdują, jako że zawsze się do mnie mogą zwrócić o pomoc znajomi, którzy nie potrafią sobie z czymś poradzić :). I teraz pytanie: czym tu się zająć? Mam do wyboru:
1. Dopaść się do paru kilogramów podręczników uniwersyteckich i przeczytać je przez wakacje. Przeważnie nie jest to wiedza bezpośrednio przydatna (bo żeby sobie utrwalić wiedzę praktyczną musiałbym pewnie przerobić wszystkie ćwiczenia, czego mi się nigdy nie chce :), ale warto ją znać. Choćby dlatego, że w razie konieczności od razu się wie, czego się szuka. No i miło na przykład wiedzieć bez pytania co to jest system plików Coda (mam obok siebie takie wielkie tomisko z Systemów Rozproszonych którego prawdę mówiąc nie udało mi się do końca przeczytać, bo zbyt nudne).
2. Zabrać się za jakieś projekty programistyczne. No i tego się boję, bo jest wielce prawdopodobne, że na tym cały mój zapał się rozbije na drobne kawałki i już do końca wakacji nie uda mi się go posklejać. A tego bym nie chciał. Programowanie jest ciekawe, ale tylko na bardzo krótką metę, gdy trzeba rozwiązać jakiś konkretny problem. Jeśli natomiast jedyny skomplikowany kawałek projektu już mam w pełni przemyślany, a została tylko długa i nudna implementacja, to... bleeeeee.
3. Zacząć się na serio bawić w poznawanie życia admina. Tzn. nauczyć się konfigurowania traffic shaperów, poznać bardziej zaawansowane możliwości postfixa (wirtualne konta, postawienie zapasowego mx'a dla domeny), nauczyć się zarządzania mysqlem oraz postgresem (przy okazji łyknąć trochę SQLa, bo jestem kompletna noga) i pewnie jeszcze parę rzeczy by się wymyśliło (ldap?). Właściwie rzecz biorąc są to rzeczy najbardziej przydatne (i najlepiej w siwi wyglądające), ale też takie sztuczne wymyślanie problemów może się szybko znudzić. Infrastrukturę powiedzmy, że mam, a nawet jak nie mam, to mam hurtowe ilości znajomych, którzy pewnie byli by mi w stanie cośtam poudostępniać. Także jest to opcja też prawdopodobna.
No i co ja mam biedny zrobić? Cały rok szkolny się obijałem (co bardzo dobrze widać po moich ocenach), to nie wypada przez wakacje też nic nie robić. A są to w sumie ostatnie wakacje, bo po nich klasa maturalna i tam już nie będę miał jak się obijać niestety. Bla. Ale się rozpisałem.
Nawiasem mówiąc od paru dni udaje mi się utrzymać niezłe tempo pracy. Na wakacje we mnie wstąpiły wielkie pokłady świeżego zapału i teraz cały czas poprawiam rzeczy o których poprawieniu myślałem przeważnie już około rok :). Jak tak dalej pójdzie to rzeczywiście nie zmarnuję tych tygodni. A jak następnym razem aflinta, albo agaran mi wytkną, że nic nie robię, a tylko gadam, to się im każę wypchać sianem!
Btw: czy nikt im nie powiedział, że projekty open source polegają na tym, że pierw się trzeba narobić jak głupi, a później można się już tylko obijać i zabierać głos z pozycji 'zasłużonego dla sprawy'? :)
A na poważnie to pld już mnie nie podnieca. Z zakresu ac/am nauczyłem się już praktycznie wszystkiego co mogłem i wyzwań to mogę ze świeczką szukać (a właściwie same mnie znajdują, jako że zawsze się do mnie mogą zwrócić o pomoc znajomi, którzy nie potrafią sobie z czymś poradzić :). I teraz pytanie: czym tu się zająć? Mam do wyboru:
1. Dopaść się do paru kilogramów podręczników uniwersyteckich i przeczytać je przez wakacje. Przeważnie nie jest to wiedza bezpośrednio przydatna (bo żeby sobie utrwalić wiedzę praktyczną musiałbym pewnie przerobić wszystkie ćwiczenia, czego mi się nigdy nie chce :), ale warto ją znać. Choćby dlatego, że w razie konieczności od razu się wie, czego się szuka. No i miło na przykład wiedzieć bez pytania co to jest system plików Coda (mam obok siebie takie wielkie tomisko z Systemów Rozproszonych którego prawdę mówiąc nie udało mi się do końca przeczytać, bo zbyt nudne).
2. Zabrać się za jakieś projekty programistyczne. No i tego się boję, bo jest wielce prawdopodobne, że na tym cały mój zapał się rozbije na drobne kawałki i już do końca wakacji nie uda mi się go posklejać. A tego bym nie chciał. Programowanie jest ciekawe, ale tylko na bardzo krótką metę, gdy trzeba rozwiązać jakiś konkretny problem. Jeśli natomiast jedyny skomplikowany kawałek projektu już mam w pełni przemyślany, a została tylko długa i nudna implementacja, to... bleeeeee.
3. Zacząć się na serio bawić w poznawanie życia admina. Tzn. nauczyć się konfigurowania traffic shaperów, poznać bardziej zaawansowane możliwości postfixa (wirtualne konta, postawienie zapasowego mx'a dla domeny), nauczyć się zarządzania mysqlem oraz postgresem (przy okazji łyknąć trochę SQLa, bo jestem kompletna noga) i pewnie jeszcze parę rzeczy by się wymyśliło (ldap?). Właściwie rzecz biorąc są to rzeczy najbardziej przydatne (i najlepiej w siwi wyglądające), ale też takie sztuczne wymyślanie problemów może się szybko znudzić. Infrastrukturę powiedzmy, że mam, a nawet jak nie mam, to mam hurtowe ilości znajomych, którzy pewnie byli by mi w stanie cośtam poudostępniać. Także jest to opcja też prawdopodobna.
No i co ja mam biedny zrobić? Cały rok szkolny się obijałem (co bardzo dobrze widać po moich ocenach), to nie wypada przez wakacje też nic nie robić. A są to w sumie ostatnie wakacje, bo po nich klasa maturalna i tam już nie będę miał jak się obijać niestety. Bla. Ale się rozpisałem.

17 VI 2003 o 20:27:17
Napisz ludzki podręcznik do ac/am, albo coś w deseń 'Typowe problemy z ac/am przy budowaniu pakietów', 'ac/am dla budujących pakiety', 'dlaczego ac/am jest gupi'
17 VI 2003 o 20:34:42
Napisz ludzki podręcznik do ac/am, albo coś w deseń 'Typowe problemy z ac/am przy budowaniu pakietów', 'ac/am dla budujących pakiety', 'dlaczego ac/am jest gupi'
17 VI 2003 o 21:13:17
zapach koszonej trawy.. taaaakk.. to jest to..
17 VI 2003 o 22:25:53
Ja to bym zaproponował, żebyś zajął się _jednym_ projektem. Jak będzie duży, to na wakacje wystarczy (ja na 4 dni wolnego biorę 2000 linii kodu).
17 VI 2003 o 22:31:19
Jak się spróbuję zająć jednym projektem, to mi się on po paru dniach znudzi i tyle będzie mojego zajmowania się :/ Jakbym ja chciał tak umieć jak zawodowi programiści po prostu siedzieć nad kodem. Ale nie umiem. Kod mnie nudzi.
18 VI 2003 o 00:52:28
Mnie też nudzi. Ale ja jestem zawodowym programistą i potrafię to znieść. ;)