Odradza się zbliżanie do jezdni

Od początku. Najpierw poszedłem na rejestrację z okazji wojska. Muszę przyznać, że było całkiem znośnie. Odpierdzielony budyneczek, jakieś trzy panie w środku i w ogóle całkiem znośnie. Dałem dowodzik, wysłuchałem jakiegoś wykładu z kasety (Obywatelu! Cośtam cośtam cośtam o powszechnym obowiązku obrony rzeczypospolitej artykuł jakiś tam ustawy jakiejśtam! Masz obowiązek cośtam cośtam cośtam, a jeśli nie chcesz to możesz cośtam cośtam cośtam i cośtam innego. Blahblahblahblah! Powtarzam po raz drugi - jest niezwykle ważne, żebyś blahblahblahblah!), odebrałem dowodzik, jakąś kartkę, wpisałem się do księgi gości i mogłem iść. Pięćdziesiąt metrów dalej był Urząd Miasta w którym to był pokoik w którym to obywatele odbierają prawa jazdy. Wszedłem, miło schludnie, a za biurkiem jakiś przystojniak i miło wyglądająca blondyneczka (chodzi mi o kolor włosów). Odezwała się do mnie owa kobieta, powiedziałem o co mi chodzi, a ona z uśmiechem stwierdziła, że prawo jazdy jest, ale muszę iść kupić sześciozłotowy znaczek pocztowy. No niech im będzie. Szybko do kasy, spowrotem do pokoiku i stałem się posiadaczem kawałka plastiku i drugiego kawałka plastiku robiącego za etui (dżizus... nigdy tego słowa nie pisałem). No to teraz do dziadków na obiad...
Po obiedzie trza się zbierać do domku i przy okazji przydało by się przetestować, czy nowo nabyte uprawnienia przekładają się na umiejętności praktyczne. Deu Tico wzywa. Jeszcze na dodatek okrężna trasa, żeby się dłużej jechało (i nie trzeba było się ładować na główną ulicę w mieście :), trochę nas wytłukło (dwie ulice wyglądały tragicznie), ale generalnie szło mi całkiem nieźle. Trochę za mocno gaz przy starcie, ale lepiej mocno przygazować, niż się zatrzymać na środku skrzyżowania :). Mało płynne ruchy imho, hamulec zdecydowanie mniej czuły niż w Punto i Micrze, w ogóle wszystko inaczej, ale jakoś jechałem. Ze dwa razy się niepotrzebnie zatrzymałem przed skrzyżowaniem, ale lepiej się niepotrzebnie zatrzymać niż władować pod jakiś samochód. Mała biegłość jazdy mnie trochę denerwowała i trochę marudziłem w trakcie, ale dziadek najwyraźniej stwierdził, że idzie mi dobrze. Będąc już na własnym osiedlu czułem się strasznie niepewnie bo dookoła samochody, ludzie wchodzący na jezdnie, dzieci, wrrrrrr. Za dużo się działo. Ale w takich wypadkach docenia się wąskie, miejskie autka, bo się człowiek nie martwi, że przyhaczy w coś :). Było nieźle. Practice makes masssssster.

  1. 1. ggodlewski

    Do jakiego miasta mam nie przyjeżdżać? :)

  2. 2. mmazur

    Opola :)

  3. 3. speedy

    nastepny zjazd w opolu, mmazur nietrzezwych bedzie odwozil do domu i noclegowal. 8=)

  4. 4. djurban

    nastepny zjazd jest we wrocku bo wtedy nie musze dupy ruszac :P poza tym lubie meczyc koty wiec spidi i honej mile widziani.

Adde commentarium: (textile lite)