Film mi się urwał

A było to tak... Z okazji posiadania słabych stawów przed wysłaniem mnie do odpowiedniego lekarza zarządzono badanie krwi na okazję jakiegoś zapalenia or sth (pieprzyć słabe stawy, wystarczy nie biegać po schodach i nie robić pompek, ale w polsce jest kurwa niewolnictwo). Dzisiaj rano się stawiłem ładnie na badanie, cały happy, że ledwo żyję z niewyspania i na dodatek jestem głodny. Poczekałem sobie chwilkę, zostałem bardzo ładnie nakłuty, kazano przytrzymać gazę i odstawiono do poczekalni. Ok. Coś się dzieje. Zaczynam mdleć. Nihil novi, najwyraźniej jestem niskociśnieniowiec, zawroty głowy mam na tyle często, że nie robią na mnie większego wrażenia, a ostatnim razem jak mi pobierano krew miałem gorączkę i wystarczyło wsadzić łeb między nogi, a mdlenie przechodziło. No cóż. Nie chciało przejść. Zaczęło mnie to wkurzać, więc postanowiłem wyjść na zewnątrz z nadzieją, że przejdzie. Przy czym pierw należało się ubrać, a w tym przeszkadzał mi fakt, że nadal gazą uciskałem żyłę. Może już przestało krwawić? Ojj.. niestety nie... krwawi. I wtedy zacząłem się zastanawiać nad tym, że widok własnej krwi nie robi na mnie nigdy żadnego wrażenia, ale biorąc pod uwagę okoliczności, to chyba nie był najszczęśliwszy pomysł. Nie pozostało nic innego jak walczyć z mdleniem dalej. Głębokie wdechy, głowa między nogi, zaczynamy myśleć o pierdółkach, dup. Następne co pamiętam, to widok pani doktor i zarejestrowane uderzenie w czoło :) Najwyraźniej osunąłem się na krzesło obok. Kazano mi leżeć, zmierzono ciśnienie (80 na ileśtam), podano ciepłą wodę mocno słodką i w ogóle stałem się centrum zainteresowania (o tej porze w przychodni ruch mały, więc miałem do dyspozycji trzy lekarki :). Następne badanie wykazało już normalne ciśnienie, ale po standardowym dialogu pacjent, lekarz (tzn. ja się już czuję dobrze, a one mi wybijają z głowy pójście do domu), wysłano mnie na ekg. No niech im będzie. Ekg oczywiście nic nie wykazało, a mi kazano usiąść i znowu dać się kłuć. Hmmmm. To mi się nie podoba. W momencie w którym pokapowałem się, że chcą mi nakłuwać palce, doszło do 'odmowy pacjenta'. Panie nagle zrobiły się strasznie 'chłodne', a ja mogłem wreszcie pójść do domu :)
Podsumowanie. Z całego życia pamiętam cztery sytuacje w których czułem, że mogę zemdleć. Pierwsza ładnych parę lat temu, gdy bylem chory i mi krew pobierali. Drugi, niewiele później, gdy siedząc w gorącej wannie rozciachałem sobie palca jakimś szkłem i zaczęło mi piszczeć w uszach. Trzeci, bodajże rok temu na wu-efie miałem bojowe zadanie podciągać się na jakimś drążku na ocenę. Podciągnąłem się ileśtam razy i za którymś razem po prostu poczułem, że lepiej drążek puścić. Byłem cały blady. Po dogłębnej analizie sytuacji doszedłem do jedynie słusznego wniosku, że w pełni skoncentrowany na wysiłku fizycznym zapomniałem o bardzo ważnej rzeczy - oddychaniu (tak proszę państwa, istnieją gamonie potrafiące zrobić coś takiego). No i ostatni raz dzisiaj, gdy po raz pierwszy przegrałem z własnym organizmem! Fuck! Komentarz lekarki był taki, że wystarczy tylko 10 godzin nie jeść, bo moje 'grubo powyżej 12' najwyraźniej doprowadziło do zbyt niskiego poziomu cukru we krwi. Jako, że chodziłem do szkoły za czasów obowiązkowych szczepień, kłuli mnie niezliczoną ilość razy bez żadnych tego typu reakcji, więc pewnie miała rację.
Poza tym najchętniej zastrzeliłbym psychola, który wymyślił pobieranie krwi z opuszka palca! Przecież to jest cholera jasna sadyzm! Już pieprzyć, czy to boli, czy też nie (ile razy sobie ktoś przeciął palec), ale czuję automatyczną panikę, jak ktoś chce mi za moją zgodą nakłóć jedną z najbardziej unerwionych części ciała. Równie dobrze mogliby mi pobierać krew z wargi. Fuuuuuuuuuuuuj.

(ale to fajne uczucie jak człowiek jeszcze myśli, ale już nie ma kontaktu z otoczeniem, a po obudzeniu słyszy wszystko jak przez ścianę i w ogóle ma przytępione zmysły :)

  1. 1. Maszczuha

    Dzielny byłeś, podziwiam! Dla mnie pobieranie krwi to zawsze był straszliwy koszmar.

  2. 2. speedy

    to na nastepnym zjezdzie urzadzimy sobie wyprawe do stacji krwiocostam, i pozniej bedziemy wszyscy patrzec, jak mdlejesz 8=) PS. podobal mi sie twoj opis, jest calkiem apetyczny...

  3. 3. gausus

    hehe :) oddawanie krwi rzadzi :) a sluzba zdrowia tym bardziej - jak mawia kumpel - slabe jednostki sa eliminowane :)

  4. 4. AlchemyX

    Głowa między nogi? Może chodziło między nogi pani pielęgniarki a nie Twoje własne ;P

  5. 5. jpc

    Mdlenie to nic, lepsze wrażenia są przy zapaleniu mózgu - zapominasz wogóle o czymś takim jak mięśnie (np. nóg), nie pamiętasz, że umiesz mówic... I choć przeżycia są niezapomniane, to nie polecam, bo umrzeć troche zbyt łatwo. :]

  6. 6. Paulina

    EJ! Bede miala robione pobieranie krwi i jak to teraz czytalam to mi slabo! a co bedzie jak pojde do przychodni?? Boli pobieranie z zyly?? Odpiszcie plissss

  7. 7. Łosiu

    Ja dzisiaj miałem pobieraną krew.Omal nie zemdlałem a tej pielegniarce zyla jeszcze uciekała i tą igłą tak ruszała tam w ręce.Fuujjjj

Adde commentarium: (textile lite)