Chorym
I to tak denerwująco. Pierw polazłem spać po południu i przespałem jakąś godzinę. Później się okazało, że mam problemy z żołądkiem. Na dodatek temperatura coś koło 38,5 skutkiem czego czułem się jak na antarktyce. Ale jakoś zasnąłem. Budzę się... już rano? Nope. Dwudziesta z kawałkami. I żołądek mnie obudził. Krople miętowe, lulu. Budzę się... już rano? Nie - dwudziesta druga. Tym razem jest mi za gorąco i temu się obudziłem. Idę pooglądać kawałek filmu, przy okazji wypiję Polopirynę C (paaaaaaaaaaaaskudztwo) przed spaniem, żeby mi ból głowy zelżał i przestało być gorąco. No cóż - polopirynka spowodowała znowu kłopoty z żołądkiem. Znowu krople miętowe, kładziemy się, czujemy, że coś nie tak, dostajemy ślinotoku i lecimy do kibla przewidując co zaraz powinno nastąpić. Na szczęście udało mi się w trybie przyspieszonym opanować technikę mieszania zawartości żołądka, co zapobiegło, wydawało by się, nieuniknionemu (szczegółów technicznych oszczędzę). No to może wreszcie spać? E-e. Biorąc pod uwagę ilość godzin już przeze mnie przespanych, gdybym się o dwudziestej trzeciej położył, to wstał bym koło szóstej rano. Moja burżujska natura mi na to nie pozwala. Pójdę spać później.
Jutro ze szkoły oczywiście nici. Biorąc pod uwagę, że tydzień temu w czwartek i piątek też mnie nie było, istnieje spora szansa, że polonistka zapomni jak wyglądam.
O. Żołądek znowu coś się odzywa. Hmmm. Chyba jednak źle zrobiłem nie pozbywając się jego zawartości, gdy miałem okazję. No cóż. Przy odrobinie szczęścia do jutra mi przejdzie. Ale będę musiał przez najbliższe kilka dni uważać co jem :/
Jutro ze szkoły oczywiście nici. Biorąc pod uwagę, że tydzień temu w czwartek i piątek też mnie nie było, istnieje spora szansa, że polonistka zapomni jak wyglądam.
O. Żołądek znowu coś się odzywa. Hmmm. Chyba jednak źle zrobiłem nie pozbywając się jego zawartości, gdy miałem okazję. No cóż. Przy odrobinie szczęścia do jutra mi przejdzie. Ale będę musiał przez najbliższe kilka dni uważać co jem :/
