Zieeew

Wróciłem ze spotkania organizującego się dopiero lokalnego lugu. Oczywiście było to w 95% sączenie piwa (którego nie sączyłem, bo gorzkie). Ciekawym jak się to wszystko rozwinie. Nawiasem mówiąc po moim stwierdzeniu, że obecnie sieci neuronowe są do dupy, bo szeregowy admin i tak z nich żadnego pożytku nie ma, zostałem prawie że zakrzyczany, że jak ja tak mogę. Później zeszło na komputery kwantowe z podobnym przebiegiem. Ja rozumiem, że z geekowego punktu widzenia te rzeczy są strasznie zajebiste, ale to nie musi chyba kolidować z ich praktyczną bezwartościowością w zastosowaniach codziennych (jeśli się nie jest na przykład jakimś super chemikiem, który potrzebuje systemu eksperckiego na codzień).

Wracam ja do domu po kilku godzinach, a tutaj zalew pakietów do budowania w pld. Widać ludzie sobie do serca moje "call for packets" wzięli. I dobrze.

Dzisiaj do szkółki niet. Od trzech dni się nie wysypiam, dzisiaj przespałbym 5 godzin, a jutro tylko dwie godziny matematyki, które bym po prostu przewegetował. Strata czasu.

Dostałem pierwsze komercyjne zlecenie programistyczne (pkzp). Wygląda ciekawie. Robię różne dziwne rzeczy, ale nie wiem dlaczego mam przy tym jakiegoś stresa. A nóż mi się nie uda. Brrr. Trzeba się otrząsnąć. Znacie jakieś lgplowe/bsdowe biblioteki do modyfikowania named.conf (i może przy okazji plików stref)?

  1. 1. ggodlewski

    Stres to dopiero przyjdzie jak wyjdą błędy, będą dzwonić co 5 minut, straszyć sądami, US'ami i Czeczenami...
    W sumie fajne uczucie jak się do niego już przyzwyczaisz. Coś jak sporty ekstremalne.

  2. 2. DeeJay1

    Call for packets? Kurka, nawet nie wiem, nie mam czasu nawet PLD odpalic tyle w Wordzie do roboty (grrrrrr) :/

Adde commentarium: (textile lite)