Dziennik pokładowy blablablabla

Powoli mi się krystalizuje koncepcja wyglądu oskryptowania do zarządzania ftpem w pld. Następne grzebanie tam będzie się wiązało z dopisaniem następnego kawałka. I tak w ciągu kilku tygodni powinno to dojść do wersji ostatecznej.

Fixxxer zassał i przetestował instalkę mendrejka i mówi, że strasznie to fajne. Z jego opowiadań wynika, że rzeczywiście bardzo dopieszczone. Najwyraźniej ta dystrybucja okaże się dobrym wyborem jako podstawa do wykładu na tworzącym się opolskim lugu. Nice. Jedyny problem, to fakt, że przez ~20 minut kopiowania pakietów będzie trzeba jakoś zająć obecnych. Coś się wymyśli :)

Jak zwykle powinienem się teraz uczyć. Ale nawet perspektywa dostania nieporządanej oceny nie jest mnie w stanie zmobilizować do zapamiętywania treści i problematyki "Ferdydurke", albo "Procesu". Czy ci ludzie nie mogli byli uprawiać zwykłej, bezmózgowej beletrystyki? Podobno, cholera, wizjonerzy epoki, a żaden z nich nie wpadł na to (uaaa... 'wpadł na to'... muszę ćwiczyć styl, jak mi polonistka zawsze 'powtarza'), że serwują następnym pokoleniom ciężkostrawne tomiska, za które młodzież jest jeszcze na dodatek oceniana ("Sklepy cynamonowe" przebijają nawet "Ferdydurke" jeśli idzie o aczytelność i aprzydatność do czegokolwiek).

Nawiasem mówiąc w trakcie dzisiejszej, wyjątkowo nieciekawej (hey... what else is new), lekcji polskiego znowu zderzyłem się z myślą o sprawdzeniu się w roli twórcy prozy. Takiej beletrystycznej oczywiście, ale dla bardziej wymagającego czytelnika. I po raz kolejny doszedłem do jedynie słusznego wniosku, że pisanie to jest po pierwsze rzemiosło, na którym się nie znam, a poza tym kilka (możliwe, że) dobrych pomysłów nie jest w stanie wypełnić całej powieści. Z drugiej strony powieść to jest od razu rzucanie się na głęboką wodę. Czemu by nie zacząć od formy krótszej, wymagającej mniejszej wprawy i na tym przetestować własne umiejętności (jakaś nowelka, czy coś)...
Pilch jednak ma rację. Jeśli człowiek chce zacząć pisać, to ma tego nie robić. Jeśli uważa, że nie może żyć bez pisania, to i tak ma nie pisać. Wannabe pisarzy jest tyle, że mimo tak 'brutalnych' zasad ci, którzy powinni, i tak wypłyną.

  1. 1. fixxxer

    Gwoli ścisłości: bożydar zassał :) // fixxxer

  2. 2. kocio

    trzeba kochac to co sie robi, a nie zastanawiac sie nad muszeniem. ja bym spokojnie potrafil zyc bez Linuksa i LN, ale bardzo to lubie, to po co mam sie ograniczac? to samo mozna powiedziec o pisarzach itp. a Ferdydurke, Proces i Sklepy zrywaja czapke z glowy normalnie! po prostu one dzialaja na wyobraznie i pieszcza uszy slowami -- pewnie tak jak elegancki projekt informatyczny. =}

  3. 3. ggodlewski

    Mazur, Apeluję do Twojego sumienia. Ty nie krzywdź przyszłych pokoleń uczniów!

  4. 4. msh

    W czasie kopiowania pakietów proponuje występy młodych talentów i prezentację lokalnego folkloru w wykonaniu opluga. Zrobicie furrorę. Pewnie juz nawet nikt nie będzie chciał patrzeć na Mandrake'a. Będą same bisy.

    "Ferdydurke" ssie.
    "Proces", a przede wszystkim "Sklepy" są po prostu zajebiste. "Sklepy cynamonowe" plus "Sanatorium pod klepsydrą" przeczytałam jednym ciągiem, zarywając noc. Pierwszy raz miałam niemal fizyczne wrażenie smakowania prozy. Fantastyczne.

    A beletrystykę uprawiaj. Pilch jest głupi, warto spróbować. Jak Ci sie poszczęści, to zbijesz na tym kupę kasy (vide Sapkowski;). Ludzie lubią literaturę, która udaje że jest inteligentna:)

  5. 5. mmazur

    Nie przepadam za poezją, gdyż zastanawianie się nad tym co autor miał na myśli uważam za stratę czasu. Utwory typu Proces, choć poezją nie są, mają dokładnie taki sam cel. Wątek fabularny (właściwie trudno go tak nazwać) jest tylko pretekstem, do kilogramów opisów, z których czytelnik ma cośtam wywnioskować. Jestem taką lekturą zbyt nudzony, by jeszcze poświęcać czas na analizowanie jej. Dokładnie te same 'efekty' intelektualne mogę osiągnąć czytając jednostronnicowy felieton.

    Co do beletrystyki... Ja po prostu zdaję sobie sprawę z faktu, że jeślibym się nawet wziął to na 99% bym tego nie doprowadził do odpowiedniej formy, a produkowanie gniotów jest właściwie bez sensu. O ile wiersze można pisać dla samego siebie, to taka powieść w założeniach ma to, że ktoś ją przeczyta :)
    (a fakt faktem, że pseudointeligentna literatura jest bardzo fajna :)

  6. 6. msh

    No właśnie nie do końca z tym felietonem. Felieton być może dostarczy Ci tych samych informacji, ale nie wymaga od Ciebie wysiłku umysłowego. I nie daje Ci prawa do swobodnej interpretacji, bo wszystko masz podane na talerzyku i jeszcze opatrzone komentarzem. Felieton to publicystyka, Kafka to literatura piękna, tego się w ogóle za bardzo porównywać nie da. Ale ja nie mam poczucia misji, mimo że jestem humanistką;) Nawracać nikogo nie będę, a juz na pewno nie na poezję. Tak po prawdzie, jak już sie zda maturę, każdy robi to co chce/lubi, więc nie ma co się spierać o wyższość Samhain nad Beltaine;P

  7. 7. mmazur

    Ano publicystyka dostarcza informacji i to z gotową opinią, którą mogę odrzucić, bądź nie. Subiektywny punkt widzenia jest w publicystykę wpisany. Natomiast te wszystkie utwory, w których czytelnikowi jest tylko przedstawiany obiektywny świat, a decyzja należy do niego, w sumie go oszukują. To nie jest obiektywny świat, tylko taki udaje. A zresztą to nie temat na rozmowę w ten sposób :)

  8. 8. cezar

    Hmmmm. Czytywanie Franza Kafki dobrze przygotowuje do działania w Polskiej rzeczywistości, szczególnie w zakresie kontaktów z urzędami (ze Skarbowym na czele). Osobiscie uważam że Kafka był niepoprawnym optymistą, w naszym kraju nie przetrwał by tygodnia. A Gombrowicz, hmmmm. Też kazali czytać i też się wsciekałem. Ale potem przeczytałem Transatlantyk i z zupełnie innym spojrzeniem wróciłem do Ferydurke. I spodbało mi się. Zresztą nawet za pierwszym razem szczęka mi opadła kiedy czytałem opis tego co robi "ciało", no żywcem osobniki z menażerii występujące w pokoju nauczycielskim mojej budy ;-)

  9. 9. adamg

    Dobrze kombinujesz, spróbuj napisać nowelkę. W trzeciej klasie liceum polonistka nas zaskoczyła takim zadaniem. Zabawa przednia. Zwłaszcza, gdy akcja dzieje się we współczesności, a bohaterami są Twoi znajomi. Ja tak zrobiłem... i 4+. Drobne błędy, głównie ortograficzne (za szybko stukam na klawiaturze) ,a oceną byłaby 5.

  10. 10. cezar

    Adamg - nie ściemniaj, ispella nie było? To co Ty - z Windows pisałeś? ;-)))))

  11. 11. adamg

    cezar: Ooo bez słownika - o, tej wymówki się będę trzymał ;)

  12. 12. DeeJay1

    cezar: Gdyby to w Windowsie pisał to by miał dwa za ortografy :>

Adde commentarium: (textile lite)