Dzień dobry
Właśnie wstałem. Od ostatnich paru dni pogoda taka, że przy spaniu 10 godzin i tak non stop jestem śpiący, wczoraj i dzisiaj spałem ~8 godzin no i skutek taki, że dzisiaj po powrocie od dziadków (obiad) padłem jak Franz. O siódmej wstałem, przebrałem się w bardziej odpowiedni do spania strój i postanowiłem spać do rana, ale niestety nie chciało się dać. Teraz jestem ziewający i siedzący przed komputerem i chyba jednak idę lulu za maksymalnie dwie godziny. Czuję się jak zwłoki.
Wczorajsza wigilia była ciekawa. Smażone karpie nie okazały się aż tak dobre, jak to sobie wyobrażałem, ale nieśmiertelny barszcz był jak zwykle pyszny. W domu znowu taaaaaakie góry jedzenia i ciekawym kto to będzie jadł. I kiedy. W każdym razie pod choinką czekała na mnie czekolada (zjadłem od razu). Brat też dostał m.in. czekoladę (zjadłem od razu). Cholera jasna i teraz cały czas mam wyrzuty sumienia, bo co brat (lat trzy) dostanie słodycze, to ja mu wszystkie zjadam. Niestety silniejsze ode mnie. Chociaż tyle dobrze, że on za słodkim specjalnie nie przepada i woli mnie karmić. Co nie zmienia faktu, że i tak czuję się jak świnia.
Ale wracając do prezentów. No więc częścią zasadniczą mojego prezentu była kasa na opłacenie z góry następnego roku stałego dostępu do interneta. Wszyscy na moim ispie psy wieszają, ale muszę przyznać, że pomijając okresy awarii i reorganizacji sieci, to chodzi to całkiem całkiem. Irytujące jest tylko ograniczenie transferu do 14kb, zwłaszcza porównując do obecnej neostrady.
Ale wracając do świąt. No cóż. Czar prysł już gdzieś tak rok-dwa lata temu. Miło, kolacja z rodziną, ale jednak jak się było młodszym, to zdecydowanie inaczej odbierało się święta. *sigh*
(znowu mi się mozilla na flashu zwiesiła... wrrrr)
Nawet nie dadzą spokojnie ponicnierobić. Primo reiserfs bez przyczyny wpieprzył kilkadziesiąt pakietów na głównym pldowym ftpie. Secundo mam już z trzy zgłoszenia o błędach w nagłówkach. Teraz rozumiem dlaczego Linus twierdzi, że nagłówki kernelowe nie powinny być używane w userlandzie i należy stworzyć ich zupełnie odrebną wersję.
Myśl o końcu wolnego mnie przeraża.
Wczorajsza wigilia była ciekawa. Smażone karpie nie okazały się aż tak dobre, jak to sobie wyobrażałem, ale nieśmiertelny barszcz był jak zwykle pyszny. W domu znowu taaaaaakie góry jedzenia i ciekawym kto to będzie jadł. I kiedy. W każdym razie pod choinką czekała na mnie czekolada (zjadłem od razu). Brat też dostał m.in. czekoladę (zjadłem od razu). Cholera jasna i teraz cały czas mam wyrzuty sumienia, bo co brat (lat trzy) dostanie słodycze, to ja mu wszystkie zjadam. Niestety silniejsze ode mnie. Chociaż tyle dobrze, że on za słodkim specjalnie nie przepada i woli mnie karmić. Co nie zmienia faktu, że i tak czuję się jak świnia.
Ale wracając do prezentów. No więc częścią zasadniczą mojego prezentu była kasa na opłacenie z góry następnego roku stałego dostępu do interneta. Wszyscy na moim ispie psy wieszają, ale muszę przyznać, że pomijając okresy awarii i reorganizacji sieci, to chodzi to całkiem całkiem. Irytujące jest tylko ograniczenie transferu do 14kb, zwłaszcza porównując do obecnej neostrady.
Ale wracając do świąt. No cóż. Czar prysł już gdzieś tak rok-dwa lata temu. Miło, kolacja z rodziną, ale jednak jak się było młodszym, to zdecydowanie inaczej odbierało się święta. *sigh*
(znowu mi się mozilla na flashu zwiesiła... wrrrr)
Nawet nie dadzą spokojnie ponicnierobić. Primo reiserfs bez przyczyny wpieprzył kilkadziesiąt pakietów na głównym pldowym ftpie. Secundo mam już z trzy zgłoszenia o błędach w nagłówkach. Teraz rozumiem dlaczego Linus twierdzi, że nagłówki kernelowe nie powinny być używane w userlandzie i należy stworzyć ich zupełnie odrebną wersję.
Myśl o końcu wolnego mnie przeraża.
