Z cyklu "mam tego dość"

Tym razem zagościłem na łamach pewnego 'artykułu' na 7thguardzie pod tytułem "chodźmy i zróbcie". Przeszedłbym nad nim do porządku dziennego (już mi całkiem dobrze idzie szybkie rozpoznawanie tekstów "fajnie by było, gdyby ktoś zrobił" w celu ich zignorowania), gdyby nie to, że poza pierwszym przeczytałem też ostatni akapit (dwa najkrótsze). W wizjach autora na temat rzeczy, które inni mogli by zrobić, znalazłem się też ja, jako ten, który mógłby tylko przeszkadzać w ochoczym rzuceniu się reszty pldziarzy, do realizacji tegoż świetlanego planu (już mi się cholera ironia w zdaniu nie mieści). Honej (& antymon) - ja wiem jaki jest 7thguard i też mi się podoba fakt, że każdy z dostępem do bazy może napisać co mu na sercu leży. Ale po jakiego grzyba publikować pierdoły, za które na listach pldowych autor by został zabity śmiechem (jak wieeeeelu przed nim) i to jeszcze z wstawkami personalnymi.
Autor wpadł mi parę miesięcy wcześniej w oko, próbując tłumaczyć dlaczego zdosował serwer na którym miał konto (coś w stylu "bo chciałem sprawdzić, czy rzeczywiście tak dobrze zabezpieczony"). Wtedy moją odpowiedzią było, że ma szczęście, że to nie ja jestem jego adminem. Teraz rzecz wygląda podobnie - masz szczęście, że nie jestem adminem 7thguarda.

Mam pewne spostrzeżenie odnośnie kierowania czymkolwiek. Otóż głównym zadaniem takiego np. Millera nie jest współpraca z własnym rządem, tylko uważanie, żeby zbytnio się nie skonflikcić z opozycją. Pół roku temu byłem święcie przekonany, że przynajmniej w projekcie opensource różnego rodzaju cackanie się z co poniektórymi i bawienie się w politykę, będzie niepotrzebne. Przecież to banda geeków, którym powinna wystarczyć rozmowa techniczna (i jeśli nie wszystkie decyzje odpowiadają ich wyobrażeniom, to jakoś przejdą nad tym do porządku). Tiaaa. Marzenia. Ta banda geeków dzieli się na dwie części. Pierwsza, dosyć spokojna, z którą miło się współpracuje. Druga, bardzo wokalna, przy której jeśli od początku się nie uważa na to, co się mówi, to później przeradzają się w drużynę A, która potrafi bardzo uprzykrzyć życie. A już struganie przez co poniektórych wariata jest niesamowicie irytujące, bo jak czterym osobom na raz udowodnić, że się nie jest wielbłądem, nie wkurwiwszy się przy okazji.
Generalnie rzecz się kończy tym, że parę osób zostaje zignorowanych, bo w jakichkolwiek 'dyskusjach' jestem z góry na przegranej pozycji. Po prostu niezależnie od tego kto ma rację, to ona i tak utonie w sporej ilości pierdolenia o dupie maryni, ale jeśli szeregowiec pierdoli o dupie maryni, to pierdoli o dupier maryni, podczas gdy pierdolenie o dupie maryni przez kierownika świadczy o tym, że z niego dupa, a nie kierownik, skoro się wdaje w potyczki z szeregowcami (ciekawym ile osób się w komentarzach przypieprzy do terminologii). I w taki sposób rosną worki treningowe (vide pierwszy akapit tego wpisu).

Ale jedno jest pewne - takie doświadczenia przydają się na reszte życia. Ot po prostu drugi raz niektórych błędów nie popełnię.

Disclaimer: nigdzie nie napisałem, że jestem czysty jak łza superhero, a wręcz przeciwnie (i bynajmniej nie chodzi też o to, że "nie potrafiłem się obchodzić z tymi wrednymi"). Jeśli ktoś uważa, że ja jestem w ogóle evil, to sobie najprawdopodobniej i tak zinterpretuje powyższe wypociny zgodnie z własnymi poglądami, ale w związku z tym proszony jest o zachowanie ewentualnych przemyśleń dla siebie, bo i tak nic odkrywczego nie wymyśli.

I pamiętajcie drogie dzieci: dowolne zachowanie można zawsze zinterpretować na niekorzyść zachowującego się. Pytanie tylko, co to daje... i w czym przeszkadza.

Z codziennego życia: dzisiaj teoretycznie miałem lekcje, ale zamiast siedzieć w szkolnej ławce siedziałem przed szkolnym serwerem i robiłem upgrejd jajka z 2.4.20 do 2.4.24, gdyż to pierwsze najdalej w 60 minut o odpaleniu nisa robiło oopsa. Nowe jajko od parunastu godzin sprawuje się dobrze i wygląda na to, że będzie grzeczne. Oby, bo jak oopsnie w środku weekendu, to będę nieszczęśliwy.
Poza tym wydałem glibc-kernel-headers 2.6.1.0 (sporo poprawek + updejt do jajka 2.6.1) i jestem strasznie nieszczęśliwy, bo jutro nie będę miał czasu praktycznie na nic, a na poniedziałek mam w cholerę roboty. Damn.

  1. 1. zgoda (jarek)

    Atmosferę w tym PLD to macie taką, że pozazdrościć. Mam wrażenie, że wszystko to wina nadmiaru demokracji -- nie możecie sobie wybrać "steering comittee", a reszta ma się grzecznie zachowywać? Albo w jakiś inny sposób podzielić się na tych, co decydują i na tych, co się dostosowują do decyzji?

  2. 2. mmazur

    Kwestia 'władzy' jest jasna. Decyzje należą do mnie, ale można się od nich odwołać do takiego 'steering comittee' i jeśli odwołanie się powiedzie, to wtedy ja się muszę podporządkować. Jak na razie żadnego odwołania nie stwierdzono. A atmosfera pomiędzy mną, a paroma osobami, to swoją drogą.

  3. 3. mrman

    Kierujac jakimkolwiek projektem zawsze musisz byc przygotowany na ataki ludzi marudnych. Moim skromnym zdaniem, swoimi wypowiedziami robisz krzywde PLD, zniechecajac ludzi do tej distro. Może jak wydoroślejesz, to się zmienisz ;)

  4. 4. DarkStar

    A mnie meczy Slack (brak softu, nie chce caly czas szukac i kompilowac nawet najmniejszej glupoty - czasem nie ma czasu (ale stwierdzenie :P)) i mam teraz maly dylemat - Debian czy PLD? "W Debianie sie nie da", a jak stwierdzilem ostatnio na kanale konferencyjnym Jabbera, ze PLD tworzone jest przez Polakow, wiec powinno byc latwiej znalezc informacje i pomoc, to skwitowano to grzecznym smiechem i odeslano mnie, zebym obejrzal listy dyskusyjne PLD :P I co tu zrobic? Formatowac dysk i tak bede, bo sie sypie :/ Wiec korzystajac niejako z "okazji" zmieniam distro.

  5. 5. mmazur

    Ja sobie jakiś czas temu obiecałem, że nikogo do instalacji pld namawiał nie będę i jak do tej pory się tego postanowienia trzymam. Żeby później nie było na mnie :)

  6. 6. zgoda (jarek)

    DarkStar - szukac nie umiesz. Do Slacka jest wszystko. Wszyściusieńko. A co do PLD... To samo dzieje się na liście mailowej (i na IRC-u podobnież też, ale nie używam z zasady) Twisted. W ciągu ostatniego pół roku tyle samo ludzi zaczęło używać Twisted, co odeszło zniechęconych atmosferą. Gorsze jest to, że oni nie odeszli "od Twisted do innego frameworku" tylko "od Pythona do innego środowiska programistycznego" (Javy, .Net). W końcu pewnie ktoś się zorientuje, ale raczej już będzie za późno. Ale to tylko taka dygresja.

  7. 7. Cachotterie

    Hmmm.. a działał ktoś z Was na SuSE? Bo mi niejako odgórnie zasugerowano (na uczelni korzystamy właśnie z Zuzki, jak została ochrzczona, względnie susła) i zastanawiam się na ile to trafny wybór. Ma ktoś porównanie? Bo ostatnio się zastanawiałam czy warto (i przede wszystkim - kiedy warto, tzn. czego oczekując) zmieniać dystrubucję.

  8. 8. DarkStar > zgoda

    Masz racje, nie umiem :) Ale jak potrzebowalem GSLa (GNU Scientific Library), to szukalem go 3 dni, az w koncu znalazlem JEDNA PACZKE TGZ na calym Internecie :P :P :P Probowalem oczywiscie wczesniej kompilowac GSL ze zrodel, ale moj preprocesor C fajlowal sanity check ;P i nie mam czasu sie z tym bawic. Poza tym w PLD zamierzam takze samemu kompilowac programy, ale bede je pozniej w RPMy budowal i tak wlasnie zarzadzal oprogramowaniem. Juz postanowilem. Debian odpada ;] To bedzie moja trzecia dystrybucja, tak nawiasem mowiac (po MDK, ktory jest totatlnym chlamem, imo i Slacku, ktorym trzeba sie za bardzo opiekowac, jak na moj gust ;) jeszcze za cienki jestem na totalny hardkor).

  9. 9. DarkStar

    BTW. moj kolega na PLD ma takie okreslenie - "polski Slack" :D Co o tym myslicie?

Adde commentarium: (textile lite)