Wrrr
28 II 2004, 02:17:50Czyli narobiłem się z tym, a i tak całość wróciła do stanu sprzed tygodnia. Jedyne co z tego dobrego wyszło, to że już na 100% wiem, że to wina tego cholernego libgadu.
Past
27 II 2004, 00:19:25Na pierwszy ogień poszła płyta 'hackcd'. Hehe. Ile tam śmiecia było. Nie sądzę, żebym to sam kupował (chociaż, kto wie), więc pewnie dostałem. Później znalazłem płytę ze sporą ilością danych odnośnie gry w lotka! :) Jestem wręcz pewien, że sam toto kupiłem, ale tylko dlatego, że raczej nie sposób takiej płyty dostać. Co ciekawe, żadnych danych tam zawartych nie pamiętam w ogóle, więc albo moje dziury w pamięci są rzeczywiście poważne, albo nigdy na nią nie zaglądałem. Tak, czy owak /dev/kosz.
A teraz delikatesy - płyta z jakimiś grami datowana na rok 1999. Nie zwróciłbym na nią uwagi (powywalałem sporą ilość takowych), gdyby nie znajdujący się tam plik. A jego zawartość... no cóż. Jako zachętę zacytuję wstęp:
Witam i zarazem dziękuję za zakup mojego nowego zestawu. Ostatnio dość dużo mówi się na temat PIRACTWA w POLSCE, więc z racji iż sam jestem piratem chciałbym się wypowiedzieć na ten temat.
Smacznego.
O wyższości
26 II 2004, 11:38:47A wracając do zasadniczej treści - transport gg puściłem bez tlsa, może mu to pomoże i nie będzie się forkował jak głupi po paru godzinach (na dodatek z icmu nie ma rutingu do jabberstudio).
A dzisiejszy dzień będzie trzeba poświęcić na wydanie nowych nagłówków. Ale mi się nie chce.
Blah
25 II 2004, 22:47:41Na serwerze mam nowy transport gg. Z nowym bugiem. Blaaah. A już miałem nadzieję, że już wszystkie babole upolowane i nie będę musiał tego cholerstwa nigdy debugować (przy czym to pewnie wina nowego libgadu).
Aua
25 II 2004, 20:16:10Walki z serwerem prawie zakończone. Przy okazji miałem znowu styczność z nawiedzonymi switchami. Tym razem komputery podłączone do switcha widziały się tylko w jakiś dziwnych grupach (pierwszy z drugim i trzecim, drugi tylko z pierwszym, ale nie z trzecim, etc.). Po żonglerce kablami na chybił trafił jakoś udało się zrobić tak, żeby się wszystko (do czego miałem dostęp) widziało. Nie wykluczone przy tym, że przestał działać drugi koniec szkoły, ale wczoraj nie miałem tego jak sprawdzić, a dzisiaj żadnych raportów w tej sprawie nie było, także chyba wszystko działa.
Teraz wracam do "Crimen" Józefa Hena. Stare jak świat, na dodatek opisuje gdzieś tak koniec średniowiecza, ale ja takie lubie. Sapkowski pisze plus minus w tym stylu, przy czym dodaje jeszcze czary mary. A tutaj mamy czystą rycerską rąbankę ala nasz narodowy pierwszorzędny pisarz drugorzędny (Henryk S.).
A jak skończę, to na deser jest jeszcze Newerly.
Tódó
23 II 2004, 22:51:01W szkółce mam grupy nacisku, coby przywrócić konta shellowe (usunięte dla świętego spokoju przez informatyka). Właściwie ni grzeje mnie, ni ziębi, czy userzy mają shelle, czy nie mają (tylko muszę przez nich non stop upgrejdować kernel), ale całość polega na wystawieniu dedykowanego routera (bind, squid, maskarada), a reszta usług by była DNATem na stary serwer. Oprócz poczty, którą mam zamiar robić relayem, żeby w przypadku padu głównego serwera i tak sobie spokojnie czekała w kolejkach na routerze. No i jakoś będzie trzeba w tym smtp-auth (i pop-before-smtp) zrobić. Powinno być ciekawie. Może nawet się spróbuję dogadać z upsem. I w końcu trzeba będzie się zainteresować jakimiś antywirami i antyspamami server side (nie z potrzeby, tylko, żeby mieć jakieś obycie z tym :).
Chapterhouse Dune się skończyło... się nie skończyło. No cóż. Trzeba będzie poczekać aż wydadzą ostatnie części.
Za to w sobotę, zaraz po skończeniu ostatniej (na razie) diuny, łykłem jeszcze byłem "Rendezvous with Rama". Faaaaajne. Trzeba będzie uruchomić mój prywatny książkowy search engine (aka babcia), żeby pościągać resztę serii.
Spać.
Byłbym zapomniał
18 II 2004, 00:10:12Btw: czy to tylko ja jestem głuchy, czy jakieś 60% kioskarek/urzędniczek i generalnie ludziów siedzących za jakąś szybką mówi parę decybeli poniżej poziomu, przy którym można zrozumieć co oni mówią? Ba. Nawet pomijając szybowców. Jest dla mnie niesłychanie niesamowite obserwowanie rozmowy dwóch znajomych w autobusie (oboje stoją 20 cm ode mnie, jeden po prawej, drugi po lewej), z której ja nic nie rozumiem, bo po prostu nie słyszę na tyle głośno, żeby rozumieć. Ja albo rzeczywiście jestem przygłuchawy (mało prawdopodobne), albo ludzie sobie podświadomie wykształcili umiejętność wspomagania się czytaniem z ruchu warg. A może telepsychopatia? Spookie.
Wierd
17 II 2004, 23:48:20Gdyby ktoś mi to opowiedział, to bym mu nie uwierzył.
A nawiasem mówiąc aurox jest całkiem całkiem i gdyby nie to, że 128mb ramu to dla niego totalnie za mało (domyślnie odpalana jest mieszanka gnoma i kde żrąca ram jak głupia), to by mi się podobało. Teraz jest fajna zabawa (zwłaszcza z montowaniem). Jest jakiś sposób, by mozilla/konqueror domyślnie miały poustawiane proxy przy odpaleniu?
I jeszcze jedno. NIS ssie. Jest przeraźliwie wolny. Skończyło się tym, że informatyk sklecił jakieś skrypty do rozsyłania passwd i shadowa na stacje robocze. I to działa z jakąś normalną szybkością.
Hmmmm
15 II 2004, 22:27:40A. Zainstalowałem wreszcie kde3.2 (qt 3.3) i przy okazji zamiast aqua+liquid używam keramika. Jak się człek przyzwyczai, to całkiem całkiem. Najlepsze jest oczywiście przyspieszenie przy odpalaniu wszystkiego (zwłaszcza okienek z konsolami, które mam zbindowane pod osobnym klawiszem). Nice.
Ironia
14 II 2004, 01:19:29A ja nadal twardo obstaję przy tym, że gdzieś w tej Diunie musi być jakiś normalny happy end. Heretics of Dune dają jakotaką nadzieję. Ale nie wstrzymuję oddechu.
Gupi rss
12 II 2004, 02:15:24A nawiasem mówiąc - ostatnio wszyscy blablabla jaki to xhtml, waliduje się, cssy i inne smsy, a tutaj kupa. Hehe. Wielki strażnik standardów sieciowych. Najciemniej pod latarnią, co marcoos? :)
(inna sprawa, że ten błąd w walidacji jest taki jakby dziwny jakiś)
Pamięć
10 II 2004, 01:23:50Niestety z liceum to samo. No, może trochę lepiej, ale jednak właściwie to samo.
Fakt faktem, że czynności codzienne raczej nie służą do zapamiętywania ich. Od tego są jakieś wypady ze znajomymi, wyjazdy, wycieczki, etc. Nie przepadam za takimi rzeczami z kilku powodów. Główne to - nie dyskutuję na tematy na których się nie znam (nie jestem meteorologiem, więc wara ode mnie ze stwierdzeniami "jaka ładna pogoda" :), nie dyskutuję z cywilami na tematy techniczne (bo uważam to primo za bezcelowe, a secundo za nudne dla słuchacza (ku własnemu zdumieniu muszę stwierdzić, że często jestem ciągnięty za język)), nie tańczę (hehe) oraz nie piję alkoholu w znaczeniu potocznym tego stwierdzenia (tzn. piję, ale tylko mi smakujący i tylko w ilościach nie wpływających na mnie). Ale o czym ja to... a właśnie. No więc z właściwie nielicznych anormalnych form spędzania czasu też nic nie pamiętam. Jakieś osiem lat temu (czyli byłem mały), będąc na jakimś klasowym wyjeździe i mając okazję połazić po jakiejś ciasnej jaskini, zobaczywszy w jakim stanie są osoby z niej wychodzące, stwierdziłem, że nie będę sobie upierdzielał jedynych czystych spodni (byłem bardzo wygodnym w wychowaniu dzieckiem :) i do owej dziury w ziemi nie wlazłem. Kolega stwierdził, że za X lat będę żałował. No cóż. Nigdy nie żałowałem. I teraz chyba wiem dlaczego - i tak bym właściwie nic z tego nie zapamiętał.
Jak wymyślałem treść tego wpisu, to nie był on taki toporony. I chyba miał jakąś pointę. Coś w stylu "po co mam robić cokolwiek pozaplanowego, skoro jedyne co mi po tych pozaplanowych czynnościach zostaje, to sama świadomość ich przeżycia (zakładając, że w ogóle będę o nich pamiętał; bo mam wrażenie, że byłem jeszcze na paru wyjazdach nad morze, do jakichś stadnin or sth, ale pewności nie mam), bez żadnych szczegółów". Niby możliwe, że to tylko wina młodego wieku... parę miesięcy temu byłem na Jesieni Linuksowej i muszę się nieźle nagimnastykować, żeby coś konkretnego sobie przypomnieć. Najdalej za rok-dwa jakakolwiek pamięć o tym zostanie przykryta innymi śmieciami w stylu matura, nieudane egzaminy na studia, "Ja, pierdolony niewolnik Wojska Polskiego, przysięgam", etc.
Hmmm. To może od razu sobie pacnąć w łeb i nie tracić czasu na zapominanie? :)
Może się uda
09 II 2004, 19:13:54Damn
09 II 2004, 01:25:46Jak ktoś nie wie o czym mowa - tutaj znajdują się nagłówki (te z /usr/include), jakich należało by używać, jeśli chce się kompilować coś w oparciu o jajka 2.6 (jest tam podkatalog patches, który powinien pomóc w przypadku problemów). Do not touch, jeśli nie wiesz co robisz. Takie rzeczy powinieneś dostawać z dystrybucją i lepiej się nimi nie bawić na własną rękę.
A jednak jest co robić
06 II 2004, 22:32:49Live long and prosper
05 II 2004, 20:42:14Łykanie jednej książki na dzień jest jednak miłe. Zwłaszcza, że nawet nie muszę włączać komputera, bo wirtualnych obowiązków od niedawna praktycznie nie mam.
A teraz idę męczyć Dzieci Diuny. Że też temu głąbowi się zachciało popełnić rytualne hara kiri w poprzedniej części. Wrrrr. Czy tego typu książki nie mogły by się kończyć happy endem w klasycznym tego słowa znaczeniu? (a nie: główny bohater nie żyje, jego żona też, połowa jego przyjaciół też, jego wrogowie też, kilkadziesiąt miliardów niewinnych ludzi też, ale spójrzmy prawdzie w oczy: przecież mogło być gorzej)
Wigilijna opowieść
05 II 2004, 01:04:20Gdzieś na obrzeżach znanej galaktyki, w miejscu, do którego żadna rozumna rasa nie zagląda (przynajmniej na trzeźwo, gdyż po pijaku często się zdarza, że wpadają na chwilę by zabrać sobie kilka krów, które są powszechnie uważane za najwspanialsze zwierzęta domowe po tej stronie Drogi Mlecznej), krążyła sobie spokojnie niewielka, niebieska planeta. Na niej, a dokładnie gdzieś w pobliżu Gór Stołowych, żył pewien emerytowany dziennikarz. Jan, tak miał bowiem na imię, nieświadom tego, co się miało za chwilę wydarzyć, właśnie parzył popołudniową kawę.
To nie jest opowieść o nim.
Kilkaset kilometrów na wschód, w jednym z okolicznych lasów (geografowie uparcie nazywają je puszczami), do swojego domu właśnie zawitał jego właściciel. Trzydziestoletni kawaler, zmęczony pracą w firmie, szybko umył się i zabrał za przygotowywanie posiłku.
- Masło, nic, nic, nic, mleko.
Lodówka jak zwykle zignorowała zaczepki właściciela. Ten, nieświadom zbliżającego się zagrożenia, poszedł sprawdzić, czy coś jadalnego zamieszkiwało mikrofalówkę. Wtem cały dom zaczął lekko wibrować.
- Nawet o tym nie myśl.
Jedyną odpowiedzią były mocniejsze wibracje. Jakaś szklanka, znajdująca się zbyt blisko krawędzi stołu, właśnie zakończyła swój żywot.
- Jeśli Ci się wydaje, że mam ochotę na bycie porwanym przez ufoludki, czy coś w tym rodzaju, to się grubo mylisz!
Ale fabuła! Wątek!
- Nie interesuje mnie to. Jestem niewyspany, zmęczony, głodny i za żadne skarby nie dam się wciągnąć w jakieś zwariowane wypadki.
Wibrowanie domu ustało.
- Miło mi, że się rozumiemy.
Przez okno wpadł do pomieszczenia jakiś dźwięk. Ciche buczenie na granicy słyszalności z każdą chwilą przybierało na sile. Coś się zbliżało.
Mężczyzna jęknął i już miał coś powiedzieć, gdy kątem oka dostrzegł za oknem jakiś żółty kształt. Zaciekawiony podszedł bliżej. Dwa buldożery stały wyczekująco pięćdziesiąt metrów od jego domu.
- Nie odważysz się! - powiedział, starając się włożyć w te trzy słowa największą ilość pewności siebie, na jaką go było stać. Efekt był mizerny.
W Warszawie, gdzieś na Kabatach, niski, pucołowaty mężczyzna właśnie zabierał się za pochłanianie sporej wielkości pizzy. Bez wyraźnej przyczyny dwie butelki piwa zaczęły wydawać ciche dźwięki stukając o siebie nieustannie. Ściany pomieszczenia wibrowały coraz intensywniej. Ku własnemu zaskoczeniu, pierwszą myślą jaka przeszła przez jego zdezorientowany mózg, była mglista satysfakcja z faktu, że nie był bezdomny...
Podsumowując - Pratchet kiedyś wydawał mi się zdecydowanie fajniejszy. Teraz czytam właściwie z rozpędu i dlatego, że niektóre kawałki fabuły są nawet ciekawe (nieliczne gagi też :), ale generalnie jakoś mnie nie ciągnie. The Hitch Hiker's Guide to the Galaxy, który właśnie przeczytałem, jakoś specjalnie mi nie podszedł. Nie wiem co ludzie w tym widzą takiego fascynującego. Coś mnie ten absurdalny humor przestał ostatnio śmieszyć.
A łyżka na to...
02 II 2004, 13:08:32A ja się nadal tłukę z pldconfem. Podstawowa zasada, to łatwość tworzenia pluginów i międzymordzia. Jeszcze tylko parę rzeczy do zrobienia (i przemyślenia) i nie pozostanie nic innego jak pisać przydatne pluginy. Mam tylko problem jeśli chodzi o grzebanie w konfigach. Cholera, czy wszystko nie mogło by być w xmlu :/
