Czy twoje dziecko tak potrafi?

30 III 2004, 22:26:57
Zaczęło się od konta na linuksie. Brat (w czerwcu będzie miał cztery lata) dostał swoje konto na które wystarczyło kliknąć i się logowało. Niestety brat non stop robił twarde resety komputera (co widać po fscku), więc wreszcie się wkurzyłem i mu ikonkę wywaliłem. Zadziałało, ale ten się nauczył pisać 'olek'. Niech mu będzie. Niestety twarde restarty nadal się powtarzały, więc mu konto zahasłowałem - tak, że może odpalać tylko w mojej, lub matki obecności (windowsa ma jak zwykle cały czas). No, wreszcie spokój. Dziecko jednak uparło się, że będzie mi wpisywało nazwę użytkownika. No i po odpaleniu linuksa zawsze klawiatura jego i wpisuje 'mmazur' (na mnie też często mówi 'emmazur'). Oki. Widział piętnaście tysięcy razy jak ja to robię, to się nauczył. Kopara to mi opadła dzisiaj, jak po zalogowaniu mu się na konto, wchodzę do pokoju, patrzę, a on zamiast kliknąć sobie na ikonkę z kłejkiem, odpalił konsolę i wpisuje 'quae'. Popatrzył na to, wcisnął dwa razy backspace, i wpisał 'quake2'. I to normalnie widać, że on zna litery, bo jednym paluszkiem szukał na klawiaturze co trzeba (lecąc przez całą klawiaturę, no bo mapy w pamięci tak jak ja nie ma). Gdyby jeszcze miał brata, który by tam spróbował go pouczyć.

Cuuukier

30 III 2004, 16:17:59
Dzisiaj byłem w realu. Jak ja wchodziłem, to akurat ktoś wynosił 200kg cukru (nie, nie pomyliła mi się ilośc zer). Dziiiwnie się ta unia zapowiada.

Wczoraj pomęczyłem się trochę z wywaleniem lilo i zainstalowaniem gruba. Pierwsze wrażenie - jeeeeezu, ale oczojebny splash (takie jakieś żółte maki). Wywaliłem toto. Drugie wrażenie - uaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, nie odpala się. Wypluwał unknown device '/dev/hda2', więc się domyśliłem że dureń chce partycji w zapisie devfsowym. Którego nie znam. Na szczęście windows się odpalił, wszedłem na irca i się popytałem. Jak dostał 30znakowy string, zamiast dziewięcio (devfs to postęp przecież), to załapał. No i lilo zrobiło bajbaj. Teraz idę się popstrykać z nowym dyskiem. Primo spróbujemy przeflancować na niego windowsa i sprawdzić, czy pójdzie (grub fajny jest).

Już wiem co miałem napisać

29 III 2004, 18:02:01
No więc w unii wszystko będzie droższe, da? Da. No to zaradni polacy robią zapasy. U mnie w sklepie przed blokiem cukru niet. Ostatnio nie było mleka. Hehe.

Mniam

29 III 2004, 15:09:37
Kupiłem kawior. Za 333 zł. Kawior jest z zachodu i jest cyfrowy. Ma 80gb pojemności i 8mb keszu. Niestety uśpiłem go przy pomocy hdparma i skubaniec nie chce się dać obudzić. Trzeba będzie restartnąć komputer. Tylko nie wiem jak go pociąć.

Dzisiaj rano dowiedziałem się, że matce kolegi okradli samochód. Miała strasznie markotną minę i generalnie rzecz biorąc łamiący się głos. Zdecydowanie nie lubię słuchać czegoś takiego, bo nie wiem co ze sobą zrobić w towarzystwie markotnej, czterdziestoletniej kobiety.

Trzy słowa do użytkowników chrome.pl

28 III 2004, 23:39:57
Bua... bua... BUAAAAAAHAAAAAAAAHAHAHAHAAAAAAAAAAAHAHAHAHAHAAAAAAAAAAAAAAHAHAHAHA.

(nic osobistego.. po prostu zawsze chciałem coś takiego napisać, a w końcu to mój blog :)

Jeej

28 III 2004, 16:36:17
Po długich a ciężkich wydałem wreszcie nowe nagłówki. Zdecydowanie nie jest to zbyt ciekawa robota.

Przed wczoraj zainstalowałem mksa na serwerze. Mój pierwszy mailowy antywirus. Na razie natłukło dwieście parę wirusów. Jestem pod wrażaniem. Znaczy użytkownicy nie przesadzali twierdząc, że same wirusy ostatnio dostają :) Było trochę roboty z przekonaniem amavisa, coby nie wysyłał absolutnie żadnych powiadomień o znalezionych wirusach, ale trochę gumy do żucia i jest ok.

Dysk

24 III 2004, 19:14:35
Muszę kupić dysk. Minimum powiedzmy 80gb. Ale jakbym tak dopłacił ze 100zł, to bym miał 120gb. Nie żebym to kiedykolwiek wykorzystał, ale standardowy pociąg faceta, do mania jak największego, jest jednak silny.

A odnośnie wielkości, to oglądałem dzisiaj kawałek filmu przyrodniczego (po niemiecku, więc ni chuchu nie rozumiałem). Wszyscy znamy obrazki jak dwa kozły się tłuką łbami, a człek się zastanawia, czemu się jeszcze nie pozabijały. To jest pikuś. Wrażenie to robi zmodyfikowany żubr (wygląda jak bardzo bardzo włochata wersja bizona, żyjąca w dosyć chłodnym klimacie, który na oko wygląda jak wyżynne równiny (tudzież równinne wyżyny) Azji środkowej, pewnie gdzieś niedaleko dachu świata), a właściwie dwa. Ustawione na przeciw siebie w odległości 50 metrów. Każdy waży na oko prawie tonę. Gapią się na siebie, gapią, po czym wrzucają największy bieg, rozpędzają przez parę sekund, by z maksymalną prędkością (a potrafią nieźle popierdzielać, jak zresztą prawie każde zajebiście duże zwierze, którego w życiu nie podejżwalibyśmy o możliwość rozwijania takich prędkości) walnąć się łbami. Nie wiem jakim cudem to przeżywają, ale jakoś wychodzą bez szwanku. Fakt, że mają czoło kompletnie zrogowaciałe, ale nawet jakby, to powinny sobie połamać kręgosłupy przy takim uderzeniu (chyba pomaga fakt, że większą część masy ciała, jak większość żubrowatych, mają z przodu).
Generalnie rzecz biorąc od dzisiaj na walczące kozły będę spoglądał z pewną pobłażliwością.

Cholera

21 III 2004, 22:44:15
Miałem wydać nowe llh, ale nie miałem kiedy. Jutro muszę, bo mi się już za dużo rzeczy nazbierało.

Cudowne dziecko dwóch pedałów

20 III 2004, 13:36:30
Ostatnim razem siedziałem na rowerze jakieś cztery lata temu. Garść spostrzeżeń po dzisiejszym:
- Tego się nie zapomina, to fakt, ale dosyć niepewnie się człek czuje, zwłaszcza, że to nie mój rower.
- Nie zakładać kurtki, tylko dlatego, że pada. Po parudziesięciu metrach robi się sauna, a nie ma jak się rozpiąć nie ryzykując zapalenia płuc or sth.
- Teraz wiem po co są rękawiczki. Parę godzin takiej jazdy i pewnie bym sobie wszystkie stawy poprzeziębiał.
- Za żadne skarby nie zakładać kaptura. Wręcz niesamowicie ogranicza fov skutkiem czego nie wiemy, co jest obok nas.
- Nauczyć się, że ogólne zmęczenie jest czymś zupełnie innym, niż zmęczenie poszczególnych części ciała. Dla mnie naturalnym było ustawienie maksymalnego obciążenia - wtedy mi się fajnie jechało. Problem w tym, że po pięćdziesięciu metrach moje nogi powiedziały, żebym się poszedł walić i jak jestem taki mądry, to mam se telekinezy do kręcenia pedałami używać. No cóż. Stwierdziłem, że będę twardy i zamiast normalnie kręcić, to będę na pedały deptał całym ciężarem ciała. To też wyszło nie do końca, bo połowa całej energii szła na ugięcie się amortyzatorów w rowerze. Zdecydowanie wolę sztywne rowery.

Hmmm

19 III 2004, 15:07:14
Próbną maturę z matmy chyba zdałem. I to jest najlepsze co mogę od niej powiedzieć. Jupi. Jestem kretynem.

A w nocy miałem fajną zabawę. Spałem jakieś 11,5 godziny, z przerwami, kole północy obudziłem się, otwarłem okno, ściągnąłem koszulkę i wylazłem spod kołdry. Dopiero wtedy dało się spać. Temperatura czasami jest pocieszna.

Kurwa

18 III 2004, 13:07:57
38 stopni gorączki, zaraz będę rzygał żołądkiem. Jutro matura próbna z matmy. Niech mnie ktoś dobije.

ProjektPodbojuPolski

17 III 2004, 19:15:27
Pamiętacie o tym, jak wspominałem, że przydałaby się instrukcja obsługi do różnych codziennych czynności? Nie!? Pfffffffff.
W każdym razie prezentuję wam ŻycieWiki. Pracujcie i rozwijajcie, to może dostaniemy grant jak malekith.

W szkole wychowawczyni (matematyczka) mówiła, którym ludziom grozi niezałapanie się na maturę z okazji tragicznych ocen. Ja nie należałem do tych kilku namaszczonych przez nieuctwo, ale stwierdziła, że niewiele mi brakuje. Siuper. Jutro rano konkurs matematyczny (hehe - idę przez sentyment, bo jak w podstawówce byłem jeszcze wymiataczem, to w nim startowałem... Kangur się zwie), a pojutrze próbna matura tyż z matmy.
Po szkole byłem na obiedzie u dziadków. Miałem przy okazji zahaczyć o urząd skarbowy, coby się popytać gdzie zgubili mój nip, bo już parę tygodni czekam i nic. Nie zdążyłem, bo w czasie obiadu zadzwoniła matka i poinformowała mnie, że akurat przyszedł polecony z nipem :).
A właśnie. Dziadek mając ponad siedemdziesiąt lat stwierdził, że co ja będę chodził na badanie ciśnienia krwi, skoro on mi może wypożyczyć ciśnienimierz. No, to jeden problem z głowy.

Po powrocie do domu stwierdzilem, że brat się już nauczyl pisać 'mmazur', na klawiaturze. Najpierw się nauczył pisać 'olek', jak mu wywaliłem jego ikonkę z kdma (po którymś z koleii twardym restarcie kompa, po którym oczywiście był fsck i za który dostał manto). Hehe. Niedługo cały alfabet będzie.

Btw - mam evil plan skombinowania rowera do ćwiczeń, postawienia go przed kompem i przymocowania do niego klawiatury. Po tygodniu miałbym kondycję jak zawodowiec. Tylko nie wiem, czy się będzie chciało dać tę klawiaturę przyczepić.

Uaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

16 III 2004, 21:13:52
Dzisiaj byłem na mierzeniu ciśnienia i cukru we krwi. Ciśnienie za wysokie, przy pobieraniu krwi byłem dzielny i nawet mi powieka nie drgnęła.
Kogo ja próbuję oszukać...
Na widok taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakiej igły próbowałem uciekać, ale zostałem osaczony, przyparty do muru i odcięto mi wszystkie drogi ucieczki. Jedyne co udało mi się wynegocjować, to kłucie środkowego palca, zamiast wskazującego. Taaaaaaaaaką igłą. Bolało. Cukier w normie.

Dzisiaj miałem przygotować do publicznego ogłoszenia pewien projekt. Zamiast tego popoprawiałem transport gadugadu, coby działało pobieranie rostera. I działa. Poprawki leżą w cvsie. Męczcie swojego lokalnego admina serwera żaberowego oraz jajcusia, coby nową wersję wydał. Jajcuś jest teraz bezżonny i bezdzietny, więc ma dużo czasu i nie akceptujcie żadnych wykrętów :)
A nawiasem mówiąc - libgadu1.4 z wyłączonymi pthreadsami działa stabilnie. I dobrze. I tak mi się nie chciało tego debugować :)

KURWA

14 III 2004, 14:41:55
Dzisiaj przestały działać wersje libgadu starsze od 1.3. Ale 1.4 jest spieprzone i się wywala po pewnym czasie. No i co ja mam biedny zrobić :/
Spróbuję walnąć 1.4 bez pthreadsów. Oby chciało działac.

Bogu dzięki za trądzik

10 III 2004, 21:45:00
Blablablabla orzeka uznać wyżej wymienionego za czasowo niezdolnego do służby wojskowej z kategorią zdrowia B na okres 12 miesięcy.
Komisja po zapoznaniu się ze stanem zdrowia poborowego oraz na podstawie przedstawionych wyników badań specjalistycznych stwierdziła istnienie następujących schorzeń: podejrzenie przebytej choroby Osgood - Schlafera i dysplazji stawów biodrowych, skrócenie kończyny dolnej lewej, skrzywienie kręgosłupa lędźwiowego, trądzik pleców.

Oznacza to, że za równo rok szanowna komisja lekarska sprawdzi, czy mi się nie poprawiło. Pomyślmy - skoro jestem po przebytej chorobie Osgood - Schlafera (takie fajne coś powodujące, że się źle chodzi po niektórych powierzchniach (głównie piasku), bo stopa nie działa do końca tak jak powinna) dzisiaj, to za rok też będę. Dysplazja stawów biodrowych powstaje w okresie życia płodowego i jest najczęściej występującą wadą wrodzoną u ludzi, więc za rok mi też chyba nie przejdzie. Skrócenie kończyny dolnej lewej (i wynikające z tego skrzywienie kręgosłupa, które koryguje problem z nierównymi nogami)... hmmm. Jak myślicie, odrośnie?
Jaki z tego wszystkiego wniosek? Panowie! Trądzik pleców (który afaik mają w większym, czy mniejszym stopniu właściwie wszyscy w dowolnym wieku) ratuje przed wojskiem! Alleluja!

A z ciekawych spostrzeżeń: primo pracownicy komisji poborowej (poza komisją lekarską, która jest sztywna jak kołek), cechują się sporym kawałkiem poczucia humoru. Secundo odsetek dresów był niewielki, i na dwudziestoparoosobową grupę było ich bodajże w porywach do czterech sztuk. Tertio wucet wyglądał prawie jak u mnie w domu, ale miał jedną funkcjonalną wadę (za którą projektant powinien dostać kulę w łeb) - co za dureń ładuje do budynku przeznaczonego dla komisji poborowej ubikację wysokości 30 cm i nie pokusi się o dodanie pisuaru! Nosz kur. Po długich a ciężkich udało mi się umieścić większą część moczu w punkcie docelowym, ale ja mam tylko 178 cm wzrostu, to ja miałem zadanie ułatwione. Problem to miał poborowy - rozmiar buta jakieś 52, wszystkie framugi kończą się mu gdzies na poziomie nosa. Dla takich to w wucecie powinni dawać uniwersalny celownik.
I jeszcze jedno - maksymalny czas trwania poboru to 7:30 - 15:30 (pierwszych wypuścili przed jedenastą). Tyle, że nikt nie wpadł na pomysł napisania na wezwaniu ile całość trwa, skutkiem czego bodajże tylko dwie osoby miały przy sobie książki (ja nie), a ja niepotrzebnie szykowałem się na zaliczenie jeszcze z paru lekcji w szkole. Nie ma to jak siedzenia na typowo szkolnym krzesełku (przemalowanym na kolor maskujący - serio) przez parę godzin i gapienie się na kretyńskie teleturnieje tvnowskie wyświetlane przy pomocy trzydziestoletniego telewizora.
Co nie zmienia faktu, że całość była całkiem fajna.

Potrafię już zrobić biały kwadrat na czarnym tle. W openglu. Jestem miszcz. I muszę powiedzieć, że nawet tak zaawansowane operacje graficzne są satysfakcjogenne, jeśli się je przeprowadza przy pomocy Industry Standard Graphics Library.
Miałem coś jeszcze naszkrobać, ale zapomniałem co.

Wiedza

09 III 2004, 17:02:48
Stwierdziłem, że co ja się będę z jakimiś tutorialami bawił, sprawdzę u źródła. No i rzeczywiście - pełne specyfikacje OpenGLa + online wersja oficjalnego OpenGL Programming Guide. Zapowiada się ciekawie. Będę miał co robić zamiast uczenia się do matury.

A nawiasem mówiąc, bodajże wczoraj dowiedziałem się o tym, że priorytet w uniksach nie jest synonimem 'nice', a jest czymś innym, w czego liczeniu nice bierze tylko udział. Cholera. Ciekawym ile jeszcze takich drobnych luk w wiedzy mam. Tak to jest jak się człek uczy sam :/ Ciekawe, że zwróciłem na to uwagę dopiero po ponad dwóch latach (i to gapiąc się na kolumny w top, na które gapiłem się już niezliczoną ilość razy wcześniej).

Hmmm. WNT miały kiedyś takiego jebutnego kloca z systemów operacyjnych ogółem (za grubo ponad sto jednostek płatniczych), do którego kupna przymierzałem się sporo czasu temu, ale coś tego nie widzę. Dziiiiwne. Nie sądziłem, że wycofuje się ze sprzedaży takie rzeczy. O - to bydle.

Gra

08 III 2004, 21:31:06
Zgoda ma rację. Trzeba napisać jakąś gre (a przynajmniej zaznajomić się z podstawami obsługi grafiki). Podłubię trochę przy SDLu i poszukam jakiś kursów openglowych - zobaczymy co z tego wyniknie.

Jestem chory. W sumie rzecz biorąc. Najchętniej bym to zignorował (i tak już nie było mnie na zbyt dużej ilości lekcji), ale dziadki mnie zamordują jeśli nie pójdę w końcu do lekarza. A ten mi pewnie wlepi tydzień co najmniej.

Nadal zdziwiony

08 III 2004, 00:13:25
Dzisiaj odkryłem istnienie grupy alt.pl.comp.os.linux.pld. Ruch jest, ludzie sobie cośtam pomagają i to właściwie bez użycia deweloperów (e-klólik się chyba tylko tam kręci). Przeczytałem kilka pochlebnych opinii (w tym od jakiegoś nawróconego, długoletniego slackwarzysty). Niepojęte.

Z placu boju

07 III 2004, 19:05:56
Konqueror po ominięciu paru błędów w obsłudze toolbarów dał się przekonać do takiego wyglądu, jakiego po nim oczekuję. Wyciągnięcie haseł z mozilli nie okazało się aż tak bardzo trudne i jestem w trakcie przestawiania się na konquerora. Z baboli zauważonych (pomijając te z toolbarami) - niepokazuje chińskojapońskich fontów na jogger.pl i się cusik na niektórych stronach wyświetlanie kaszani. Ale to akurat nic nowego, bo mozilla ma na ten przykład tendencję do wpieprzania całych hektarów tekstu na dużych stronach. To ja już wolę źle narysowane cośtam niż jego brak. No poza tym konqueror niepotrzebnie przerysowywuje cały ekran w paru momentach, ale i tak jest szybszy od mozilli.

SDL (ta biblioteka) jest dziwny. W grach mam poprzestawiany dźwięk właśnie na tę bibliotekę (domyślna obsługa dźwięku przeważnie nie działa). W quake2 dźwięk działa jak trzeba (domyślnie jest wybierana alsowa emulacja ossa bez mmapa). Przy odpalaniu q1 brany jest też oss, ale chodzi źle (na 2.4 po ubiciu artsa chodziło dobrze). Nie wiem za bardzo o co chodzi (trochę to bez seksu), będzie trzeba posprawdzać.
Za to alsa... Ja wiem, że alsa jest bardziej procesorożerna od zwykłego ossa (narzut z libalsa choćby), ale jeśli wymuszę na sdlu alsę, to mi się w q2 i q1 robi 7 klatek na sekundę. O. Artsd. Co za młot to w ogóle napisał? Odtwarzanie jednej mptrójki żre 40% procesora (przez alsę... przez ossa żre 95%) i generuje load 1-2. Przecież to jest chore. Kto to wszystko w ogóle pisał!

A co do wczorajszego "Enemy at the gates" - głupie jak but i nudne jak flaki z olejem.

Firefox

06 III 2004, 15:51:37
Fullscreen działa raz na trzy próby (ale to akurat nihil novi, bo normalna mozilla ma to samo). Jest tak bardzo szybszy od zwykłej mozilli, że aż nie widzę żadnej różnicy (/me pod wrażeniem wysiłków autorów). Nie dzieli ze zwykłą mozillą żadnych ustawień (choćby bazę haseł by było miło dzielić). Domyślny theme jest imho paskudniejszy od mozillowego moderna. Wyszukiwanie na stronie (i w ogóle nawigacja) przez proste wpisywanie tekstu nie działa. Szukanie googlem w pasku adresu nie działa (i nie da się włączyć). Skrót klawiszowy na pasek szukania nie działa. Ilość opcji w konfigu jest wysoce biedna. Obsługa flasha jest tak samo tragiczna jak w zwykłej mozilli (niech mi ktoś wytłumaczy, czemu w konquerorze się da, a w mozilli nie?).

Podsumowując - rpm -e mozilla-firefox i idziemy sprawdzić, czy w konquerorze da się zaemulować mozillowy sposób searchów stron i po stronach (no i czy da się zaimportować bazę haseł).

Auć

06 III 2004, 11:12:58
Brat wczoraj był sobie rozciął centralnie skórę na czole przy pomocy kantu mojego biurka. Paskudztwo. Wygląda jakby go ktoś przez czerep czymś ciął. W wieku lat dzwudziestu będzie miał więcej blizn, niż niejeden były żołnierz.

Sporo osób marudzi na różne spotkane rzeczy. Siwa marudzi ciekawiej i celniej niż inni, skutkiem czego fajnie się takie rzeczy czyta. Niestety komentarze do jej wpisów są na poziomie średniej joggerowej jeśli chodzi o marudzenie, więc w większości sprowadzają się do 'tak racja', napisanego w sposób typowy, czyli bez polotu. Ludzie - marudzić umie każdy, ale marudzić tak, żeby to się przyjemnie czytało - nieliczni. Więc nie psujcie mi czytania siwowych wpisów marnej jakości komentarzami w ilości dużo. Doszło do tego, że jeśli widzę, że do danego wpisu jest >5 komentarzy, to na nie nawet nie klikam.
A już do szewskiej pasji zaczynają mnie doprowadzać FpiSy przedrzeźniające. Jak masz zamiar napisać "FsZyScy LuBimY FpIsy" po raz n-ty, to tego nie pisz, bo najwyraźniej nie masz niczego do powiedzenia!

Może ja jakiś dziwny jestem, ale staram się nie mówić, jeśli nie mam nic sensownego do dodania. Temu np. istnienie grupy pl.comp.os.advocacy jest dla mnie osobliwością tego świata - nie rozumiem jak można tworzyć megawątki o dupie marynii (bo to nawet nie są problemy techniczne). I temu sporadycznie dodaję jakieś komentarze, mimo, że czytam jogi różnych osób.

A i jeszcze jedno - czy ktoś mógłby mnie oświecić kiedy wreszcie wyjdzie mozilla w której firefox będzie robił za przeglądarkę? (i w ogóle czego jeszcze firefoxowi brakuje)

Drań

03 III 2004, 21:16:51
To już trzeci dzień, a Arjan nadal nie odpisuje. Straciłem resztki nadziei. Znowu będę sam jak palec.

A nawiasem mówiąc, to pisanie na lkmlu jest ciekawym zajęciem zważywszy na sporą ilość nienatematów, których staram się ignorować. Do każdego wątku zawsze podepnie się parę osób, które nie wiedzą o co chodzi, czy mają jakieś super pomysły, czy coś w tym stylu. I cały bajer polega na tym, żeby im nie odpisywać, chyba, że rzeczywiście mają coś ciekawego do dodania. Plus wyjątki na ludzi, których jakoś kojarzę z lkmlem. Zresztą z tych dyskusji i tak bezpośrednio nic nie wynika, także who cares.

Poza tym cosik chyba mnie łamie. Nie dość, że głowoból, podwyższone ciśnienie (powodujące ów głowoból), to jeszcze się zwolniłem z lekcji, bo mi się robiły różne farfocle na oczach, co było dosyć denerwujące (źle się czyta, jeśli 35% fova jest mocno zamazane). Dziadek wysyła mnie do lekarza (tyle, że on ma 70 lat i z wszystkim mnie wysyła do lekarza). Jeśli się nie powtórzy to olać.

Faceci to świnie

01 III 2004, 23:09:28
Arjan van de Ven nie odpisał. Czuję się oszukany. Trzeba nie mieć sumienia, żeby rozbudzić w kimś nadzieje na coś trwałego, a później kompletnie olać drugą osobę. Jutro idę na megazakupy, może to mi pomoże zapomnieć.
« | »