2/5
Matma zdana. Pierwsze dwa zadania poszły dobrze (modulo jeden błąd +-, który na szczęście obaczyłem w porę), na trzecim się natłem, a że już byłem bez życia, to nie miałem siły wymyślić dlaczemu to co ja zrobiłem było źle i jak powinno wyglądać prawidłowe rozwiązanie. Dałem sobie siana i zrobiłem inne zadanie, które było podejrzanie łatwe, że aż trzy razy się upewniałem, że wszystko zrobiłem jak trzeba, ale wygląda na to, że i owszem.
Podsumowując: próbna poszła mi 50 razy gorzej.
A nawiasem mówiąc, to strasznie dziwna ta matura. Spodziewałem się jakiegoś... eee... no sam nie wiem czego się spodziewałem. Czegoś... eee... czegoś takiego, co się zapamiętuje. A polega to tylko na chodzeniu przez dwa dni do szkoły i pisaniu za długich klasówek. Jeszcze żebym się cholera jakoś denerwował. Generalnie całość ssie.
Podsumowując: próbna poszła mi 50 razy gorzej.
A nawiasem mówiąc, to strasznie dziwna ta matura. Spodziewałem się jakiegoś... eee... no sam nie wiem czego się spodziewałem. Czegoś... eee... czegoś takiego, co się zapamiętuje. A polega to tylko na chodzeniu przez dwa dni do szkoły i pisaniu za długich klasówek. Jeszcze żebym się cholera jakoś denerwował. Generalnie całość ssie.
