Starym

30 VI 2004, 22:24
Trzy dni temu miałem urodziny. Pierwszą osobą, która mi złożyła życzenia, była dziewczyna mojego kuzyna. Było to akurat pół godziny po północy, a zapamiętała dlatego, że rok temu o tej porze kuzyn był u mnie na osiemnastce. Szczena mi opadła.
Drugą osobą (poza rodziną oczywiście) była koleżanka z (już byłej :) klasy, której w życiu bym o to nie podejrzewał.

A tak przy okazji - praca przy 1024x768 na 19calowym monitorze wymiata. Wszystko jest duże, wyraźne i widoczne z daleka. Ownz (i ludzie marudzący, że powinienem pracować przy 1280x1024, niech się wypchają!).

Głupi os

27 VI 2004, 23:07
Dziewięcioletni windows potrafi ot tak się dogadać z moim ("nowym", używanym, dwuletnim, wartym 240zł, 19calowym) monitorem. A ixy? Zapomnij. Trzeba sobie popodawać ręcznie parametry, których nie znam i w ogóle się trochę namachać. Głupie to jest. I nadal mam idiotycznie niskie odświeżanie w porównaniu do windowsów. Grrrr.

Oddział Zamknięty gra za głośno. Zdecydowanie. A już bardzo mnie rozbawił fakt, że wszyscy nagle zrobili się strasznie rozmowni, jak tylko podeszliśmy do tych cholernych głośników. Nie ma to jak wrzeszczana rozmowa. Na szczęście "4. Be a good listener. Encourage others to talk about themselves", więc to nie ja straciłem głos.

Ech

25 VI 2004, 00:03
To był meczyk. To był meczyk.

Nie ma mnie

24 VI 2004, 15:07
Jutro rano wyjeżdżam i wracam w poniedziałek bodajże, także jak ktoś ma coś do mnie, to będzie musiał sobie sam poradzić. Mam nadzieję, że jak wrócę, to listy pld będą już działały.

Możecie trzymać kłykcie, żebym się nie rozwalił samochodem gdzieś po drodze.

Wow

22 VI 2004, 15:46
Właśnie arekm przetestował prelinka. Wygląda na to, że zdecydowanie trzeba się tym zainteresować do pld3.0. Zaraz sobie wydrukuję pdf o tym jak to działa i w razie czego będę męczył autora o szczegóły.
A poza tym czekam na athlona i zaczynam to pld3.0. Do końca wakacji powinny się uzbierać architektury !x86 (dzięki gaususowi), to się je pododaje sukcesywnie.
A odnośnie pld-bsd to muszę dopaść jakiś deweloperów gettexta, bo libintl nie ma prawa działać na nieglibcowych systemach, a z założenia on po to jest, żeby działać na nieglibcowych systemach.

Złożyłem

22 VI 2004, 00:10
Byłem na polibudzie i złożyłem papiury. Dostałem numer 534, a jeszcze jest półtora tygodnia na składanie papierów. W tym tempie wyjdzie jakieś 1500 chętnych na 250 miejsc. Erm. Coś ja to czaaaaaarno widzę. Ciekawym jak to będzie jak już się nie dostanę na te studia. Ilu takich ludzi znacie? (na plus idzie to, że ja się niczym nie martwię :)

A odnośnie samego technicznego przeprowadzania składania papierów, to oczywiście wymagało to rozmawiania z ludźmi. Ojciec mi powiedział, że to w ogóle jest charakterystyczne, że faceci wolą łazić z mapą, a kobiety pytać się o drogę, ale u mnie to jest jeszcze potęgowane geekowatością. No ale tak się złożyło, że akurat czytam książkę na temat obchodzenia się z ludźmi*, więc postanowiłem nową wiedzę zastosować.
Rule 2: Smile.
No. To akurat było proste. Nie jestem pewien, czy mój uśmiech nie wygląda jak uśmiech kogoś normalnego inaczej, ale mam dosyć bogatą mimikę i, lubię uważać że, całkiem niezłe zdolności aktorskie. No więc moja twarz przybrała dosyć radosny wyraz i dzielnie wszedłem do pokoju, do którego miałem wejść. Pani nie tryskała entuzjazmem, ale okazała się zjadliwa, dostałem taki malutki świstek i zostałem odesłany do banku na przeciwko, w celu dokonania opłaty rekrutacyjnej. W drodze do zacząłem się zastanawiać - to przecież powinno cholera mieć formę zlecenia przelewu, czy coś takiego, a nie być tylko wydrukowanym numerem konta bankowego! Ok. Tylko nie wpadać w panikę. Jeśli uda mi się nakłonić panią z banku do bycia pomocną, to powinno być ok.
Rule 6: Make the other person feel important - and do it sincerely.
Trochę naciągane, ale może by się jakoś dało. Hmmm (miałem czas na obmyślenie planu działania, bo przede mną był jakiś zagubiony studencina). Podszedłszy uśmiechnięty powiedziałem coś w stylu "właśnie składam papiery na studia i dostałem taki świstek i krzyżyk na drogę; zapewne pani będzie wiedziała co ja mam z tym zrobić". Podziałało. Zostałem mile obsłużony i to jeszcze z dwoma anegdotycznymi wstawkami. Nieźle. Będę musiał książkę doczytać i starać się toto stosować.

* Żeby zachować resztki dobrego zdania o sobie nie wziąłem się za żadne "stań przed lustrem i powtarzaj, że jest piękny dzień, a ty jesteś zajebistym przystojniakiem", tylko upolowałem klasykę gatunku. Autor urodził się w 1888, a materiały do książki zbierał jeszcze przez WWII, więc nie ryzykowałem, że dostanę jakąś współczesną parapsychologiczną papkę. Jak ktoś zainteresowany, to wystarczy wrzucić Dale Carnegie w googla.

Monitor mi siada

20 VI 2004, 19:50
Coś wygląda na to, że ten monitor niedługo definitywnie siądzie. Więc jeśli mnie jutro nie będzie online, to znaczy, że nie mam dostępu do kompa.
Ale fundusze mam, mediamarkt zaraz obok, więc taki stan nie będzie trwał długo.

Ups

19 VI 2004, 23:08
Monitor mi się psuje. Ale, że ma już 8 lat to chyba nic dziwnego. No cóż, i tak planowałem kupić nowy.

Hmmm

18 VI 2004, 00:19
Zeszły propozycje sprzętu na buildery dla pld3.0. Wygląda na to, że sprzętu wystarczy przynajmniej na obskoczenie tych najpopularniejszych architektur. Uparłem się jak ten osioł, żeby zrezygnować ze wsparcia dla i386 (nptl na tym nie specjalnie bangla i jeszcze powymyślałem jakieś potencjalne (sztuczne) problemy), a jak ktoś chce sobie robić z tego jakieś niszowe routerki, to niech sam się tym zajmuje, ja pomogę, ale sam się tym zajmować nie mam zamiaru. Qboosh słusznie zauważył, że to oznacza, że nikomu się nie będzie chciało wziąć, więc stwierdziłem, że jeśli przy wydawaniu pld3.0 nadal będzie jakieś zainteresowanie i386 (póki co ludzie mogą używać Ac gdzie i386 jak najbardziej jest), to się sprężę i sklecę jakąś mini wersję na routerki. Ten wpis (i archiwum pld-devil) jest obciążającym mnie dowodem :)
A wracając do nowożytnych architektur - mam zagryzkę z ia64. Maszyna jest i to właściwie do wyłącznej dyspozycji, ale wygląda na to, że tego absolutnie nikt nie używa. I to z kilku podowód - primo jest za drogie w stosunku do wydajności, a secundo tę wydajność jeszcze pogarsza fakt, że dystrybucje linuksa się jednak kompilowane przy pomocy gcc. Właśnie patrzę na słupki z których wynika, że kompilowanie czegokolwiek przy pomocy gcc na ia64 kompletnie mija się z celem. A ja sobie wyobrażam jak będzie wyglądało robienie tego portu jeśli nikt się nie będzie tym interesował na gcc, a na icc to już będzie kompletna masakra. No ja się na to nie piszę. Będzie trzeba popytać, czy ktokolwiek ma zamiar to kupować i/lub się tym zajmować. Coś ja to czarno widzę... wszyscy kupują amd.
O kur. Właśnie się dowiedziałem ile to kosztuje. 7-8k$

Podsumowując: na razie pld3 będzie na pewno miało targety na 486 i 686 (z optymalizacją pod kątem pentium4). Do tego dochodzi athlon na którego jest takie parcie (połowa deweloperów, ze mną włącznie, używa amdków :), że zapewne się builder znajdzie.
Reszta architektur w zależności od tego jak w praktyce wyjdzie z tymi dostępnymi builderami. Powinno być nieźle. Tylko cały czas się boję awaryjnych builderów. Wystarczy że jeden builder siada na trzy dni i się od razu robią spore problemy z automatyką. Hmmm.

Gupi Linus znowu wydał jajko. Wrrrr znowu będę miał robotę.

Co jest bardziej prawdopodobne

17 VI 2004, 14:42
To, że ktoś znajdzie jakiś błąd w obsłudze p2p w oryginalnym kliencie gg i go wykorzysta do grzebania ludziom po dysku, czy też to, że ktoś napisze trojana korzystającego z połączeń p2p w gadugadu (i generalnie serwera gg)?
Ja jakiś dziwny jestem (skrzywienie od nowych buffer overflowów co tydzień :), ale stawiałem na pierwszą możliwość. No cóż. Jak zwykle ludzka pomysłowość nie zna granic. Teraz będę wiedział lepiej :)

Póki co rozwiązywanie tego typu problemów ('jestem kolegą kolegi i mi powiedział, że będziesz mi umiał pomóc') jeszcze mnie śmieszy. Pewnego dnia pewnie będę miał po dziurki w nosie, ale nie zaszkodzi mieć jakiejś zaprawy :)
Teraz czekam na mój pierwszy cup-holder problem.

Plany na przyszłość

17 VI 2004, 00:55
Nauczyć się obchodzić z ludźmi. To nie ich wina, że są głupsi, piją, palą i dziwnie pachną. Pamiętaj drogi czytelniku: "inny nie znaczy gorszy".

A na poważnie - jako wyjątek od reguły tym razem mam zamiar wiedzę praktyczną z zakresu poruszania się w społeczeństwie poprzedzić solidną dawką teorii (tak, wiem, że when all fails read the docs, ale to jest naprawdę skomplikowany temat).

Pierwsza lekcja - uważać jakie wrażenie się wywiera na ludziach. Np. nie powinienem był pisać pierwszego akapitu, bo jakkolwiek ewidentnie ma być przejaskrawionym dowcipem, to komuś może się nie spodobać. Ale ja się dopiero uczę :)

Fok

14 VI 2004, 11:28
MMAZUR IS 20% GAY!
You're a walking, talking, red-blooded hetero guy. Just way too straight for these modern times mate!

Czyli co - nici z inteligentnej, nowoczesnej kobiety? Zostaje mi tylko jakaś typowa szprycha, którą będę musiał profilaktycznie tłuc raz na miesiąc, żeby wiedziała, że ją nadal kocham? Fok.

Cruise the Straits with BC Ferries

13 VI 2004, 23:45
Z okazji dostania właśnie emaila od geja (zachciało mi się sprawdzać stronę domową faceta, który mi zgłosił buga w llh) przypomniał mi się pewien link. Można się pośmiać, ale też poszerzyć horyzonty odnośnie pewnych kwestii.

In high school, while your children were doing what kids that ages should be doing, mine labored over a suicide note, drafting and redrafting it to be sure his family knew how much he loved them. My sobbing 17-year-old tore the heart out of me as he choked out that he just couldn't bear to continue living any longer, that he didn't want to be gay and that he couldn't face a life without dignity. You have the audacity to talk about protecting families and children from the homosexual menace, while you yourselves tear apart families and drive children to despair. I don't know why my son is gay, but I do know that God didn't put him, and millions like him, on this Earth to give you someone to abuse.

Spaaaaaadaaaaaaaaaaaaaamyyyyyyy

13 VI 2004, 00:02
Hehe. Nie ma co - jabber (i jogger) dąży do poziomu ogólnokrajowego (-światowego). Czyli pikuje ostro w dóóóóóóóół. Najbardziej mnie w tym tekście bawi fakt, że autor zapewne święcie wierzy w to, że jest inteligentny i jest w stanie swoje 'poglądy' jak najbardziej logicznie uzasadnić. Ach czemu nigdy nie miałem okazji z takim dyskutować :)

O. Przeszło.

11 VI 2004, 01:33
Nadal nie mam skonkretyzowanych pomysłów na przyszłość, ale jak o tym myślę, to przynajmniej nie wpadam w głupie nastroje. It's good to be good old self again.
Branoc.

Sux

10 VI 2004, 16:44
Jeśli twój program na gplu się linkuje z biblioteką na lgplu, a ta biblioteka się linkuje z czymś gploniekompatybilnym, to to jest evil i zabronione.
Wniosek: nfw, żebym kiedykolwiek wydał coś na gplu.

Nadal

09 VI 2004, 14:22
Nadal mi nie przechodzi, ale stwierdziłem, że robienie czegoś konkretnego pozwala nie myśleć. Gdybym się nie znał lepiej, to bym powiedział, że tęsknię za... własną klasą? Dotychczasowym życiem?

A przechodząc do konkretów - zaraz wydaję (wreszcie) nowe llh, chociaż powinienem prawie miesiąc temu. No cóż - mam wymówkę w postaci matury.

Potem idę poczytać o selinuksie i zaczynam przygotowania do rozpoczęcia prac nad pld 3.0. Nowych pomysłów jest trochę, zwłaszcza w kwestiach quasi technicznych. Głównym problemem będzie chyba skombinowanie sprzętu. Albo i nie, to będę musiał ustalić. Do tego na dzień dobry będzie trzeba podjąć parę decyzji technicznoorganizacyjnych.
Znaczy... ja będę je musiał podjąć.

Nie przechodzi

08 VI 2004, 17:10
A ja nadal mam ataki "niewiemcozesobązrobić". I rozmowy z parę lat starszymi znajomymi bynajmniej nie zachęcają do optymizmu.
Nie moja wina, że chciałbym sobie wygodnie pożyć w miejscu zamieszkania.
A właściwie to bym nie chciał, bo i po co. Ruszać też by mi się nie chciało.

Ja chcę spowrotem do szkoły :/

Darn

07 VI 2004, 13:18
Najlepiej się żyje z dnia na dzień, bo wtedy się człowiek nie zastanawia co ze sobą zrobić i czy czegoś mu brakuje. Ja skończyłem liceum i było mi całkiem dobrze. Aż do wczorajszego powrotu z weekendu poza domem. Dzisiaj mam bardzo głupie wrażenie, że nie mam zielonego pojęcia co ze sobą zrobić (w sensie długoterminowym). Bardzo nie lubię, gdy się nad tym zastanawiam i do tej pory udawało mi się tego unikać.

Ja nie chcę być dorosły.

Hmmm

07 VI 2004, 09:25
14 godzin snu. Wniosek taki, że jak się siedzi w spokojnym lesie nad spokojnym jeziorkiem i nic nie trzeba robić, to się nie czuje zmęczenia.

Cztery razy po dwa razy, osiem razy raz po raz

06 VI 2004, 14:21
Wróciłem z weekendu. Sracze były typowo prlowskie. W takich momentach człowiek dziękuje Bogu, że nie jest kobietą (podmiotem nie jest Bóg).

Chyba rozumiem, czemu qboosh się raz na jakiś czas zaszywa w jakiejś puszczy, czy innych górach. Wysiadłszy godzinę temu z samochodu, poczułem się, jakbym wracał z jakiejś odległej planety, w której nie było innych dźwięków poza ptakami (modulo nocne zawodzenie wypitych kolegów). Człek wstawał kiedy chciał (no, prawie, bo jak współlokatorki się zaczęły pałętać, to się już nie dało spać), szedł spać kiedy chciał (no, prawie, bo póki reszta towarzystwa się nie przestała pałętać były lekkie problemy z zaśnięciem) oraz mógł spędzić dowolną ilość czasu na nicnierobieniu i mordowaniu niezliczonych zastępów komarów. Poza tym można było się to spocić pod pościelą, to zamarznąć na kość.
Ale najważniejsza była cisza, czyste powietrze i nicnierobienie. Ja chcę spowrotem.

Z ciekawostek - 190 cm student pierwszego roku informatyki stwierdził, że wolałby być 10 cm krótszy. Powód? Źle mu się przy komputerze siedzi.

Ledwo przyjechałem, brat zrobił od razu wypad z pokoju za denerwowanie mnie. Jak tak sobie pomyślę o tym, jak by było spokojnie, gdybym brata nie miał... ech.

Ależ owszem, czemu nie, rybce też należy sie.

Ni mo mnie

04 VI 2004, 09:36
Wyjeżdżam na weekend do Turawy. Będę zuruck w niedzielę. Wszystkie maile/bugreporty mam odnotowane, więc jak wrócę, to wszystko popoprawiam. I wydam nowe llh (przy odrobinie szczęścia do tego czasu będzie już 2.6.7 :).

Będę gruby

03 VI 2004, 00:53
Jesteśmy już 0,5kg czekolady w plecy. Dzień dziecka był wczoraj (technicznie przedwczoraj, ale kto by liczył). Zostało tylko 0,18kg. Na dodatek brak szkoły oznacza, że nie robię tych paru kilometrów na dzień. Będzie trzeba poszerzać drzwi :/

Quake2 powinien zostać wyklęty. Znowu zamiast zrobić coś konstruktywnego (to llh aż się prosi o nowy release, a ja dzisiaj dwa małe commity li tylko zrobiłem), to pół dnia grałem. Fok. A co to będzie jak wyjdzie nowy nocheat i będę mógł grać na wszystkich serwerach? Omg. Będzie trzeba sobie jakiś odwyk wymyślić.

Marud

02 VI 2004, 18:41
W wieku (prawie) 19 lat siedzę sobie w pld, prawie nic nie robię i tylko marudzę do młodszych (niekoniecznie fizycznie) jak na old timera przystało. It owns.

No ale trzeba się w końcu za coś wziąć. Zacznijmy od llh bo się bugreporty nazbierały to raz, a dwa - 2.6.7 już zaraz chwila, a ja jeszcze 2.6.6.0 nie wydałem.

I can vote!

01 VI 2004, 23:29
Jestem już duży (mniejsza o to, że dzisiaj dostałem w sumie 0,68 kg czekolady... zostało 0,53 do teraz nawiasem mówiąc), więc mogę głosować. A nie mam ochoty na Her Leppera, czy innego Romana G., więc trzeba by było na coś głosować.

Do wyboru: LSD, PO, UW, SDPL. To pierwsze jest takie jakby niepopularne, ale jakiś kawałek powinien w sejmie być. To drugie jest dla mnie zdecydowanie zbyt populistyczne (Rokita sux).To trzecie by było fajne (Geuemek jest sympatyczny), ale za bardzo pachnie mi prawicą. Zostają borówki. Właśnie leciała reklama - w pizdu różnych profesorów (w tym Rosatti, Toeplitz i paru innych). I borówki dostaną mój głos.

"A ja nie będę głosował(a)" proszeni o nie zabieranie głosu. Jeśli samoobrona będzie miała w pizdu głosów, to właśnie przez to, że wyście nie zagłosowali (no bo głupich nie wyleczy, a jeśli mądrzy nie starali się przeciwdziałać, to raczej nie wina głupich, że są głupi).

Blogi ssom

01 VI 2004, 00:28
Jaka jest przewaga bloga bandy geeków nad blogiem rapującej nastki? Zasadniczo rzecz biorąc niewielka. Że geek ma bardziej inteligentną i interesującą treść? De gustibus cośtam cośŧam.
Albo czemu dwójka zramolałych nawiedzonych skrajnych prawicowców jest w jakikolwiek sposób ciekawsza od jakiejś przypadkowej zbieraniny nieznanych mi ludzi?
I czemu z zainteresowaniem czytam kolejne przygody Młodego, albo Paskudy? Czy jest w tym cokolwiek obiektywnego?

Wersja oficjalna - oczywiście. Jam jest Obiektyw, bo na przekór milijonom, kieruję się się zdrowym rozsądkiem i obiektywnym osądem.

Tyle, że nie da się wykluczyć tego, że czytam w/w wypociny tylko z przyzwyczajenia. Miło po raz kolejny przeczytać jak antymon, albo marcoos sprawdzają, czy Java na stronach microsoftu jest zgodna z najnowszymi specyfikacjami. Albo po raz niewiadomoktóry przeczytać, jak para emerytów narzeka, że tow. Miller i jego socjalistyczni, by-ich-wszystkich-piorun-strzelił, współpartyjniacy jeszcze nie siedzą za kratkami, tylko rozkradają państwo.

Miałem do tego wpisu mieć jakąś konkluzję, ale nie jestem pewien, czy ją zapomniałem, czy też w ogóle nie udało mi się takowej wymyślić. Dobranoc.
« prev | next »