1/2
Siedzę obecnie w swoim pokoju przed komputerem. Problem w tym, że nie ma połowy mebli, a monitor stoi na stole kuchennym. Jest to cholernie niewygodne, bo się gryzoń obok klawiatury nie mieści. Hmm. Problem rozwiązany przy pomocy długiego atlasu świata :)
Co nie zmienia faktu, że i tak jest niewygodnie.
W każdym razie plan był taki, że dzisiaj opróżniamy pokój i robimy pierwsze malowanie (farba gruntująca), a jutro drugie malowanie i ponowne napełnianie pokoju meblami (w międzyczasie odpadła moja trzydziestoparoletnia wersalka, bo i tak w planach kupno nowej, a ta tylko kurz zbiera). Skończyło się tym, że udało się tylko opróżnić pokój. Nikt farby nawet nie dotknął. Hehe. Całe malowanie spada na jutro, a w domu bajzel jak jasna cholera. Oryginalnie matka chciała od razu malować jeszcze drugi pokój w ten sam sposób, ale coś mi się wydaje, że ilość roboty jaka jest wymagana, skutecznie jej ten pomysł wybije z głowy :). Oby.
Co nie zmienia faktu, że i tak jest niewygodnie.
W każdym razie plan był taki, że dzisiaj opróżniamy pokój i robimy pierwsze malowanie (farba gruntująca), a jutro drugie malowanie i ponowne napełnianie pokoju meblami (w międzyczasie odpadła moja trzydziestoparoletnia wersalka, bo i tak w planach kupno nowej, a ta tylko kurz zbiera). Skończyło się tym, że udało się tylko opróżnić pokój. Nikt farby nawet nie dotknął. Hehe. Całe malowanie spada na jutro, a w domu bajzel jak jasna cholera. Oryginalnie matka chciała od razu malować jeszcze drugi pokój w ten sam sposób, ale coś mi się wydaje, że ilość roboty jaka jest wymagana, skutecznie jej ten pomysł wybije z głowy :). Oby.

10 VII 2004 o 21:34:17
Uh, współczuję. Nienawidzę remontów, nawet najmniejszych.