Hmmm
Niestety mój hackteam lider nie pojawił się o umówionej godzinie, więc z mojego hackowania nici. Spróbowałem to jakoś nadrobić i trochę mocno przytrollowałem (fakt, że miałem trochę szczęścia). Wnioski są chyba niezbyt zaskakujące. Otóż, pomijając notorycznych abuserów, większość ludzi, którzy rzeczywiście coś na tych komputerach potrafią zrobić jest, a przynajmniej stara się być, porządna. Prymitywna analiza wykazuje, że jeśli już się jest w jakimś 'teamie' (co jednak podbudowuje ego), to na zewnątrz chce się wyglądać 'czysto' (co jeszcze bardziej podbudowuje ego). Jeśli zdarzy się coś nabroić, to przeważnie po cichu w gronie znajomych.
Niby nic odkrywczego (bo w ten sposób działa całe społeczeństwo :), ale jednak muszę zrewidować trochę poglądy. Do tej pory na wszystkich mających coś wspólnego z czymkolwiek mającym 'hack' w nazwie patrzyłem wilkiem. Teraz chyba postaram się przestać.
(ktoś ma jakieś doświadczenia z hakerami mroku? :)
Niby nic odkrywczego (bo w ten sposób działa całe społeczeństwo :), ale jednak muszę zrewidować trochę poglądy. Do tej pory na wszystkich mających coś wspólnego z czymkolwiek mającym 'hack' w nazwie patrzyłem wilkiem. Teraz chyba postaram się przestać.
(ktoś ma jakieś doświadczenia z hakerami mroku? :)

11 VII 2004 o 00:40:38
Jesteśmy dobrzy, kfa.
11 VII 2004 o 00:43:08
Wiedziałem! Wiedziałemwiedziałemwiedziałem!!!!!!!!!!!!!!!!!
Prawie dałem się zwieść, ale mój intelekt i tak zwyciężył! Jak się czujesz będąc zdemaskowanym?
13 VII 2004 o 12:38:06
..zchakujemy naszej babci router cały, router cały!..
(szkoda, że nikt nie kapował o co chodzi jak mi się kiedyś zaczęło to spiewać na imprezie, cóż :P )
14 VII 2004 o 19:11:19
hehe, apcohowcy chackierami z mroku? A ich liderem Blacky tępiący zasikanych outlookowców? ;>