Hmmm

Niestety mój hackteam lider nie pojawił się o umówionej godzinie, więc z mojego hackowania nici. Spróbowałem to jakoś nadrobić i trochę mocno przytrollowałem (fakt, że miałem trochę szczęścia). Wnioski są chyba niezbyt zaskakujące. Otóż, pomijając notorycznych abuserów, większość ludzi, którzy rzeczywiście coś na tych komputerach potrafią zrobić jest, a przynajmniej stara się być, porządna. Prymitywna analiza wykazuje, że jeśli już się jest w jakimś 'teamie' (co jednak podbudowuje ego), to na zewnątrz chce się wyglądać 'czysto' (co jeszcze bardziej podbudowuje ego). Jeśli zdarzy się coś nabroić, to przeważnie po cichu w gronie znajomych.
Niby nic odkrywczego (bo w ten sposób działa całe społeczeństwo :), ale jednak muszę zrewidować trochę poglądy. Do tej pory na wszystkich mających coś wspólnego z czymkolwiek mającym 'hack' w nazwie patrzyłem wilkiem. Teraz chyba postaram się przestać.

(ktoś ma jakieś doświadczenia z hakerami mroku? :)

  1. 1. zgoda (jarek)

    Jesteśmy dobrzy, kfa.

  2. 2. mazur (mariusz)

    Wiedziałem! Wiedziałemwiedziałemwiedziałem!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Prawie dałem się zwieść, ale mój intelekt i tak zwyciężył! Jak się czujesz będąc zdemaskowanym?

  3. 3. DeeJay1

    ..zchakujemy naszej babci router cały, router cały!..
    (szkoda, że nikt nie kapował o co chodzi jak mi się kiedyś zaczęło to spiewać na imprezie, cóż :P )

  4. 4. jack

    hehe, apcohowcy chackierami z mroku? A ich liderem Blacky tępiący zasikanych outlookowców? ;>

Adde commentarium: (textile lite)