Rozpoczęcie roku i uberhacker mmazur

Równo rok temu sobie obiecałem, że dzisiaj będę w szkole. I byłem. Na miejscu spotkałem jeszcze 4 osoby z własnej klasy. Ze śmiesznych obserwacji - wreszcie ktoś użył normalnych głośników przez co ludzie byli w stanie zrozumieć, co dyrektor właściwie mówił (zdażyło się to pierwszy raz w historii przemówień szkolnych). Zauważyłem to nie tylko ja.
Po przemówieniu do szkółki i sprawdzić czemu się monitor na routerze nie budzi. Przy salach informatycznych plątał się jakiś pierwszak w garniturze i szukał głównego informatyka. No cóż - polazłem do 'serwerowni' (trzy serwery :) i zabieram się za routerek, a tutaj wchodzi ów pierwszak i mówi, że poczeka tu na informatyka. Żem się zdziwił, gdy pierwszak się przedstawił jako nowozatrudniony informatyk szkolny (to już drugi raz, jak wziąłem nauczyciela za ucznia).

Hmmm. Gdyby nie nagrody, to bym zrezygnował z miejsca w finale, a tak, to będę musiał ruszyć dupę do Bytomia na ów finał. Mam takie dziwne wrażenie, że ja jestem jakaś stara informatyczna dupa i tylko zabieram jakiemuś licealiście jego upragnienione miejsce w finalnej trójce. Ale nie zrezygnuję! Primo ze względu na wspomniane już nagrody oraz na to, że fakt, iż zakwalifikowałem się do finału 'młodzieżowego' konkursu łechta moją próżność. A to w ten sposób, że na tle ludzi z którymi dłubię przy różnych rzeczach (np. pld) to ja jakiś specjalnie wyjątkowy nie jestem - prawie nic nie robię, doświadczenia praktycznego nie mam, młodsi zaczynają mi 'deptać po piętach', a ja się właściwie nie rozwijam (a o gonieniu qboosha to mogę pomarzyć).
Ale za to na tle rówieśników wcale nie jestem taki bylejaki. Ha. Marna pociecha, ale zawsze jakaś :)
(inna sprawa, że adasi mi mówił, iż takie podejście jest niezdrowe, bo wtedy się kompletnie nic nie robi i człowiek się rozleniwia - i tak się jest lepszym od równieśników, więc po co się wysilać)

  1. 1. bazyl

    Sądzę, że ma tu na znaczeniu coś takiego, co nazywają "ambicją". Kończyliśmy chyba to samo liceum (takie mam podejrzenie :P). Ono (liceum) bardzo silny nacisk kładzie na to słówko - ambicja. Jak mawiał NaszKochanyPanDyrektor "elyta".

    Gówno tam, ale prawda jest taka, że chęć bycia lepszym wchodzi w krew. Ja byłem zawsze z tych cienkich spośród nawet rówieśników.

    I dalej pcham swój wózek, starając się na każdym kroku udowodnić, że jestem lepszy niż sądzą znajomi/nieznajomi/ja.

    Durne.

    Ale tak to już jest

Adde commentarium: (textile lite)