Rzecz o robieniu dystrybucji - releasemanagerstwo

Zastanawiam się tu nad szczegółami technicznymi nowej automatyki i powoli dopracowywuję finalną koncepcję. Mam tu tylko jeden problem, bo jak będzie wyglądała owa automatyka jest pochodną tego, jak ja mam zamiar nad tym pracować i na co pozwalać reszcie deweloperów. Obecnie bawię się takim mianowicie pomysłem: PLD opiera się na zasadzie SOD#1 (standardowa odpowiedź dewelopera numer jeden - zrób se sam), czyli teoretycznie rzecz biorąc, jeśli dany deweloper chce mieć nową wersję pakietu w dystrybucji, to jego problemem powinno być sprawdzenie, czy ten nowy pakiet czegoś nie psuje, a jeśli tak, to powinien zadbać o spełnienie wszystkich zależności i takich tam. I dopiero wtedy pakiet mógłby wylądować w dystrybucji. Obecnie o takie rzeczy musi się martwić release manager i to nie dlatego, że jest to przypisane do jego funkcji w jakiś sposób, ale dlatego, że jedynie on ma odpowiednie uprawnienia, żeby o takie rzeczy dbać (deweloper nawet nie ma specjalnie dostępu do tych informacji). A gdyby to tak zautomatyzować, żeby po wylądowaniu pakietu na ftpie, automat od razu sprawdzał, czy da się ów pakiet przenieść do głównego drzewka, a jeśli by się nie dało, to autor zlecenia dostawałby o tym informacje? Paweł Gajda (autor poldka) akurat mi wspominał o tym, że pracuje nad funkcją w poldku, która umożliwiłaby przeprowadzanie takich testów i nie zjadałoby to całego systemu na pół godziny (tzn. chodzi o winstalowywanie pakietów do katalogów... tak jakby główne drzewko ftpa było systemem, a my byśmy 'winstalowywali' do niego pakiety poldkiem w rzeczywistości je po prostu kopiując, ale przy okazji sprawdzane by były zależności). Pomysł mi się bardzo podoba, bo oznacza, że za stan dystrybucji odpowiadają wszyscy deweloperzy, a nie tylko release manager (aka mniej pracy i odpowiedzialności dla mnie i wszystko w duchu sod#1).

Btw: janchor (to coś do ssania rssów przez jabbera) jest głupi. Pomijając fakt, że działa jakby chciał a nie mógł, to jeszcze na dodatek nie respektuje własnych ustawień - tak go skonfigurowałem, żebym tylko ja mógł modyfikować źródła przez niego obsługiwane, bo zwykli użytkownicy mają tendencję do psucia, jak jeszcze nie wiedzą jak tego używać. No a właśnie musiałem porawiać źródło dla 7thguarda, bo jakimś cudem się 'samo' zmieniło. No skoro inni użytkownicy nie mogą go zmieniać (tiaaa), ja mogę, ale nie zmieniałem, to musiało samo.

A na dodatek nie wiem, czy mi się chce jechać na jesień linuksianą.

  1. 1. Jajcus

    A jak może się nie chcieć jechać? Ja nie rozumiem. ;-)

  2. 2. greg

    mi sie nie chce... za daleko

  3. 3. zdzichuBG

    A jak może się chcieć jechać? Drogo, daleko.

  4. 4. niewi3m

    Ja tam jade i nie marudze, a czy wogole ktos mieszka dalej ode mnie (Świnoujście)?

Adde commentarium: (textile lite)