Wróciłem
Jak wiadomo w niedzielę byłem na tym całym konkursie security. No więc cóż - nie wygrałem, ale opowiem jak to było.
Zaraz po piątej nad ranem obudził mnie brat, który sam się był musiał obudzić, więc przyczłapał do mnie. Śpimy jeszcze (budzik miałem na szóstą)? Tak. No to idziemy do niego i śpimy. A gdzie tam, on już nie zaśnie, tylko się wiercił będzie, a mi też nie da zasnąć. No super, 6 godzin snu. Tam rano zrobiłem co miałem zrobić, o siódmej przyjechał dziadek i babcia, babcia została z małym, a ja z dziadkiem w samochód i jedziemy do Bytomia.
Dojechaliśmy na czas, ale... Primo drogi na śląsku wyglądają jak po ostrzale artylerii. Ja pierdolę, przecież to jest totalna masakra. A już wjazd do bodajże Gliwic, to wołał o pomstę do nieba. Płytobetonowa droga budowana pewnie za wuja adolfa, gdzie przy 40km/h człowiek się zastanawiał kiedy mu urwie koła. W samych miastach nie lepiej - dziura na dziurze, tory tramwajowe, których jest pełno na drodze, same w sobie są sporymi dziurami. A ponieważ całość jest kompletnie na odwal się robiona, więc tam, gdzie są tory, tam nie ma nic na drodze namalowane. Skutki były dwa - jeden taki, żem przejechał na czerwonym świetle skrzyżowanie, bo musiałem zjechać na pas obok... a pas obok, to były tory, więc się skupiłem na drodze (czyli, żeby czegoś sobie nie zrobić zmieniając pas na ten utorowiony) i nie zauważyłem oświetlenia. Na szczęście niedziela rano, więc i tak kompletnie pusto na drogach. Druga rzecz - przez brak malunków na jezdni się gubiłem na skrzyżowaniach. Na jednym, przez środek którego przechodziły tory tramwajowe, więc nie było żadnych pasów, po prostu stanąłem jak wryty. Trzykierunkowe skrzyżowanie (rozwidlenie), nad nim czerwone światło, brak narysowanych na jezdni pasów (bo tory), nawet nie wiem gdzie się zaczyna odwrotny pas. Stanąłem na środku skrzyżowania i się pytam dziadka, czy ma pomysły co robić.
No w każdym razie jakoś żeśmy dotarli. Dziadek przez cały bity dzień musiał ze sobą coś robić, więc 'pozwiedzał' Bytom, stwierdziwszy na koniec, że syf totalny. Budynki wyglądają przeważnie jak te drogi, czyli nie wyglądają. Ja natomiast cały dzień spędziłem w budynku wyższej szkoły ekonomii i administracji w bytomiu. W finale miało startować 7 osób, ale przyjechało 5. Zostaliśmy podzieleni na dwie dwuosobowe grupy, a ten co został, miał robić za audytora. My natomiast mieliśmy postawić po jeden serwer na grupę, po czym go zabezpieczyć. Ja wziąłem i zainstalowałem to co było na pld live cd (organizatorzy przygotowali trzy płytki tego, bo ich pogoniłem), zrobiłem backup baz rpma, wygenerowałem sobie sumy md5 wszystkich konfigów w /etc i wsio. Później było 15 minut dostępu do sprzętu przeciwnika, w których to 15 minutach mieliśmy tam poumieszczać jakieś trojany, backdoory i inne takie (a oni nam mieli), po czym 15 minut na znalezienie tego, co oni nam podrzucili (i vice versa), i zaczęliśmy właściwą rozgrywkę, czyli wykorzystywanie ocalałych backdoorów.
Modulo fakt, że moje backoorowanie popsuło im apacha (odmówił działania z roota, tak, jak go przekonfigurowałem), a ich grzebanie w rc-scriptsach wywaliło mi apacha, binda i cośtam jeszcze (to by było na tyle 'niewidocznych backdoorów' :), to rozgrywka przebiegła bardzo sprawnie. Po minucie zrobiłem im plik hacked w / i shutdownąłem system. Jak? Ano podrzuciłem rootowi klucze .ssh :). Oni domyślnie w systemie mieli w sshd allowrootlogin (jakiś slack to był), zmienili to później, ale już zapomnieli restartnąć sshd :)
Dla nas przerwa, a audytor miał za zadanie stwierdzić jak dokonano włamania (bardzo trudne). Po czym ja znowu stawiam system, mój były współgrupowicz takoż i robimy to samo, co w pierwszej rundzie, ale tym razem 1vs1. Ja znowu livecd, cyk cyk i gotów. On stracił w cholerę czasu na stawianie jakiś starych debianów, które nie działały, później zdecydował się na livecd, ale zrobił za małą partycję na instalację, się wywaliło i stwierdził, że daje siana (o piątej miało być oficjalne wręczenie nagród, a już było przed czwartą). Ktoś zasugerował, żeby użył serwera z poprzedniego etapu. Tak też zrobił, pozabezpieczał, popodrzucaliśmy sobie świnie, pousuwaliśmy je i włamujemy się. Ja znowu skombinowałem trochę inaczej z apachem, ale nie zadziałało (sorry ludzie, ale włamanie się gdzieś, jeśli jest dziura, jest względnie proste, ale już w podrzucaniu jakichkolwiek trojanów, czy czymśtam jeszcze nie mam w ogóle żadnego doświadczenia, bo ja się po prostu nigdy nigdzie bez wiedzy właściela nie włamałem, więc nie miałem po co się ukrywać) oraz dodałem modyfikację konfiga sshd (żeby było allowrootlogin i żeby szukał kluczy w innej lokacji), klucze ssh dla roota i restart sshd do jego .bash_logout. On mi za to dodał swoje trojaniki przez LD_PRELOAD do bashrc. Ponieważ obaj żeśmy kombinowali podobnie, więc obaj żeśmy znaleźli szybko to, co przeciwnik wykombinował. Z włamywania nici. No to jeszcze raz to samo. Od dłuższego czasu kręciło się po sali tvp3, które to robiło wywiady, kamerowało i takie tam (kilka ujęć było tylko i wyłącznie na ichnie potrzeby). Do tego stał tam bodajże prezydent Bytomia i czekał na część oficjalną. Sam ścisły finał też był z tego powodu zajebisty - ja tutaj klepię szybko, żeby zdążyć, bo mam tylko 15 minut, a tu mi podchodzi facet z kamerą, żebym pokazał jak to szybko używam klawiatury i kameruje moje pozowanie :). Do tego pozamykali wszystkie okna (pewnie ze względu na dźwiękowców), a duszno było niemiłosiernie, kompletny brak tlenu. Wszyscy spoceni, gęby nam się świecą jak psu jajca, a ci kamerują :) No w każdym razie powtórkę wygrał mój przeciwnik, później jeszcze tylko audyt (poprawny) audytora i rozdanie nagród audytorowi i temu, co to mnie pokonał. Część oficjalna się odbyła w pokoju senatu uniwerku, była dokumentnie obkamerowana przez tvp3, uścisk ręki prezesa (znaczy - prezydenta miasta) każdy dostał, nagrody podostawali, prezydent jeszcze sobie do kamery musiał przemówienie zrobić i się rozjechali.
Oczywiście gdyby nie kamery i szansa na pokazanie się prezydenta (i jego krótka przemowa), to by prezydent ów nie sponsorował imprezy. Podobnie inni sponsorzy - mam np. koszulkę Security Days2 - a na plecach wydrukowanych wszystkich sponsorów :). A - organizatorzy tłumaczyli się, czemu to nie było w sobotę, tylko w niedzielę. Otóż jest problem, żeby dziennikarze nie mówili o takich imprezach jako o szkoleniu przestępców. Jakby to jeszcze zrobić w sobotę, a sobota to był 11.09, to by zaraz było o cyberterrorystach :)
Wygrałem: roczne prenumeraty IT-FAQ (do palenia w centralnym), Hakin9 (do palenia w centralnym), Linux+ (mniam), książkę "Sztuka penetracji" (dla zboczeńców; do palenia w centralnym), gównianą koszulkę securitydays2 i bardzo fajną suse (mniam... w tej drugiej właśnie siedzę), jakieś bezwartościowe novell small buisness suite, i suse linus professional 9.1 (które teoretycznie jest warte 350-500zł, ale i tak mi się tego niestety pewnie nie uda sprzedać).
Wpis jest strasznie chaotyczny (sorry, ale strasznie to długie i nie chce mi się nad tym tekstem już dłużej pracować), a z opisu wynika, że całość była zorganizowana tragicznie. Bo to i owszem była wolna amerykanka, ale zabawę mieliśmy z organizatorami (młode chłopaki jako i my) przednią, także bynajmniej nie żałuję spędzonego czasu :)
Btw: sterowniki firegl po prostu ssą. Nvidia ma 10 razy lepsze stery.
Zaraz po piątej nad ranem obudził mnie brat, który sam się był musiał obudzić, więc przyczłapał do mnie. Śpimy jeszcze (budzik miałem na szóstą)? Tak. No to idziemy do niego i śpimy. A gdzie tam, on już nie zaśnie, tylko się wiercił będzie, a mi też nie da zasnąć. No super, 6 godzin snu. Tam rano zrobiłem co miałem zrobić, o siódmej przyjechał dziadek i babcia, babcia została z małym, a ja z dziadkiem w samochód i jedziemy do Bytomia.
Dojechaliśmy na czas, ale... Primo drogi na śląsku wyglądają jak po ostrzale artylerii. Ja pierdolę, przecież to jest totalna masakra. A już wjazd do bodajże Gliwic, to wołał o pomstę do nieba. Płytobetonowa droga budowana pewnie za wuja adolfa, gdzie przy 40km/h człowiek się zastanawiał kiedy mu urwie koła. W samych miastach nie lepiej - dziura na dziurze, tory tramwajowe, których jest pełno na drodze, same w sobie są sporymi dziurami. A ponieważ całość jest kompletnie na odwal się robiona, więc tam, gdzie są tory, tam nie ma nic na drodze namalowane. Skutki były dwa - jeden taki, żem przejechał na czerwonym świetle skrzyżowanie, bo musiałem zjechać na pas obok... a pas obok, to były tory, więc się skupiłem na drodze (czyli, żeby czegoś sobie nie zrobić zmieniając pas na ten utorowiony) i nie zauważyłem oświetlenia. Na szczęście niedziela rano, więc i tak kompletnie pusto na drogach. Druga rzecz - przez brak malunków na jezdni się gubiłem na skrzyżowaniach. Na jednym, przez środek którego przechodziły tory tramwajowe, więc nie było żadnych pasów, po prostu stanąłem jak wryty. Trzykierunkowe skrzyżowanie (rozwidlenie), nad nim czerwone światło, brak narysowanych na jezdni pasów (bo tory), nawet nie wiem gdzie się zaczyna odwrotny pas. Stanąłem na środku skrzyżowania i się pytam dziadka, czy ma pomysły co robić.
No w każdym razie jakoś żeśmy dotarli. Dziadek przez cały bity dzień musiał ze sobą coś robić, więc 'pozwiedzał' Bytom, stwierdziwszy na koniec, że syf totalny. Budynki wyglądają przeważnie jak te drogi, czyli nie wyglądają. Ja natomiast cały dzień spędziłem w budynku wyższej szkoły ekonomii i administracji w bytomiu. W finale miało startować 7 osób, ale przyjechało 5. Zostaliśmy podzieleni na dwie dwuosobowe grupy, a ten co został, miał robić za audytora. My natomiast mieliśmy postawić po jeden serwer na grupę, po czym go zabezpieczyć. Ja wziąłem i zainstalowałem to co było na pld live cd (organizatorzy przygotowali trzy płytki tego, bo ich pogoniłem), zrobiłem backup baz rpma, wygenerowałem sobie sumy md5 wszystkich konfigów w /etc i wsio. Później było 15 minut dostępu do sprzętu przeciwnika, w których to 15 minutach mieliśmy tam poumieszczać jakieś trojany, backdoory i inne takie (a oni nam mieli), po czym 15 minut na znalezienie tego, co oni nam podrzucili (i vice versa), i zaczęliśmy właściwą rozgrywkę, czyli wykorzystywanie ocalałych backdoorów.
Modulo fakt, że moje backoorowanie popsuło im apacha (odmówił działania z roota, tak, jak go przekonfigurowałem), a ich grzebanie w rc-scriptsach wywaliło mi apacha, binda i cośtam jeszcze (to by było na tyle 'niewidocznych backdoorów' :), to rozgrywka przebiegła bardzo sprawnie. Po minucie zrobiłem im plik hacked w / i shutdownąłem system. Jak? Ano podrzuciłem rootowi klucze .ssh :). Oni domyślnie w systemie mieli w sshd allowrootlogin (jakiś slack to był), zmienili to później, ale już zapomnieli restartnąć sshd :)
Dla nas przerwa, a audytor miał za zadanie stwierdzić jak dokonano włamania (bardzo trudne). Po czym ja znowu stawiam system, mój były współgrupowicz takoż i robimy to samo, co w pierwszej rundzie, ale tym razem 1vs1. Ja znowu livecd, cyk cyk i gotów. On stracił w cholerę czasu na stawianie jakiś starych debianów, które nie działały, później zdecydował się na livecd, ale zrobił za małą partycję na instalację, się wywaliło i stwierdził, że daje siana (o piątej miało być oficjalne wręczenie nagród, a już było przed czwartą). Ktoś zasugerował, żeby użył serwera z poprzedniego etapu. Tak też zrobił, pozabezpieczał, popodrzucaliśmy sobie świnie, pousuwaliśmy je i włamujemy się. Ja znowu skombinowałem trochę inaczej z apachem, ale nie zadziałało (sorry ludzie, ale włamanie się gdzieś, jeśli jest dziura, jest względnie proste, ale już w podrzucaniu jakichkolwiek trojanów, czy czymśtam jeszcze nie mam w ogóle żadnego doświadczenia, bo ja się po prostu nigdy nigdzie bez wiedzy właściela nie włamałem, więc nie miałem po co się ukrywać) oraz dodałem modyfikację konfiga sshd (żeby było allowrootlogin i żeby szukał kluczy w innej lokacji), klucze ssh dla roota i restart sshd do jego .bash_logout. On mi za to dodał swoje trojaniki przez LD_PRELOAD do bashrc. Ponieważ obaj żeśmy kombinowali podobnie, więc obaj żeśmy znaleźli szybko to, co przeciwnik wykombinował. Z włamywania nici. No to jeszcze raz to samo. Od dłuższego czasu kręciło się po sali tvp3, które to robiło wywiady, kamerowało i takie tam (kilka ujęć było tylko i wyłącznie na ichnie potrzeby). Do tego stał tam bodajże prezydent Bytomia i czekał na część oficjalną. Sam ścisły finał też był z tego powodu zajebisty - ja tutaj klepię szybko, żeby zdążyć, bo mam tylko 15 minut, a tu mi podchodzi facet z kamerą, żebym pokazał jak to szybko używam klawiatury i kameruje moje pozowanie :). Do tego pozamykali wszystkie okna (pewnie ze względu na dźwiękowców), a duszno było niemiłosiernie, kompletny brak tlenu. Wszyscy spoceni, gęby nam się świecą jak psu jajca, a ci kamerują :) No w każdym razie powtórkę wygrał mój przeciwnik, później jeszcze tylko audyt (poprawny) audytora i rozdanie nagród audytorowi i temu, co to mnie pokonał. Część oficjalna się odbyła w pokoju senatu uniwerku, była dokumentnie obkamerowana przez tvp3, uścisk ręki prezesa (znaczy - prezydenta miasta) każdy dostał, nagrody podostawali, prezydent jeszcze sobie do kamery musiał przemówienie zrobić i się rozjechali.
Oczywiście gdyby nie kamery i szansa na pokazanie się prezydenta (i jego krótka przemowa), to by prezydent ów nie sponsorował imprezy. Podobnie inni sponsorzy - mam np. koszulkę Security Days2 - a na plecach wydrukowanych wszystkich sponsorów :). A - organizatorzy tłumaczyli się, czemu to nie było w sobotę, tylko w niedzielę. Otóż jest problem, żeby dziennikarze nie mówili o takich imprezach jako o szkoleniu przestępców. Jakby to jeszcze zrobić w sobotę, a sobota to był 11.09, to by zaraz było o cyberterrorystach :)
Wygrałem: roczne prenumeraty IT-FAQ (do palenia w centralnym), Hakin9 (do palenia w centralnym), Linux+ (mniam), książkę "Sztuka penetracji" (dla zboczeńców; do palenia w centralnym), gównianą koszulkę securitydays2 i bardzo fajną suse (mniam... w tej drugiej właśnie siedzę), jakieś bezwartościowe novell small buisness suite, i suse linus professional 9.1 (które teoretycznie jest warte 350-500zł, ale i tak mi się tego niestety pewnie nie uda sprzedać).
Wpis jest strasznie chaotyczny (sorry, ale strasznie to długie i nie chce mi się nad tym tekstem już dłużej pracować), a z opisu wynika, że całość była zorganizowana tragicznie. Bo to i owszem była wolna amerykanka, ale zabawę mieliśmy z organizatorami (młode chłopaki jako i my) przednią, także bynajmniej nie żałuję spędzonego czasu :)
Btw: sterowniki firegl po prostu ssą. Nvidia ma 10 razy lepsze stery.

14 IX 2004 o 07:28:41
> Primo drogi na śląsku wyglądają jak po ostrzale artylerii.
> (...) gdzie przy 40km/h człowiek się zastanawiał
> kiedy mu urwie koła.
To ja już wiem którędy jechałeś ;-) Na upartego można znaleźć lepszą drogę, tzn. nie jechać tą główną na Gliwice, tylko po zjechaniu z autostrady tam gdzie się ona kończy (K... K... Kleszczów?) trzeba spróbować przebić się przez Stare Gliwice. W sumie jedzie się wtedy taką wąską drogą między domkami i nieużytkami, dziury też są, ale nieporównywalnie mniej (tzn da się czasem jechać szybciej niż 40kph ;) ). Minus jest taki, że potem trzeba przejechać przez centrum Gliwic i łatwiej sie zgubić ;-)
Co do dróg w reszcie miast - no cóż, trudno nie przyznać Ci racji. Zbudowane daaawno, potem przez lata niszczone przez transport produktów przemysłu ciężkiego i górnictwa, muszą wyglądać jak wyglądają. Ale, jakby na to nie patrzeć, jest coraz lepiej. Za parę lat będzie autostrada "na wylot" (tzn zbudują odcinek między wioski-za-Gliwicami<->Ruda-Śląska), będzie DeTeeŚka ("Drogowa Trasa Średnicowa") aż do trasy na Sosnowiec i dalej, a stan lokalnych dróg, przynajmniej w Katowicach, też się poprawia. Np. na moim osiedlu dziur nie uświadczysz, chyba że na jakiejś drodze gruntowej ;)
Co do samego Bytomia... No cóż, miasto stare (750 lat, bodajże w tym roku), przemysł upada (praktycznie już upadł), bezrobocie jedno z najwyższych w regionie, nie ma kasy na remonty dróg, etc... Sytuacja smutna...
Alem się rozpisał ;-)
14 IX 2004 o 09:50:05
Ta droga, zwana u nas "autostradą", albo trafniej "płytostradą" była rzeczywiście zbudowana za "wujka Adolfa". Była to tymczasowa droga która później miała być zastąpiona autostradą. Od tamtego czasu właściwie nic nie było z nią robione, no poza tym, że podobno ołów spomiędzy płyt rozkradli co tę drogę zupełnie zrujnowało. Biorąc to pod uwagę, to ta droga jest w znakomitym stanie. Nasze "nowoczesne" autostrady po kilku (nie kilkudziesięciu!) latach od zbudowania wyglądają czasem nie wiele lepiej...
14 IX 2004 o 09:52:43
Zawsze kiedy wracam do domu do Chorzowa kiedy jadę przez Gliwice i końcówkę betonówki klnę na czym świat stoi. Gdybyś jechał kilka lat temu do Niemiec i na powrót - rok 98 (Fotokina w Kolonii - to były czasy, koniec aplikacji) to byś poznał prawdziwą betonówkę i kilka godzin Tykania. Śląskie drogi - jak zawsze fatalne, ale dzięki średnicówce przejazd Katowice-Ruda Śląska jest znacznie lepszy. Niedługo jadąc do Katowic z Opola będziesz miał A4 i czystą przyjemność z jazdy. Rodzice mieszkają niedaleko Kędzierzyna i nie mogę się doczekać na A4. Niesty Śląsk to plątanina dróg i trzeba wiedzieć którędy jechać by nie stracić podwozia. Jeżdżę tymi drogami wiele lat i nie starciłem go i oby nigdy to nie nastąpiło. Co do budynków - niektóre szare inne nie. W Chorzowie część budynków odnowiono i wydobyto ich piękno. Stare kamienice odzyskały blask. Poznałeś malutką część Bytomia i zapewniam cię, że są gorsze i lepsze fragmenty tegoż miasta, które jest bardzo stare.
Odnośnie firegl w LiveCD ale beta2 to nie odpaliłem ich niestety, ale przesiadłem się na stery pod nazwą radeon i przeforsowałem biblioteki Gl do X11 i wszytko chodzi z pełną akceleracją. Niestey moja wiedza jest bardzo ograniczona i było to jedyne na co zdołałem wpaść.
Gratulacje z udanego konkursu.
14 IX 2004 o 10:07:50
Rok temu ten zmasakrowany kawałek był (jak jechałem do Ustronia na Jesień Linuksową) i miałem nadzieję, że w ciągu tego roku zalepią to, tzn. postawią dalszą część autostrady. Tiaaa.
14 IX 2004 o 14:54:20
FireGL może ssie (nie wiem, nie uzywałem dłuzej niż kilkanaście minut, gdy bawiłem się w multihead), ale za to radeon daje się bez problemu używać. Nie mozna tego powiedzieć o nv.
14 IX 2004 o 15:04:28
Nie można? Mnie bardzo kusi, żeby włożyć z powrotem stare tnt2, bo tam i xgamma działało i mplayer działał i połowa tekstur w kłejku nie była skopana.
14 IX 2004 o 15:10:46
Hmm... od kiedy nv obsługuje w ogóle GLX?
14 IX 2004 o 15:12:11
O czym ty w ogóle mówisz? Porównujesz binarne sterowniki ati do wbudowanych w ixy? Po jaki uj?
14 IX 2004 o 15:13:54
Bo te wbudowane w Xy do Radeonów działają (i moge ich używać, jeśli binarne mi się nie podobają), a te wbudowane w Xy do NVidii nie bardzo.
14 IX 2004 o 15:15:27
Gówno działają. Połowy kart (m.in. mojej) nie obsługują.
14 IX 2004 o 15:16:05
Widać mam szczęście w związku z posiadaną kartą (Radeon 9200).
14 IX 2004 o 15:16:07
Chodzi o to, że do ATI są działające (wraz z OpenGL) sterowniki OS, a do nVidii nie. Dla mnie to duża różnica. Mając nVidię musisz używać binarnych sterowników jeśli chcesz 3D, mając ATI nie musisz.
14 IX 2004 o 15:17:25
Oczywiście, że musisz.
14 IX 2004 o 15:22:53
Dla konkretnej, dość nowej karty. Ale najprawdopodobniej za parę miesięcy nie będę musiał. I wtedy dopiero taką kartę sobie kupię.
A taka Riva TNT zdaje się że dalej nie ma sensownej obsługi (OS nie ma bo nie ma specyfikacji, binarne nie działają, bo producent ma w dupie karty których już nie sprzedaje).
Już na nVidii się przejechałem (ile to ja wersji tych sterowników próbowałem... i to na kilku różnych kartach). Z ATI może nie jest idealnie (nieszczęsne TV-out), ale są źródła, a więc i jest przyszłość.
Ale rozumiem Ciebie. Dostałeś wypasioną kartę, która jeszcze nie jest przez Xy obsługiwana. Ale inaczej sytuacja wygląda gdy ktoś ma dopiero sobie kartę kupić -- wtedy wybierze taką która będzie działać.
14 IX 2004 o 15:43:57
Nie rozumiesz. Obok mnie leży 4letnia karta nvidii, która działa *idealnie* i pomijając kilka drobnych bugów 3 lata temu, które były sukcesywnie poprawiane, wszystko w niej chodziło. Do tego jak mi się zaczął w q2 objawiać bug powodujący wywalanie się tegoż przy zmianach rozdziałki, to na bugreport od razu odpowiedział mi na maila pracownik nvidii i zaczęliśmy się bawić w pingponga przy debugowaniu. W końcu mi się znudziło i zrobiłem obejście w samym kłejku, ale support był.
Wsadziłem tę kartę do kompa tylko po to, żeby mieć szybszego kłejka. No i skończyło się na tym, że:
- filmów to ja sobie nie pooglądam za bardzo (brak xvida)
- pograć, to ja sobie nie pogram specjalnie, bo
a) xgamma nie działa, więc gra jest tak ciemna, że się grać nie da (co jest do obejścia, ale czas poświęcony na obejście tego powoduje, że mi się gry nawet włączać nie chce, bo zanim się doklikam za każdym razem do zmiany gammy, to bym sobie windowsa włączył)
b) hgw. gdzie tu się vsynca wyłącza; docsów w paczce niet (w nvidii są)
c) jakieś 10% tekstur jest spieprzonych. Dosłownie - tu gdzie na tnt2 miałem normalną, jednokorową kratkownicę, to tutaj co któraś kratka ma jakiś dziwny kolor. Wygląda to idiotycznie.
Ja tę kartę rzeczywiście zaraz wymienię z powrotem.
14 IX 2004 o 15:54:26
No cóż, ja z nVidią miałem zupełnie odmienne doświadczenia. A pół mega modułu w kernelu, czy własna obsługa AGP (za moich czasów tylko dla płyt głównych na chipsecie Intela) zamiast kernelowej nigdy mi się nie spodobają.
14 IX 2004 o 15:55:27
Własna obsługa agp jest, ale domyślnie używana jest kernelowa.