Spaaaaać
Właśnie wróciłem z polibudowej grupy anonimowych .NETowców. Primo - MS ładuje kupę kasy w takie rzeczy, secundo - ta kasa majaczy studenciakom na horyzoncie, więc nie dziwota, że się garnął i tertio - w przeciwieństwie do olewajskiego podejścia z jakim jest organizowany np. mój lokalny lug (w którym nawiasem mówiąc mnie naszła ochota na poprowadzenia paru wykładów o tym i owym), to owa grupa .netowców, jako wkomponowana z natury w struktury studenckie (msdn academic alliance), jest trzymana trochę za mordę przez prowadzącą to panią profesor "alejaniejestemprofesorem". I chcąc nie chcąc jakoś to się kręci (co jest dla mnie o tyle dziwne, że "zmuszani" do prowadzenia wykładów są ludzie, którzy się w ogóle średnio na tym znajął... tyle tylko, żeby ów wykład przeprowadzić :).
A teraz po calutkim dniu studiowania idę spać, bo ledwo żyję.
A teraz po calutkim dniu studiowania idę spać, bo ledwo żyję.

11 X 2004 o 21:49:08
Z czasem jest z górski ...
11 X 2004 o 21:50:19
Heh ... literówka s/górski/górki
11 X 2004 o 23:56:33
I dobrze, że ładuje. To kasa, za którą zainstaluje sobie windowsy xp, żebym mógł pograć w Gothica i Visual Studio .NiET, żebym mógł skumać bazę i dłubać cross platform z mono. :P
Z kół naukowych zainteresowałem się Autonomicznymi Systemami Mikroprocesorowymi. Ciekawsze niż jakieś LUGi i .NiETy. (; (które pewnie też odwiedze, jeśli nie będę miał co robić z czasem...)
12 X 2004 o 23:57:39
No bo pani dr inż. Kaliczyńska nie jest profesorem, tylko doktorem. Lepiej zacznij się przyzwyczajać do tego rozróżnienia. :P
Co więcej, trzeba co jakiś "ściągać patche" do tych ich tytułów, bo niektórym się zmieniają. (np. jak byłem na I roku, to Stanisławski był "dr hab. inż.", a teraz jest "prof. dr hab. inż." :))