Papierki
Byłem na grupie anonimowych oraclowców (się uzależnię od tych grup samopomocowych, jako ten człek z Fight Clubu) i chodzi w niej o to, że przerabiają materiał, żeby później zdać certyfikat.
Czy ja chcę certyfikat? No w sumie fajnie by było mieć. Tylko ani nie chce mi się do niego uczyć, ani nań wydawać pieniędzy, bo i tak nie wiem, czy mi będzie potrzebny.
A co do uczenia się, to jeszcze zachodzi obawa, że jeśli musiałbym ryć na pamięć taką grubą księgę, to by mi się to przestało podobać. Już fakt, że czekają na mnie znowu nagłówki, jest wystarczającym ostrzeżeniem przed pakowaniem się w rzeczy z dużą ilością nudnej roboty.
Czy ja chcę certyfikat? No w sumie fajnie by było mieć. Tylko ani nie chce mi się do niego uczyć, ani nań wydawać pieniędzy, bo i tak nie wiem, czy mi będzie potrzebny.
A co do uczenia się, to jeszcze zachodzi obawa, że jeśli musiałbym ryć na pamięć taką grubą księgę, to by mi się to przestało podobać. Już fakt, że czekają na mnie znowu nagłówki, jest wystarczającym ostrzeżeniem przed pakowaniem się w rzeczy z dużą ilością nudnej roboty.
