Grrrr
Co się robi, jeśli ma się kupę skomplikowanego kodu (glibc - prawie 100mb), który ma buga, a trzeba owego buga znaleźć? Ano się go szuka. Teraz do pewnego czasu działało, później przestało - ktoś popsuł. Z changeloga nie wynika dla mnie nic, bo (a) jest cholernie długi (bug został wprowadzony około miesiąc temu), (b) ja się na glibcowych wnętrznościach nie znam oraz (c) to nie jest automatyczny changelog, tylko taki zmieniany ręcznie, więc komuś się wydawało, że robi małą zmianę kosmetyczną niewartą wzmianki, operacja się udała, pacjent zmarł. Zgłaszanie bugreporta mogę sobie darować, bo nawet jak im wystawiam błędy na tacy, to i tak nikt nawet nie zwraca uwagi (ba - dostali patcha od dewelopera gcc, żeby się glibc przestał na ia64 wywalać - olali). Kodu nie znam, więc grzebanie w nim jest bezcelowe (przynajmniej statystycznie rzecz biorąc największa szansa jest na to, że jest bezcelowe) - do usranej śmierci się w tym wszystkim nie połapię. Zostaje mi więc tylko i wyłącznie znana i lubiana metoda polegająca na posprawdzaniu poszczególnych wersji, znalezieniu tej, w której błąd został wprowadzony, pooglądaniu diffa i wymyśleniu co jest nie tak i jak to naprawić (jak już diffa miał będę, to nie powinno być większego problemu). Wydaje się, że brzmi prosto? Racja. Wydaje się. Ale nie jest, jeśli źródła mają 100mb, kompilują się parę godzin, a na dodatek żadna wersja z tych, które są podejrzane o bycie tymi psującymi, się nie buduje. Innymi słowy, żeby znaleźć wersję, która wprowadza ten mój kochany błąd (polegający na tym, że na alphie root nie ma uprawnień do wykonania setgroup() :), muszę pierw popoprawiać tysiąc błędów kompilacji, z których niektóre są klasą samą w sobie (poprawiłem już niezliczoną ilość takich rzeczy, ale na systemie budowania glibca wysiadam). Ale to nic. Wystarczy trochę posiedzieć, nie? Nie! Bo to gówno się kompiluje niewiadomo ile i pracuję cholera jak za pierwszych maszyn liczących, w ciągu dnia mogę zrobić max ileśtam iteracji. Grrrrrr.
Na dodatek jutro ta cholerna fizyka z której próbowałem ugryźć zadania, ale nie udało mi się ugryźć żadnego. Właśnie dostałem rozwiązania tych zadań. Fajnie, bo zaraz idę spać. Może się pomodlę i mnie nie zapyta?
A jak już jestem przy studiowaniu, to zaczynam się powoli wciągać w studiowanie (i nie, nie chodzi mi o uczenie się, tylko o zaliczanie przedmiotów). Okazało się, że kilku studentów wykazało godną pochwały aktywność w organizowaniu internetowego centrum studenckiej społeczności, które to centrum dysponuje sporą ilością materiałów natury... dydaktycznej (i które pluje błędami walidacji jak ak47 :). Zobaczymy jak to będzie.
Hehe. Na wykładach C#, ale na laborkach i tak C, bo (a) nie ma na komputerach .NETa oraz (b) to i tak przecież podobne. Nawet nie chcę myśleć jak będą wyglądały zaliczenia z wykładów (bo jeśli idzie o kolokwium z C to piszę takowe w czwartek i jak się postaram, to będę miał spokój przez resztę semestru).
Dobranoc. (pewnie mi niedługo przejdą tematy uczelniane, ale póki co jestem na nieznanym gruncie, a co za tym idzie mam sporo nowych rzeczy do odkrycia)
Na dodatek jutro ta cholerna fizyka z której próbowałem ugryźć zadania, ale nie udało mi się ugryźć żadnego. Właśnie dostałem rozwiązania tych zadań. Fajnie, bo zaraz idę spać. Może się pomodlę i mnie nie zapyta?
A jak już jestem przy studiowaniu, to zaczynam się powoli wciągać w studiowanie (i nie, nie chodzi mi o uczenie się, tylko o zaliczanie przedmiotów). Okazało się, że kilku studentów wykazało godną pochwały aktywność w organizowaniu internetowego centrum studenckiej społeczności, które to centrum dysponuje sporą ilością materiałów natury... dydaktycznej (i które pluje błędami walidacji jak ak47 :). Zobaczymy jak to będzie.
Hehe. Na wykładach C#, ale na laborkach i tak C, bo (a) nie ma na komputerach .NETa oraz (b) to i tak przecież podobne. Nawet nie chcę myśleć jak będą wyglądały zaliczenia z wykładów (bo jeśli idzie o kolokwium z C to piszę takowe w czwartek i jak się postaram, to będę miał spokój przez resztę semestru).
Dobranoc. (pewnie mi niedługo przejdą tematy uczelniane, ale póki co jestem na nieznanym gruncie, a co za tym idzie mam sporo nowych rzeczy do odkrycia)

25 X 2004 o 23:51:04
Zapraszamy do uzupelnienia 'danych osobowych' na cegle :>
Wielki brat wszystko widzi :>
26 X 2004 o 00:11:23
Jak czytam twojego jogga to odnosze dziwne wrażenie, jestem znacznie opóźniony w rozwoju :/ Zupełnie jak by śpiączka zabrała mi 4 lata życia podczas których Ty nauczyłeś się tego wszystkiego a ja nie :[
26 X 2004 o 10:49:46
Jak się kompiluje kilka godzin to przecież dobrze, bo masz czas na fizykę. Jakby kompilowało się minutę to byś nawet książki nie zdążył otworzyć ;)
26 X 2004 o 14:20:02
Gdyby to się kompilowało minutę, to bym to zrobił tydzień temu.
26 X 2004 o 18:28:55
Phi. Cienki jesteś. Ja OO kompilowałem po kilkanaście godzin ładnych paredziesiąt razy. Na domowym komputerku.
26 X 2004 o 18:31:56
Jak ja grzebałem w OO (wywalając z niego statyczne biblioteki), to miałem bodajże do dyspozycji dwa razy jakieś pentium3, czy pentium2 na zdalnym łączu. Ale mnie nic nie goniło, a tutaj ten durny glibc mi wstrzymuje prace nad czymkolwiek innym.
27 X 2004 o 17:26:55
Enif ... nie ty jeden tak masz nie ty jeden.
A czytam tego jogga aby wiedzieć co w PLD piszczy - ale jest to załamujące czasem
30 X 2004 o 15:12:01
Ad. " Bo to gówno się kompiluje niewiadomo ile i pracuję cholera jak za pierwszych maszyn liczących, w ciągu dnia mogę zrobić max ileśtam iteracji. Grrrrrr."
ccache - jak widać, nauka poszła w las.
30 X 2004 o 15:13:41
Ccache wie które pliki z różnych snapów są te same i których w nowym snapie nie trzeba kompilować, bo już w starym zostały skompilowane?
30 X 2004 o 15:25:46
Nie wnikałem jak działa ccache - wiem jedynie, że u mnie sprawdza sie "perfekt" od lata br. Na tym robiłeś rpm'a pod fbsd. Jedyne "ale" dot. ccache, jakie udało mi sie znaleźć to:
http://urloogle.com/C3
PS: Tak w ogóle wiszę na dial-dupie, więc dalej nie będziemy sobie polemizować :(.