Gr
Jest szczytem kretynizmu, że ja dopiero pół roku po zdaniu matury świadomie poznaję budowę różnych form pisemnych. A sam fakt, że nie boję się pisania, wynika głównie z tego, że w ramach kombinowania jakim cudem ja mam zdać maturę, założyłem blog i zmusiłem się do regularnego pisania (co ciekawe obecnie weszło mi to w nawyk; pewnie jacyś blogospecjaliści by mieli coś ciekawego do powiedzenia na ten temat).
Ale nie ma się czemu dziwić, skoro w szkole tego typu rzeczy są 'uczone' tylko i wyłącznie na bazie jakiś debilnych Panów Mickiewiczów, Kordianów Słowackich, czy innych Mir o o o
onów biało
łosz
łosz
łoszkurwa
szewskich (wulgaryzmy oddają emocjonalny stosunek narratora do idiotów pracujących w ministerstwie edukacji). Tak jest wygodniej poloniście, ale rzecz powinna działać dokładnie odwrotnie - uczniowie powinni sobie sami znajdywać tematy i przez te lata uczyć się takiego pisania o nich, żeby (a) było ono poprawne stylistycznie i (b) było zrozumiałe dla polonisty, który niekoniecznie musi się znać na rzeczy, a mógłby się czegoś ciekawego dowiedzieć przy okazji (osobiście sto razy wolałbym taką formę wypowiedzi, niż czytanie milionowego w mojej karierze streszczenia pana tadka). Osób, które rzeczywiście w przyszłości będą pisały coś na tematy literackie, jest garstka, a umiejętność pisania jakotakiego jest niezbędna w sporej ilości różnych zawodów. I nie mówię tutaj o zapchajdziurach w postaci kursu pisania CV.
Tego typu idiotyzmów w naszym systemie edukacji jest pełno. Czy ktoś zna jakiś przyspieszony sposób na zostanie politykiem? Może być średnio uczciwy, nie zależy mi, nie był by to mój jedyny zawód, więc nie trzymałbym się go zbyt kurczowo w razie wpadki.
Coś dzisiaj w TV głośno o komunistach, pacyfikacjach i takich tam. Ja też mam swoje zdanie. Przyszłe pokolenia pewnie będą cytowały tę wielce głęboką myśl: "Tylko dzięki śmierci ludzkość nadal istnieje. Emocje i wspomnienia starych pokoleń umierają wraz z nimi. Dzięki temu młodzi mogą żyć swoimi problemami."
Khm. Poetą to ja raczej nie będę.
Ale nie ma się czemu dziwić, skoro w szkole tego typu rzeczy są 'uczone' tylko i wyłącznie na bazie jakiś debilnych Panów Mickiewiczów, Kordianów Słowackich, czy innych Mir o o o
onów biało
łosz
łosz
łoszkurwa
szewskich (wulgaryzmy oddają emocjonalny stosunek narratora do idiotów pracujących w ministerstwie edukacji). Tak jest wygodniej poloniście, ale rzecz powinna działać dokładnie odwrotnie - uczniowie powinni sobie sami znajdywać tematy i przez te lata uczyć się takiego pisania o nich, żeby (a) było ono poprawne stylistycznie i (b) było zrozumiałe dla polonisty, który niekoniecznie musi się znać na rzeczy, a mógłby się czegoś ciekawego dowiedzieć przy okazji (osobiście sto razy wolałbym taką formę wypowiedzi, niż czytanie milionowego w mojej karierze streszczenia pana tadka). Osób, które rzeczywiście w przyszłości będą pisały coś na tematy literackie, jest garstka, a umiejętność pisania jakotakiego jest niezbędna w sporej ilości różnych zawodów. I nie mówię tutaj o zapchajdziurach w postaci kursu pisania CV.
Tego typu idiotyzmów w naszym systemie edukacji jest pełno. Czy ktoś zna jakiś przyspieszony sposób na zostanie politykiem? Może być średnio uczciwy, nie zależy mi, nie był by to mój jedyny zawód, więc nie trzymałbym się go zbyt kurczowo w razie wpadki.
Coś dzisiaj w TV głośno o komunistach, pacyfikacjach i takich tam. Ja też mam swoje zdanie. Przyszłe pokolenia pewnie będą cytowały tę wielce głęboką myśl: "Tylko dzięki śmierci ludzkość nadal istnieje. Emocje i wspomnienia starych pokoleń umierają wraz z nimi. Dzięki temu młodzi mogą żyć swoimi problemami."
Khm. Poetą to ja raczej nie będę.

16 XII 2004 o 23:17:24
Miałem podobne odczucia, ale jakoś pół oku przed zdaniem matury.
Literatem nie będę, wybitnej prozy nietwórcą raczej, ale lęku przed ubraniem myśli swej, nieokrzesanej, w słowa, nie doświadczam.
16 XII 2004 o 23:19:57
I tak największa hipokryzją jest nauka Gombrowicza...
17 XII 2004 o 19:34:31
Chlip, it`s so true, szczaególnie pierwsza część twojego wpisu, no, ale "Słowacki wielkim poetą był" :-)
jpc: ja też nie mam lęku przed wyrażaniem się na jogu, czy gdziekolwiek indziej, ale jeśli zawsze na polskim dostaje z wypracować 3,4, a wszyscy naokoło 5, to można się dobić, i tak, próbowałem patrzeć jak pisza inni, ale to nic nie dało...
mmazur: już nie będę biadolił nad swoim losem w komentarzach do twoich wpisów, naprawdę, obiecuje :-D
17 XII 2004 o 19:36:38
grrr, szczaególnie/s/szczególnie; wypracować/s/wypracowań
17 XII 2004 o 21:44:36
Tylko jak się tak przyglądam młodszemu pokoleniu w okolicy, to nie jestem pewien, czy Twój pomysł by się sprawdził.
Wypracowanie składające się głownie ze słowa fajnie?
0 (słownie: zero) książek przeczytanych z własnej woli.
Nie - to by się nie sprawdziło IMHO - same posły samoobrony by nam wyrosły ;>
17 XII 2004 o 23:33:38
Wszystko pięknie, ale od Białoszewskiego to ty się, k*, odpierd*l. :P ;-)