Auć

Żem się przejechał dzisiaj. Dostałem opierdol od ćwiczeniowca z fizyki, w którym mówił, że jestem głupi (oczywiście nie wprost) i że ma tyle lat, że mógłby być moim ojcem, więc nie powinienem był błaznować.
A mnie wkurwia fakt (choćbym nie wiem jak usilnie starał sobie wmówić, że nie), że w sporej części miał rację. Właśnie matkę opierdoliłem za zaczepianie mnie, co mnie jeszcze bardziej wkurwiło, bo nigdy się nie daję sprowokować (inna sprawa, że jestem niewyspany). I owszem, ja nie boję się ludzi tylko dlatego, że mnie oceniają i nie mam zamiaru przybierać grobowej miny tylko dlatego, że zaraz pewnie dostanę pałę za nienaumienie się, ale ewidentnie ludzie automatycznie uważają, że (a) nie powinno się w 'oficjalnej' wypowiedzi przekraczać limitu jednego dowcipu (to już parę razy przećwiczyłem, choćby na ustnej maturze z polskiego - pierwszy wywołał wesołość, za drugi dostałem upomnienie), (b) nie powinno się w ogóle dowcipkować, jeśli się nie jest nauczonym ('no bo student błaznuje, zamiast odpowiadać') i (c) powyższe nie obowiązuje, jeśli się jest nauczonym. Przy czym nad (c) to się właśnie zacząłem zastanawiać i następnym razem będę musiał sprawdzić, czy prowadzący zduszają upomnienie dlatego, że dobrze mi idzie odpowiedź, czy rzeczywiście niektórzy nie mają nic przeciwko. Na dodatek ten ćwiczeniowiec, cholera by go wzięła, sam stosuje dokładnie tę samą taktykę przy odpytywaniu studentów, którzy nie umieją. Nabija się z nich czasami. I właśnie to mnie zmyliło odnośnie jego charakteru. Jemu motyla noga wolno, ale mi już nie.

Oczywiście sprytny czytelnik szybko zauważy, że w powyższym akapicie jest na początku napisane, że człek miał rację besztając mnie, by zaraz po tym wytłumaczyć, że ludzie są dziwni z tymi swoimi niepisanymi zasadami. Czyli błaznowałem, czy stary pryk się czepiał bez powodu? Prawda, jak zwykle, pewnie leży gdzieś pośrodku.

  1. 1. Axquan

    Trzeba ci jednak przyznać opanowanie, jak będzie matura ustna z polskiego będę pewnie mówił wszystko z pamięci, a jak mnie spytają z czegoś czego się nie wykułem będzie lipton. Że o dowcipkowaniu nie wspomnę.

    Tak w ogóle to dziwni ci dorośli (nie, żebym ja był takim dzieckiem), przeważnie są strasznie poważni, nie mają dystansu do życia, traktują je zbyt serio. A przecież wszystko to Matrix :-). Ciekawe, czy ja też taki będę, hmmm....

  2. 2. Jajcus

    Ja po obronie pracy magisterskiej (na 5) zostałem upomniany przez promotora, że nie powinienem profesorowi (sympatyczny staruszek, przewodniczący komisji) mówić "skoro Pan profesor tak mówi, to pewnie tak jest" i że miałem wielkie szczęście, że profesor ma takie poczucie humoru. Wyglądało na to, że promotor był tym zniesmaczony, czy wręcz przerażony. A ja do dziś nie wiem o co ta cała afera... :-)

Adde commentarium: (textile lite)