Kolaboratywnie
Z projektu polibudzianego nic nie wyszło - zmarł śmiercią naturalną, czyli z braku zainteresowania. Ja go nie mam zamiaru ciągnąć, bo mam inne rzeczy do roboty, a nikt inny się najwyraźniej nie pali. No cóż - rację ma prowadząca rok - nikomu nic się nie chce. Inna sprawa, że nie jest to nic specjalnie dziwnego. Jeśli komuś bezpośrednio nie zależy na istnieniu jakiegoś projektu, bądź nie jest on jakąś nieobowiązkową drobnostką, którą robi 'z przyzwyczajenia' (albo 'przy okazji'), to ów projekt jest właściwie skazany na śmierć. Zrozumienie (stosunkowo prostych) zasad, na jakich opiera się ludzka motywacja, jest tutaj kluczowe.
Generalnie ludzie dzielą się na dwie kategorie - na tych, którzy nie mogą niczego nie robić i cały czas pracują (tych jest niewielu, ale generalnie są pożądani) i tych, którym się nie chce i 'pracowitości' muszą się nauczyć (tu się ja zaliczam - najchętniej bym nic nie robił, ale skoro już kiedyś zacząłem, to się zmuszam). Tych drugich można do pewnego stopnia 'aktywować', ale ktoś to musi zrobić. Czyli można robić jakieś oderwane od rzeczywistości projekciki, ale trzeba mieć kogoś, kto jest je w stanie pociągnąć. Inaczej nie mają one szans przeżycia.
Skoro jestem już w temacie, to się zastanawiam jaka byłaby najbardziej optymalna forma strony głównej pld. Primo powinna być tylko po angielsku, żeby ludzi nie kusiło do pisania po polskiemu (a może jednak nie?). Secundo powinna umożliwiać jak najłatwiejszą nad nią współpracę. Po głowie chodzi mi zwykłe wiki (moinmoin plus pluginy) z możliwością rejestrowania się i obowiązkowym wysyłaniem diffów przy każdej zmianie na jakąś listę mailingową (coś w stylu naszego cvs-commit@pld-linux.org). Do tego przydałaby się integracja bazy userów z bazą kont w cvsie. To jest chyba maksimum, jakie można osiągnąć w myśl pldowej zasady nie utrudniania sobie życia.
Heh. Oczywiście najlepiej by było, jakbym się za to wszystko wziął i zrobił jak trzeba, nie? Tyle tylko, że dosyć szybko miałbym dosyć i tyle by z tego było. Nie jest sztuką zacząć - sztuką jest zacząć w taki sposób, żeby skończyć. Dlatego też do pldowego forum zgłosiłem zapotrzebowanie na użytkowników i stwierdziłem, że deweloperzy nie będą mile widziani. Tak, pomogę w ograniczonym zakresie (zapewnienie 'wsparcia technicznego'), ale nie mam zamiaru się w to mieszać bezpośrednio. Zajmować się mają ci, którym na tym w jakiś sposób zależy i którzy nie mają zbyt wielkiej ilości innych zjadaczy czasu (związanych akurat z tą tematyką).
W ogóle można by powiedzieć, że jestem 'zakładnikiem własnego sukcesu'. Z rozmysłem nie pcham się w każdą możliwą robotę (o czym przed chwilą mówiłem), ale czasami się do czegoś zobowiązuję. I to jest problem, bo najlepiej się robi wtedy, gdy ma się akurat ochotę, ale wcale nie trzeba nic robić. Zobowiązałem się do robienia PLD 3.0 i dłubię w nim (obecnie w nowej automatyce), ale tylko dlatego, że wymyśliłem sposób jak robić, żeby się nie narobić, a żeby były dobre wyniki (o tym było w moim ostatnim eseju). I i tak dłubię z przerwami - czasami mam wenę do kodowania i koduję, a czasem nie mam i kod czeka na następną turę. Obecnie builder alpha leży i nie powiem, żeby mi to przeszkadzało, bo oznacza, że nie muszę przy tym robić. Kochana siła wyższa. Nagłówki - no super, dłubię przy czymś 'jądrowym', a za to jest bardzo dużo geek pointów. Tak, biedny ja, z konieczności musiałem się rok temu za to zabrać, no to się zabrałem i przy okazji dogodziłem ludziom spoza pld, dostałem parę thanksów i uszanowań za to i w ogóle super. Ale ja naprawdę chcę zobaczyć jakieś ruchy w kierunku stałego zlikwidowania tego problemu. Wydawanie nowych wersji to jest tępa, iluśgodzinna robota, której nie chcę robić do usranej śmierci. I w tym stwierdzeniu jest coraz mniej kokieterii.
Ale to są tylko jakieśtam projekciki interesujące dla garstki osób. Przekazywanie wiedzy, to jest coś 'ważniejszego'. Nowe zajęcie - pisanie esejów (eseji?). W cholerę czasu zjadło mi napisanie tego o zasadach działania pld. W kolejce jest jeszcze kilka innych (propozycje odnośnie automatyki do pld, jak to jest z osobowością prawną pld, co jest fajnego w zarządzaniu pakietami w ogóle i w pld, i jeszcze mi chodzi po głowie pare mniej technicznych) i jak myślę o czasie, jaki musiałbym na nie poświęcić, to mi się odechciewa nawet zabierać za szkic któregokolwiek.
Ale to są tylko jakieś ciekawostki interesujące garstkę osób będących akurat w temacie. Fajne, ale w praktyce to tylko gadanie. Rzeczywistą wartość ma wpływanie na młodych (choć nie tylko) ludzi - taką władzę, jaką potencjalnie mają nauczyciele, ale oczywiście bez wszelkich nieprzyjemności z zawodem nauczyciela się wiążących. Przekazywanie wiedzy, ale nie po to, żeby ją przekazać, ale po to, by ukształtować w innym człowieku 'prawidłowy' światopogląd. Tutaj niestety nie obędzie się bez całej książki. Ale cała książka? To jest dopiero przerażająca ilość roboty (zwłaszcza dla mnie - średnio władam językiem ojczystym, a z systematycznością nie mam wiele wspólnego). Zastanawiałem się, czy da się to napisać stopniowo (link do googla, bo phpwiki mi się samo z siebie zbiesiło i nawet nie wiem gdzie ten szajs trzyma plik z danymi), ale raczej nie - tutaj potrzebowałbym konkretnej, zwartej formy, nie do osiągnięcia przy pomocy luźnego zbiorku polinkowanych esejów (eseji? :). Czy kiedyś coś z tego wyjdzie? A cholera wie. Miło by było.
A po co ja to wszystko piszę? Hgw. Pewnie w celu dalszego kreowania mojego imidżu małej geekowej gwiazdki polskiego open source (w czym zasadniczo nie ma niczego złego, jeśli tylko bezpośrednio zainteresowany zdaje sobie z tego faktu sprawę, podchodzi do tego z ironicznym dystansem i potrafi kontrolować; ale zakamarki mojej psychiki to jest temat na osobny esej, którego pewnie nigdy nie napiszę). No i żeby dostać kilka ochoachowych komentarzy, w przypadku których, choć nie robią już na mnie większego wrażenia (twardziel jestem), to nigdy nie unikam w tym co tutaj piszę takich stwierdzeń, które owe komentarze prowokują (tak, ja mniej więcej jestem w stanie przewidzieć jaka będzie reakcja na to, co piszę).
Hmmm. Tego tekstu jest sześć kilo. Widać mam zapędy grafomańskie.
Generalnie ludzie dzielą się na dwie kategorie - na tych, którzy nie mogą niczego nie robić i cały czas pracują (tych jest niewielu, ale generalnie są pożądani) i tych, którym się nie chce i 'pracowitości' muszą się nauczyć (tu się ja zaliczam - najchętniej bym nic nie robił, ale skoro już kiedyś zacząłem, to się zmuszam). Tych drugich można do pewnego stopnia 'aktywować', ale ktoś to musi zrobić. Czyli można robić jakieś oderwane od rzeczywistości projekciki, ale trzeba mieć kogoś, kto jest je w stanie pociągnąć. Inaczej nie mają one szans przeżycia.
Skoro jestem już w temacie, to się zastanawiam jaka byłaby najbardziej optymalna forma strony głównej pld. Primo powinna być tylko po angielsku, żeby ludzi nie kusiło do pisania po polskiemu (a może jednak nie?). Secundo powinna umożliwiać jak najłatwiejszą nad nią współpracę. Po głowie chodzi mi zwykłe wiki (moinmoin plus pluginy) z możliwością rejestrowania się i obowiązkowym wysyłaniem diffów przy każdej zmianie na jakąś listę mailingową (coś w stylu naszego cvs-commit@pld-linux.org). Do tego przydałaby się integracja bazy userów z bazą kont w cvsie. To jest chyba maksimum, jakie można osiągnąć w myśl pldowej zasady nie utrudniania sobie życia.
Heh. Oczywiście najlepiej by było, jakbym się za to wszystko wziął i zrobił jak trzeba, nie? Tyle tylko, że dosyć szybko miałbym dosyć i tyle by z tego było. Nie jest sztuką zacząć - sztuką jest zacząć w taki sposób, żeby skończyć. Dlatego też do pldowego forum zgłosiłem zapotrzebowanie na użytkowników i stwierdziłem, że deweloperzy nie będą mile widziani. Tak, pomogę w ograniczonym zakresie (zapewnienie 'wsparcia technicznego'), ale nie mam zamiaru się w to mieszać bezpośrednio. Zajmować się mają ci, którym na tym w jakiś sposób zależy i którzy nie mają zbyt wielkiej ilości innych zjadaczy czasu (związanych akurat z tą tematyką).
W ogóle można by powiedzieć, że jestem 'zakładnikiem własnego sukcesu'. Z rozmysłem nie pcham się w każdą możliwą robotę (o czym przed chwilą mówiłem), ale czasami się do czegoś zobowiązuję. I to jest problem, bo najlepiej się robi wtedy, gdy ma się akurat ochotę, ale wcale nie trzeba nic robić. Zobowiązałem się do robienia PLD 3.0 i dłubię w nim (obecnie w nowej automatyce), ale tylko dlatego, że wymyśliłem sposób jak robić, żeby się nie narobić, a żeby były dobre wyniki (o tym było w moim ostatnim eseju). I i tak dłubię z przerwami - czasami mam wenę do kodowania i koduję, a czasem nie mam i kod czeka na następną turę. Obecnie builder alpha leży i nie powiem, żeby mi to przeszkadzało, bo oznacza, że nie muszę przy tym robić. Kochana siła wyższa. Nagłówki - no super, dłubię przy czymś 'jądrowym', a za to jest bardzo dużo geek pointów. Tak, biedny ja, z konieczności musiałem się rok temu za to zabrać, no to się zabrałem i przy okazji dogodziłem ludziom spoza pld, dostałem parę thanksów i uszanowań za to i w ogóle super. Ale ja naprawdę chcę zobaczyć jakieś ruchy w kierunku stałego zlikwidowania tego problemu. Wydawanie nowych wersji to jest tępa, iluśgodzinna robota, której nie chcę robić do usranej śmierci. I w tym stwierdzeniu jest coraz mniej kokieterii.
Ale to są tylko jakieśtam projekciki interesujące dla garstki osób. Przekazywanie wiedzy, to jest coś 'ważniejszego'. Nowe zajęcie - pisanie esejów (eseji?). W cholerę czasu zjadło mi napisanie tego o zasadach działania pld. W kolejce jest jeszcze kilka innych (propozycje odnośnie automatyki do pld, jak to jest z osobowością prawną pld, co jest fajnego w zarządzaniu pakietami w ogóle i w pld, i jeszcze mi chodzi po głowie pare mniej technicznych) i jak myślę o czasie, jaki musiałbym na nie poświęcić, to mi się odechciewa nawet zabierać za szkic któregokolwiek.
Ale to są tylko jakieś ciekawostki interesujące garstkę osób będących akurat w temacie. Fajne, ale w praktyce to tylko gadanie. Rzeczywistą wartość ma wpływanie na młodych (choć nie tylko) ludzi - taką władzę, jaką potencjalnie mają nauczyciele, ale oczywiście bez wszelkich nieprzyjemności z zawodem nauczyciela się wiążących. Przekazywanie wiedzy, ale nie po to, żeby ją przekazać, ale po to, by ukształtować w innym człowieku 'prawidłowy' światopogląd. Tutaj niestety nie obędzie się bez całej książki. Ale cała książka? To jest dopiero przerażająca ilość roboty (zwłaszcza dla mnie - średnio władam językiem ojczystym, a z systematycznością nie mam wiele wspólnego). Zastanawiałem się, czy da się to napisać stopniowo (link do googla, bo phpwiki mi się samo z siebie zbiesiło i nawet nie wiem gdzie ten szajs trzyma plik z danymi), ale raczej nie - tutaj potrzebowałbym konkretnej, zwartej formy, nie do osiągnięcia przy pomocy luźnego zbiorku polinkowanych esejów (eseji? :). Czy kiedyś coś z tego wyjdzie? A cholera wie. Miło by było.
A po co ja to wszystko piszę? Hgw. Pewnie w celu dalszego kreowania mojego imidżu małej geekowej gwiazdki polskiego open source (w czym zasadniczo nie ma niczego złego, jeśli tylko bezpośrednio zainteresowany zdaje sobie z tego faktu sprawę, podchodzi do tego z ironicznym dystansem i potrafi kontrolować; ale zakamarki mojej psychiki to jest temat na osobny esej, którego pewnie nigdy nie napiszę). No i żeby dostać kilka ochoachowych komentarzy, w przypadku których, choć nie robią już na mnie większego wrażenia (twardziel jestem), to nigdy nie unikam w tym co tutaj piszę takich stwierdzeń, które owe komentarze prowokują (tak, ja mniej więcej jestem w stanie przewidzieć jaka będzie reakcja na to, co piszę).
Hmmm. Tego tekstu jest sześć kilo. Widać mam zapędy grafomańskie.

13 I 2005 o 23:26:41
Skoro jestem już w temacie, to się zastanawiam jaka byłaby najbardziej optymalna forma strony głównej pld. Primo powinna być tylko po angielsku, żeby ludzi nie kusiło do pisania po polskiemu (a może jednak nie?). Secundo powinna umożliwiać jak najłatwiejszą nad nią współpracę. Po głowie chodzi mi zwykłe wiki (moinmoin plus pluginy) z możliwością rejestrowania się i obowiązkowym wysyłaniem diffów przy każdej zmianie na jakąś listę mailingową (coś w stylu naszego cvs-commit@pld-linux.org).
--jakże dziękuję Ci za te słowa (; To chyba najbardziej rozbudowana wypowiedź na temat strony, którą klikam a która w poniedziałek będzie commitnięta ;)
Sam zaliczam się do tej samej grupy ludzi co Ty, i czuję się "aktywowany" gdy widzę, że ktoś poza mną coś robi i się tym interesuje.
Jeśli nikt nie wykazuje zainteresowania poza mną - idę zająć się czymś swoim albo poobijać (popisać głupoty.. tak mnie jakoś na książki niedawno naszło), w końcu sam mam zjadaczy czasu co nie miara (np przesuwanie ikon po pulpicie).
14 I 2005 o 00:06:22
W przekazywaniu wiedzy coś jest. Dużo.
14 I 2005 o 00:49:11
Zgodze się - masz takie zapędy. :P
Tak serio - przekazywanie wiedzy jest jak najbardziej na miejscu, ale nie jest prawdą, jakoby wszyscy na tę wiedzę czekali z utęsknieniem.
14 I 2005 o 00:55:21
O tym też mówię - wielu zawodowych nauczycieli pewnie by zabiło za możliwość pracy tylko z uczniami zainteresowanymi tematem i olania całej reszty tego bydła :)
14 I 2005 o 00:59:13
Obejrzyj Les Choristes (Pan od muzyki). To jest doskonaly film o przekazywaniu wiedzy. Okazuje sie bowiem, ze nauczycielstwo nie polega na tym zeby kogos nauczyc ale zeby go tak wciagnac zeby sam sie nauczyl.
14 I 2005 o 01:09:18
Tak, ale do tego trzeba mieć tych niestatystycznych uczniów. Ze statystycznymi raczej nic się nie zrobi.
14 I 2005 o 13:20:03
Hmm, przez chwilę zastanawiałem się czy czytam djurbana czy mmazura ;)
A swoją drogą prawda jest taka, że najchętnie się robi rzeczy za które a) płacą b) wspomagają lenienie się, poprzez jednorazowy większy wkład pracy (czyli coś co teraz robię).
Akurat przy tym można nauczyć się wielu ciekawych rzeczy i czasem nowych technologii, bo człowiek myśli sobie "hmm, przydałoby mi się takie coś" i zaczyna się tego dobrowolnie uczyć (zamiast przygotowywać do sesji :| )
14 I 2005 o 14:01:08
Potrzeba matką wynalazków, chyba do tej "grupy" powinni zaliczać się twoi podopieczni.
DeeJay - pieniądze nie są aż tak kluczowe dla "młodych ludzi", ważne jest, żeby projekt był ciekawy i nie wiem, zabawny może? Tak, zabawny, nikt nie chce słuchać smętów, ludzie chcą się zabawić. Co prawda nie wiem jak osiągnąć takie coś np. dla osób robiących pakiety, nie mniej jest to ważne. Dużo daje także zainteresowanie się projektem, tak jak napisał nbw, jeśli widzisz, że ktoś jest aktywny, że aż rwie się do pracy i odwala sporo roboty samemu chcesz zrobić coś, żeby mu dorównać, albo po prostu udziela ci się entuzjazm tej osoby.
mmazur: przeczytaj sobie http://hedera.linuxnews.pl/_forum/00/_post/3078.html?postnum=35777
to tak a'propos zbieraniu oklasków.
A tak btw. mogłeś po prostu napisać, że ci się nie chce i szukasz zastępcy. A sam chcesz się wyrwać z odpowiedzialności i robić za wolnego strzelca (taki komentarz też przewidziałeś ? ;-) )
14 I 2005 o 19:55:46
Z czystej ciekawosci, kto zajmuje sie forum?
<a href="http://www.koorek.pl.eu.org/scrshoots/koorek-2005-01-14_1945.png" >tu</a> i <a href="http://www.koorek.pl.eu.org/scrshoots/koorek-2005-01-14_1947.png">tu</a> podglad co jest nie tak. W Firefox tez.
14 I 2005 o 20:25:14
To chwilowe, były dograne jakieś "hacki" na phpbb.. za jakąś godzinę rzucę okiem co tam się popaprało..
15 I 2005 o 20:31:45
Niby czemu po angielsku?
PLD to polska dystrybucja i czemu strona glowna nie mialaby byc po polsku, skoro i tak 90% uzytkownikow to my?
Nie bardzo to rozumiem...
15 I 2005 o 20:48:52
Ale zawsze jest to 10%. Poza tym, wg mnie, to swoiste otwarcie się na świat..
Nie jest takie głupie :)
15 I 2005 o 21:46:26
Axquan: cóż, jestem niewiele starszy od mmazura, czyli dość młody, ale niestety kasę zarabiać jakoś muszę, by mieć za co szkołę opłacić, rachunki za net, a dopiero potem zostaje czas na zabawę z PLD. Czasem jak spędzisz 8 godzin w jednej pracy przed monitorem, potem następne kilka też trochę pracujesz społecznie (wiąże się z robotą przed monitorem znów) to żeby coś innego jeszcze zrobić potrzebna jest silniejsza motywacja niż dobra zabawa :)
Po prostu, po ktorejś zarwanej nocce przed kompem, spada twoja wydajność w pracy, którą zarabiasz na życie i możesz się przypadkiem tej pracy pozbyć, a wtedy nie będzie za co opłacić netu i będzie trzeba na dyskietkach przenosić patche na spece :P
15 I 2005 o 22:13:38
DeeJay: Good point. To chyba wynika z różnicy wieku, ja np. nie muszę zarabiać pieniędzy, od tego mam rodziców :-) Więc myślę trochę innymi kategoriami. Dla mnie FLOSS to hobby, zabawa, a nie sposób na życie, dlatego właśnie nie myślałem o tym w ten sposób. Thx!
15 I 2005 o 22:18:59
gorky: Angielski to język internetu. Za jego pomocą możesz porozumieć się z wieloma osobami z całego świata. A jeśli chodzi o świat open-source, to przeważająca większość zna angielski. I, tak przynajmniej mi się wydaje, nie tworzy się dystrybucji po to, żeby nikt z niej nie korzystał. Tworzy się ją dla ludzi, a strona tylko w języku polskim ogranicza dostęp do tej dystrybucji dla ludzi niemówiących po polsku. Pomysł mmazura wydaje mi się bardzo dobry, może nawet przypadkiem przyciągnie to nowych ludzi, którzy będą w przyszłości developerami?
16 I 2005 o 00:04:48
Axquan: już mamy kilku developerów angielskojęzycznych. :)
16 I 2005 o 00:27:54
Angielski jest jezykie myslacego swiata.
Pamietam, jak gdzies slyszalem ze o jakims wielkim profesorze polskim w jakiejs notce w USA napisano ze napisal jedna prace po angielsku (ktora byla bez znaczenia) i wiele prac w jezykach egzotycznych (ktore byly przelomowe w dziedzinei ktora sie zajmowal). Ale o tym ze byly przelomowe nikt nie napisal bo byly po polsku.
Taki jest swiat, USA nie jest mocarstwem bez powodu. Wczesniej Niemcy rzadzili swiatem nauki, XIX wiek to wiek niemieckiej nauki i potrochu francuskiej ale to niemcy dzieki polityce wydawania kasy na rozwoj badan naukowych osiagneli pozycje ktora pozwolila im wygrac pare wojen podkoniec XIXw. Jak europa zacznie pompowac w nauke takie pieniadze jak ameryka to moze bedzie inaczej, ale my w europie mamy socjalizmy (np. w niemczech to jest szczyt szczytow).
16 I 2005 o 00:31:12
Amerykanie nigdy nie prowadzili żadnej wojny, poza swoją, o niepodległość. Do wszystkich się "włączali" i w gruncie rzeczy to nie oni walczyli, lecz za nich walczono. Tutaj możemy dyskutować co i jak, ale ci sami amerykanie też wspierali swoich przeciwników, np dziadek Busha wspierał Niemców do 42 roku, aż wprowadzono rządowy zakaz handlu z nazistami.
A pozycję angielskiego nie zawdzięczamy amerykanom lecz anglikom. To ich "Imperium nad którym nie zachodzi słońce" sprawiło, że tak jak niegdyś łacina, tak obecnie angielski jest najpopularniejszy...
16 I 2005 o 00:45:16
jpc: chodziło mi o to, że może ich być więcej.
nbw, djurban: angielski jest popularny z tego powodu, że jest w miarę logiczny i prosty do nauczenia (przynajmniej dla Polaka, nie wiem jak z resztą). Gdyby np. Polska była na "szczycie" świata, to nie jestem pewien, czy polski stał by się tak popularny jak angielski, choć właściwie, gdyby Polska przeszła taką historię podbojów jak Anglia, to kto wie...
16 I 2005 o 00:50:01
Chyba każdy język ma swoje upierdliwości i angielski nie jest tu wyjątkiem. Nauczyć się mówić w podstawowym zakresie, to żaden problem, ale prawidłowe operowanie czasami, czy poprawna pisownia poszczególnych słów, to już wyższa szkoła jazdy.
Na tej zasadzie, jakby uczyć polskiego bez przypadków z samymi bezokolicznikami i bez rodzajów, to też byłby bajecznie prosty i łatwy (jeszcze ortografię wywalić).