Koszmar informatyka
Zawsze miałem wrażenie, że automatyk to strasznie... archaiczny zawód. Właśnie zostałem zanudzony praktycznie na śmierć wykładem z elektrotechniki dotyczącym budowy systemów automatyzacji procesów produkcyjnych (z uwzględnieniem zabezpieczeń przed wybuchami). Tak, tego typu rzeczy są nadal używane, ale są marginesem zastosowań informatyki. Przynajmniej z punktu widzenia przeciętnego administratora, czy programisty - nie przeczę, że pieniądze właśnie leżą w takich gigantycznych systemach za ciężkie miliony, ale to jest hermetyczny i stosunkowo mały rynek pracy. Kiedyś, kiedy studentów było niewielu, a komputery służyły właśnie do automatyzacji zadań w jebutnych fabrykach, to nauczanie takich rzeczy miało sens. Teraz go nie ma. Mi się uda wyciągnąć z tego wykładu jakieś ciekawe informacje, choćby jeśli chodzi o wymagania stawiane oprogramowaniu stosowanemu w tego typu systemach (trzeba mieć certyfikaty), ale wątpię, czy komukolwiek poza mną on się do czegokolwiek przyda. W ogóle będę ciężko zdziwiony, jeśli ktokolwiek z mojego roku będzie pracował w jakimś zakładzie pracy na takim stanowisku, gdzie tego typu wiedza by się przydała. Ten wykład jest czystą stratą czasu.
A właśnie - wczoraj w nocy miałem olśnienie i zamiast dalej próbować stwierdzić, jaka jest przyczyna niebudowania się gcc4 na alphie, to po prostu w dwie minuty zrobiłem szybki hack, żeby skubańca odpalić. I się zbudowało :) Właśnie puściłem budowanie na wszystkie buildery, do jutra powinny skończyć. Tyle, że się giejot z avernem obudzili, że mogą dać jeszcze builder sparc64 (a zainteresowanie jest), więc się jeszcze na chwilę wstrzymam i dodam nową arch. Szkoda mi tylko tego bluesowego ia64, bo wtedy mielibyśmy prawie komplet (jeszcze tylko ppc64 by brakowało).
A właśnie - wczoraj w nocy miałem olśnienie i zamiast dalej próbować stwierdzić, jaka jest przyczyna niebudowania się gcc4 na alphie, to po prostu w dwie minuty zrobiłem szybki hack, żeby skubańca odpalić. I się zbudowało :) Właśnie puściłem budowanie na wszystkie buildery, do jutra powinny skończyć. Tyle, że się giejot z avernem obudzili, że mogą dać jeszcze builder sparc64 (a zainteresowanie jest), więc się jeszcze na chwilę wstrzymam i dodam nową arch. Szkoda mi tylko tego bluesowego ia64, bo wtedy mielibyśmy prawie komplet (jeszcze tylko ppc64 by brakowało).

26 II 2005 o 21:00:40
Bo generalnie założenie prawdopodobnie było takie, że jak po studiach delikwent ma być 'inżynier' i do tego z wydziału 'elektroniki', to coś tam z tej elektroniki powinien czaić. No i Mądrzy Profesorowie Od Programów Nauczania wrzucili biednym informatykom (no i w sumie nie tylko im) druty :>
Tylko z wieloletniego doświadczenia (5 lat technikum elektrycznego i teraz 2 rok Automatyki i Robotyki na studiach) wiem, że taka Teoria Obwodów, Elektrotechnika, czy jak to tam zwał - jest całkiem źle uczona. Ale tego to już Mądrym Profesorom nie wytłumaczysz.
Problem leży w tym, że zamiast zachęcić studentów do nauki tej (interesującej i przydatnej) dziedziny wiedzy starają się ją jak najbardziej obrzydzić. Ucząc pierdół, na dodatek w skopany sposób. Może i taki student który zaliczy druty będzie umiał liczyć rezystancje zastępcze, impedancje i inne bzdurki jakichś wymyślnych i wziętych z kosmosu obwodów, ale.. no właśnie - wziętych z kosmosu. Nikt w rzeczywistości nie projektuje układów takich, jakie są na zajęciach.
Głupie łamigłówki, frustrujące dla początkujących (a może i nie tylko początkujących). Głupoty o latających elektronach, dziurach itp.
A niestety, założę się, że po zakończeniu nauki takich drutów, student nawet nie wie, jak wygląda (w rzeczywistości) opornik, kondensator, jakie są szeregi rezystancji dostępne w sklepach, jak wygląda tamto lub sramto..
I po co taka wiedza studentowi? Pisałem gdzieś tu w komentarzach - żeby został doktorem/profesorem i uczył takich bzdetów kolejne pokolenia.
Z tego co rozmawiałem ze znajomymi studentami informatyki jest podobna sprawa - programowanie mikrokontrolerów. Każą biednym studentom pisać jakieś procedury mnożenia liczb zmiennoprzecinkowych w asemblerze na 8051, co także jest niezłą gimnastyką, a nawet pewnie słowem nie wspomną, że istnieją pod takie mikrokontrolery normalne języki wysokiego programowania, jak C (np. z GPLowany Keil C) lub Basic (BASCOM).
I tak jak asembler przyda się do tego, żeby napisać procedurę do ustawienia stanu na jakiejś nóżce mikrokontrolera (z wyliczeniem co do mikrosekundy), o tyle całość oprogramowania pisze się już w językach wysokiego poziomu (bo by programistów kurwica strzeliła, a czas goni...)
I potem taki student mówi że mikrokontroler be, że gówno, że elektronika tak samo....
Tak mi teraz przyszło do głowy - to jak z obrzydzaniem czytania wśród młodzieży szkół podstawowych nakazując im czytać denne lektury.
A prawda jest taka, że w semestr można spokojnie nauczyć praktycznych podstaw elektroniki - takich, że student sobie kupi te sławne 8051, lub jeśli nadąża za modą jakiegoś AVR'a (też mikrokontroler) - za 10 zł, chociażby np. czujnik temperatury ( za 2 zł) albo przekaźnik (za 3 zł), napisać 20 linii kodu w C pod tenże mikrokontroler i zrobić sobie np. termometr (komunikujący się z PC przez seriala - i do tego naplet pod KDE chociażby) albo sterowane z kompa zapalanie światła w pokoju...
No, ale co ja tam się wymądrzam, ja student jestem, i to taki z nie najwyższą średnią... się nie będę wypowiadał..
Profesorzy wiedzą lepiej.
26 II 2005 o 21:15:59
E tam, u nas wiedzą jak kondensator wygląda, bo na laborkach z elektroniki dostajesz 100 sztuk i masz im wszystkim pomierzyć pojemność. :-)
Pamiętam, bo mnie kopło cholerstwo. :P
27 II 2005 o 17:41:06
Kondensator, to taka elektroniczna prezerwatywa, tak?
28 II 2005 o 10:17:17
Z tym archaizmem to bym nie przesadzał.
Tyle, że automatyka i informatyka (w popularnym rozumieniu) to zupełnie różne działki wiedzy.
28 II 2005 o 19:24:28
Rozpisało mi się, więc komenatrz poszedł na jogga (coś tam pusto ostatnio :P):
http://jpc.jogger.pl/comment.php?eid=97892&startid=200502
08 V 2005 o 15:32:37
E tam gadacie. uprocki są ok. nie tylko do światełka.
02 III 2007 o 13:12:27
Witam
Dawno, dawno temu wszelka elektronika zwłaszcza cyfrowa wymagała nadludzkich zdolności bo wszystko liczone było na piechotę. Taki magister jak się za to zabrał to rył przez 20lat w książkach aż doszedł do profesora. A gdy już wyszedł do ludzi okazało się że jego wiedza jest o kant d...y potłuc. Mimo to będzie męczył studentów ucząc ich automatyki z przed 20 lat
Ja miałem zajęcia z automatyki na studiach. Były nudne i zacofane pisaliśmy tasiemcowe wzory i ryliśmy regułki. A jak na egzaminie przyszło skonstruować sterownik utrzymujący stały poziom wody w bojlerze to 90% roku poległo. Teraz pisze programy dla mikrokontrolerów i wiem że ta wiedza była nic niewarta bo nikt już teraz w ten sposób programów nie pisze.
Szkoda bo gdybym miał możliwość to za jeden semestr nauczyłbym studentów pisać takie programy że ich bojler analizowałby skład wody i wysyłałby smsy gdyby była za brudna:)