Dziiiiiwne

31 III 2005, 23:44:03
W chroocie na builderze athlonowym wiesza mi się budowanie opensp. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby wieszał się powiedzmy jakiś programik będący elementem systemu budującego owo opensp (cokolwiek to jest), ale wiesza mi się rpm. Stwierdza, że skompresował dokumentację, po czym nie przechodzi do etapu tworzenia fizycznych plików rpm. I robi się tak tylko na tej paczce i na tej architekturze. Kompletnie bez sensu. Będę to musiał jakoś zdebugować, tylko jak :/

Co wykłady robią z człowiekiem

31 III 2005, 14:44:55
Trzecia godzina wykładów. Szeregi Fouriera, trygonometryczne i hgw co jeszcze. Prowadząca tłumaczy, że do zrobienia czegośtam musimy mieć na początku i końcu funkcji tę samą wartość. A co robimy, jak nie mamy? Ano bierzemy wartości na owych końcach i sobie je obie ustawiamy na zero (robi się z tego funkcja nieciągła). I wiecie co? Serdecznie się ze znajomym uśmialiśmy z takiego sposobu rozwiązania problemu :)

A wracając do dłubania w źródłach quake'a 2, to zapomniałem napisać, że wgryzanie się w to jest cholernie czasochłonne. W ogóle ja mam zawsze wrażenie, że jestem strasznie niewydajny przy programowaniu, ale może to tak po prostu ma być, że pozornie mała zmiana zjada (niezauważenie) duże ilości czasu?

I po świętach

30 III 2005, 02:47:22
Wiecie na co straciłem większą część świąt? Na dłubaniu w źródłach quake'a 2 dłubiąc (póki co) własny mod do deathmatcha (acz plany mam ambitniejsze). Prawdę mówiąc mi się spodobało. Jednak dłubanie w grach daje straszną radochę (bo zmienisz w kilka miejscach i to się już zaczyna inaczej ruszać), zwłaszcza, jak się ma dostęp do pełnego enginu 3d.

A tak bajdełejem, to mi ktoś powie na jakiej zasadzie jesteśmy (PLD) partnerem?

Hihihi

28 III 2005, 18:56:43
Młodzi z wiedzą techniczną są jednak pocieszni. Zero autorytetów, wręcz pedantyczne przywiązanie do posiadanej przez siebie wiedzy, która przeważnie, nawet jeśli 'spora', to bardzo hermetyczna i nie pozwalająca na krytyczne spojrzenie na samą siebie. Czy też spojrzenie z jakiejś szerszej perspektywy.

Jako nauczyciel albo bym gówniarzy wystrzelał, albo szybko zamknął się w jakimś szczelnym kokonie. Brrrrr. Zimny prysznic. Jakieś kółka zainteresowań, gdzie młodzież rzeczywiście przyjmuje do wiadomości to, co do niej mówią, to musi być chyba melisa na skołatane nerwy grona pedagogicznego.

Durne gcc4

25 III 2005, 19:38:07
Jest na razie tak zapluskwione, że poza zbudowaniem base systemu nie ma co liczyć na dalsze budowanie th na chwilę obecną. Fuck.

I jeszcze na dodatek jogger jest w moim rosterze offline.

Wiecie czego mi brakuje?

20 III 2005, 23:20:06
Nie lubię wierzyć ludziom na słowo. Jeśli uważam, że warto mieć w jakiejś konkretnej materii własne poglądy, to przydałoby się sprawdzić źródła. Ale jak to zrobić w przypadku takiej np. ustawy o szpitalach? Rząd twierdzi, że jest ok. Opozycja, że jest do dupy. Przegląd pisał, że rząd ma rację. No to fajnie, że pisał, ale to, że Przegląd pisał, to jeszcze nie świadczy, że tak jest w rzeczywistości.

Bardzo chętnie bym widział, gdyby któraś gazeta (Polityka?) prowadziła serwis internetowy, na którym publikowałaby obszerniejsze raporty na tematy poszczególnych ustaw i takich tam. Żeby był serwis na który można zajrzeć i przeczytać analizę. I żeby były tam też analizy takich rzeczy, jak patenty na soft i takie tam. Żeby zwykli ludzie mogli rzeczywiście sprawdzić co robi rząd i parlament.

(acz zorganizowanie czegoś takiego w poprawny sposób to pewnie by była sztuka i kawałek)

Miody pitne

20 III 2005, 18:01:41
Korzenny jest za ostry jak dla mnie. Trójniaki są smaczne, kwaskowate, ale nie mogę sprawdzić który lepszy, bo mi dzisiaj rano matka wyżłopała Piastowskiego, a Bernardyńskiego dopiero teraz spróbowałem. Dwójniaka i półtoraków na razie nie spróbuję. Ten pierwszy kosztuje bodajże 20zł, ale ten drugi już 50 :/

Sparc nie dogoniat, sparc nie dogoniat!

17 III 2005, 18:38:38
Żem się zdziwił. Nikt nie zaprotestował, jak zaproponowałem uniezależnienie alphy i sparca (no i dodanie i386) od reszty builderów w Th (pld3.0). No, to wreszcie będzie spokój, bo używanie snapów na wymierających architekturach to proszenie się o kłopoty. Teraz alpha, sparc i i386 będą sobie spokojnie wegetowały na gcc3.4 i z linuxthreadsami zamiast tls+nptl), bez puszczania zleceń non-stop, a tylko wtedy, jak ktoś rzeczywiście będzie coś potrzebował i puści do przebudowania.

Teraz mam tylko problem jak to nazwać. VEA (Virtually Extinct Architectures)? SCC (Second-class Citizen -- tak, jak w Debianie; fuj)? Najlepszy byłby jakiś jajcarski (może Jajcuś coś wymyśli? :) akronim, który by był śmiesznym słowem, ale miał sensowne rozwinięcie :)

Krwi!

17 III 2005, 16:35:23
Jakieś chamy wycofały z wszystkich sklepów w okolicy jogurty pitne jabłkowo-miętowe. Ani w realu, ani w podblokowym supermarkecie. Buuuuuuuuuuuuuuuuuuu :/

Reszynal Junifajd Proses

15 III 2005, 21:01:37
Przeczytałem co to ten Rational Unified Process. Normalny inkrementalny rozwój oprogramowania + formalizmy (wymagania klientów, fuj), skutkiem czego robi się iteracyjny rozwój oprogramowania. Pewnie diaboł tkwi w tych formalizmach, ale tak na oko wygląda całkiem fajnie. Teraz muszę tylko doczytać o test cases i naumieć się UMLa. A jak już przy tym jestem, to jednak by się książkę o tym RUPie przydało kupić. No i Peopleware. Ble. Niepotrzebnie kupowałem to durne NoLogo. Wiedziałem, że jest durne, ale akurat wtedy nie miałem pomysłu na inne książki. Teraz mam, ale kasę już tak jakby straciłem.

Wszystkie burdele działają

15 III 2005, 13:52:04
Averne wreszcie odnowił padnięty burdel (builder) 486, a pluto doprowadził gcc do stanu użyteczności, więc się mieli właśnie gcc4 i najprawdopodobniej się wreszcie przemieli poprawnie. Jedyne ale, to że support dla gcj wymaga pango-devel i cairo-devel :)

Blah

13 III 2005, 23:23:55
Zrobiłem nowe nagłówki. Tak na oko, to wydanie każdej wersji to jest od 6 do nawet 12 godzin roboty (bez wliczania przerw), także mi to przeważnie zżera większą część weekendu. Będę to musiał następnym razem dokładnie policzyć.

Co ciekawe czasami nie mam 'nastroju'. Mogłem je zrobić tydzień temu, ale miałem strasznego lenia. Natomiast jak wczoraj usiadłem, to robiłem, robiłem, robiłem, polazłem spać, no i dzisiaj cały dzień robiłem, aż zrobiłem. Chyba wpadłem w rutynę, dlatego mnie to nie męczy.

I prawdę mówiąc podoba mi się to. Nigdy nie potrafiłem robić niczego rutynowo przez tak długi okres czasu. A z każdą nową wersją udowadniam sam sobie, że jednak potrafię.

Interesting

11 III 2005, 20:41:04
Zastanawia mnie po co można robić takie radio. Sposób spędzenia wolnego czasu? Chyba tak, bo biorąc pod uwagę rotację kadr (i jakość sporej ilości rzeczy), to nigdy z tego nic choćby półprofesjonalnego nie będzie. Musiałbym się chyba kiedyś zainteresić kierownictwem, co ono ma w planach, czy coś.

Grrr

11 III 2005, 11:29:03
Co za debil projektował wygląd komentarzy w tym albo w tym. Ja za każdym razem jak widzę coś takiego, to muszę co najmniej kilka sekund na to patrzeć, żeby stwierdzić gdzie tam jest komentarz, co to za dziwny tekst jest na początku/końcu, gdzie jest nick komentującego, data, cośtam. Wr.

Tszzzzzzzzzzzszzzzzzzzzzzz, raz, dwa, trzy, próba mikrofonu

10 III 2005, 23:29:10
Honej mi zwrócił uwagę na istnienie czegoś takiego jak radioemiter na lokalnej polibudzie. Znaczy - cała polibuda jest poobwieszana oczojebnymi plakacikami tegoż radyja, ale do tej pory nie zwróciłem uwagi. No i się dzisiaj zapisałem. Jako pomocnik admina, czy coś w ten deseń. Nie, żebym tego miał zamiar słuchać. Zapowiada się... a nie wiem jak się zapowiada. Połączenie biurokracji (formalnie radio jest kołem naukowym), wolnej amerykanki i hgw czego jeszcze. Założenie jest takie, że istnieją tam może jacyś ciekawi ludzie (as in nieinformatyczni). Tacy z krwi i kości (bez pryszczy i może z biustem). Co by się trochu poodchamiać. I zawsze jest to coś nowego do roboty, a nie kolejny durny programik na którym zależy może dziesięciu osobom na całym świecie.

Which reminds me, że muszę nagłówki zrobić. Jezu, jak ja tego nie lubię :/

A właśnie - na dzisiejszym czacie z Andrzejem Celińskim zadałem mu pytanie i moderator przepuścił. Autografy rozdaję jutro po wykładach. Można mnie też będzie dotknąć.

Ku chwale ojczyzny!

09 III 2005, 20:16:07
No to mam kategorię "a skoro student, to niech będzie A". Co nie jest dobre, bo po dzisiejszych ćwiczeniach z elektrotechniki straciłem nadzieję na zaliczenie tego semestru. Łojezu. Na politechnikę to można się chyba tylko po technikum elektrycznym wybierać, bo inaczej, to mogiła. Prowadząca zrobiła nam godzinną powtórkę najważniejszych rzeczy. Auć. Będzie rycie :/

Marcoos mi przypomniał jak wyglądają moje ćwiczenia z logarytmów i struktur zabranych -- prowadzący ma listę zadań, ludzie piszą algorytmy na tablicy, on na nie patrzy jakieś dwie sekundy, po czym zapytuje resztę grupy o uwagi. Jak ktoś znajdzie błąd, to dostaje część oceny autora algorytmu (a autor część oceny traci), a jak nie ma uwag, to wystarczy napisać cokolwiek, żeby dostać punkt :). To co, marcoos, zakładamy własny uniwerek? :)

A tak bajdełejem to na stronach FFII jest straszny bajzel. Część w wiki, część w jakimś plone, cośtam, cośtam. Jeszcze to na moinmoina chcą przenosić. Tragedia. I upierdliwe jest szukanie nowych informacji, jak coś piszę na 7thguarda (tak jak teraz).

Gupie wojsko

07 III 2005, 15:41:01
Tylko mi tyłek zawracają. Rok temu dostałem odroczenie z komisji lekarskiej na rok (czekają aż mi noga odrośnie), no to teraz muszę się pojawić jeszcze raz. Kij z tym, że i tak studiuję, więc im moje kategoria na gips (mi też). Wrrr.

Laborkę z programowania zaliczę jakimś programikiem do szyfrowania rsa. Jeszcze tylko trzeba sprzedać ten sam programik człowiekowi od ćwiczeń z logarytmów i struktur zabranych i będę miał dwa przedmioty z głowy.

Domokrążcy!

03 III 2005, 23:46:15
Znaczy... demokraci. Zastanawia mnie jak wyglądają mechanizmy tworzenia się regionalnych oddziałów partii. Zapewne wstępnie będzie to jakaś transformacja z unii wolności. A może coś innego? Maaaaaamooooooooooooo! Ja chcę zostać posłem!

Oj

03 III 2005, 16:04:19
W polibudzianej bibliotece jest z kilkanaście kilo książek o inżynierii oprogramowania. Zdecydowanie nie na moją głowę. Jakby tam była jakaś sensowna książka z opisanymi najpopularniejszymi metodologiami (oczywiście nie do przesady szczegółowo), to ja chętnie, ale takie czytanie tysięcy stron bez celu to nie dziękuję. Jakoś przeżyję będąc ograniczony tylko do znajomości metodologii stosowanych w open source. I tak pewnie będą we mnie wmuszać coś wielkokorporacyjnego na studiach.

A właśnie - umiejętność rozpoznawania przydatnych książek jest właściwie bezcenna. Obok mnie leży kilka kilo książek z czasów, gdy jeszcze nie wiedziałem jak rozpoznawać te przydatne. Np. na kij mi C++ Stroustrupa albo C K&R? Chyba nigdy to tego nie zajrzałem. Na tej zasadzie się zastanawiałem, czy sobie kupić wirtha 'algorytmy+struktury=programy', a może 'rzecz o istocie'? Przejrzałem algorytmy i stwierdziłem, że coś podobnego to ja w domu mam, po prostu omówienie co popularniejszych algorytmów. Jakbym ja miał wydawać pieniądze na omówienie algorytmów, to tylko i wyłącznie na knutha - wtedy przynajmniej bym miał poczucie, że sobie kupiłem encyklopedię z tej dziedziny i mogę do niej zaglądać w razie potrzeby. Za to 'rzecz o istocie' jest bardziej poglądowa (przynajmniej o ile się zorientowałem), teoretyczna, coś co warto wiedzieć nawet jeśli nie jest się w stanie tej wiedzy od razu w jakimś konkretnym celu spożytkować. Bo podstawa to znajomość ogólnych koncepcji - szczegółów konkretnego zastosowania można się zawsze douczyć później.

Note to self (żebym mógł to później znaleźć)

02 III 2005, 02:02:19
Te trzy artykuły. (poniższe zdania to nie jest jakiś gotowy tekst, tylko luźny zapis moich uwag, bo mam wrażenie, że będę to kiedyś wykorzystywał)

Primo - pisanie programów jest designem. Kod źródłowy to nie gotowy produkt, a jedynie specyfikacja. Wytworzeniem produktu zajmuje się kompilator. Przez analogię do budowania budynków - designem jest stworzenie planów budynku (symulacje komputerowe, etc), a to, że samo budowanie wymaga jeszcze ludzi, a nie jest w pełni zautomatyzowane, jest tylko winą naszej prymitywnej technologii, która akurat w przypadku komputerów pozwala na pełną automatyzację samego budowania.

Przy tym jest problem różnego poziomu designu. Oczywiście obowiązuje zasada od ogółu do szczegółu i dobrze by było, żeby ogół był dobry, ale nie można przy tym przesadzać. UML wydaje mi się zbyt szegółowy jak na ogół, ale nie mam żadnego doświadczenia z nim, także musiałbym coś poczytać i porobić, żeby się wypowiadać. Przy czym warto zaznaczyć, że jeśli samo pisanie kodu też jest designem (tylko na innym poziomie), to, jeśli w trakcie pisania stwierdzimy, że gdzieś we wstępnych etapach designu mamy błąd, to poprawienie go nie jest równoważne ze stwierdzeniem błędu w designie, gdyż proces designu cały czas trwa.

Analogia do pisania esejów - jeśli mam jakiś ogólny pomysł i sobie go powypisuję w punktach (zresztą tak jak to, co właśnie piszę), to jeszcze nie oznacza, że w trakcie samego pisania nie znajdę luk w rozumowaniu, bądź lepszych/bardziej oczywistych argumentów, wniosków, czy czegośtam. Tak samo z pisaniem programów - dopiero w momencie, w którym muszę fizycznie zapisać swoją konepcję tak, żeby komputer mógł ją zrozumieć (w przypadku esejów - czytelnicy), to jestem w stanie wyłapać wszystkie błędy w rozumowaniu.

Poza tym warto by się zastanowić, czy, naturalne dla open source, inkrementalne pisanie programów nie jest po prostu pełnoprawnym wariantem highlevelowego projektowania (as in UML). Zamiast rysować sobie śmieszne kwadraciki i łączyć je liniami, od razu piszę kawałek kodu i sprawdzam jak mój pomysł sprawdza się w praktyce.

Powszechnie wiadomo, że wymyślenie systemu w każdym szczególe i dopiero przystąpienie do kodowania jest skazane na porażkę. Strasznie mi się to gryzie z samym faktem istnienia UMLa i tego typu highlevelowych projektów. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jak bardzo nieżyciowo wyglądały dla mnie próby zbudownia większego systemu informatycznego w ramach jakiegoś projektu na polibudzie. Jedyne wyjście jakie widzę w tej sytuacji, to że formalne modelowanie wysokiego poziomu powinno służyć tylko i wyłącznie do wstępnego projektowania poszczególnych części systemu i do niczego więcej. Możliwe, że jest też przydatne przy omawianiu projektu, gdy robimy na odwrót, czyli z gotowego już kodu generujemy diagramy UMLowe, ale tego nie jestem pewien. Kilkadziesiąt lat temu było powszechnie wiadome, że programom powinny towarzyszyć schematy blokowe opisujące dokładnie działanie programu. Oczywiście 'wszyscy' wiedzieli, że tak to robią profesjonaliści, a jednocześnie ci wszyscy sobie zdawali w pełni sprawę, że jest to do niczego nie przydatne i tylko zwykła strata czasu. I rzeczywiście, dwa pokolenia później już nikt o tym nawet nie wie. Może z umlem jest tak samo?
« | »