Hihihi
Młodzi z wiedzą techniczną są jednak pocieszni. Zero autorytetów, wręcz pedantyczne przywiązanie do posiadanej przez siebie wiedzy, która przeważnie, nawet jeśli 'spora', to bardzo hermetyczna i nie pozwalająca na krytyczne spojrzenie na samą siebie. Czy też spojrzenie z jakiejś szerszej perspektywy.
Jako nauczyciel albo bym gówniarzy wystrzelał, albo szybko zamknął się w jakimś szczelnym kokonie. Brrrrr. Zimny prysznic. Jakieś kółka zainteresowań, gdzie młodzież rzeczywiście przyjmuje do wiadomości to, co do niej mówią, to musi być chyba melisa na skołatane nerwy grona pedagogicznego.
Jako nauczyciel albo bym gówniarzy wystrzelał, albo szybko zamknął się w jakimś szczelnym kokonie. Brrrrr. Zimny prysznic. Jakieś kółka zainteresowań, gdzie młodzież rzeczywiście przyjmuje do wiadomości to, co do niej mówią, to musi być chyba melisa na skołatane nerwy grona pedagogicznego.

28 III 2005 o 19:56:43
Jest taki wiek, kiedy się wie lepiej. Sam pewnie przez to przechodziłeś, tylko niekoniecznie w komputerach :)
28 III 2005 o 20:06:25
Hehe, mmazur-staruszek się odezwał. :)
28 III 2005 o 20:18:57
No co. Jak żeś taki mądry to mi powiedz jak z takim rozmawiać :)
28 III 2005 o 21:20:17
kazdy ma takiego sourceforge'a na jakiego zasluguje ;)
28 III 2005 o 21:21:45
Ja akurat nie o sourceforgach :)
28 III 2005 o 21:22:22
ten sam deseń ;)
28 III 2005 o 21:39:25
Czasem ci "najlepiejwiedzący" są przydatni. Wystarczy ukierunkować siłę przerobową i masz człowieka-automat ;]
28 III 2005 o 21:41:01
(tak się właśnie rozwijają kółka .NET - chwalisz, dajesz gniewnemu dziecku smycz MSDN i pójdzie za tobą nawet w pokrzywy)
28 III 2005 o 21:42:31
Powinieneś zostać pedagogiem :)
28 III 2005 o 22:07:17
No ja bymzaczal od tego ze trzeba zapracowac na ich szacunek dopiero potem mozna ich czegos uczyc.
28 III 2005 o 22:08:26
A jak byś chciał to zrobić? :)
29 III 2005 o 12:48:01
Trza udowiodnic im ze jednak wiemy cos wiecej i jesli podarza za nami to sie czegos naucza. Inna metoda to wlasnie dac sie im wykazac i wysluchac.
29 III 2005 o 23:09:08
Wreszcie ktoś prawdę o mmazurze napisał ;-)
30 III 2005 o 01:01:36
Pierwsze odpada, bo on po prostu stwierdza, że go dane zagadnienie nie interesuje i tyle.
Szanse są z drugim, ale też problem, bo trzeba trafić w tę jego dosyć wąską przegródkę, gdyż najprawdopodobniej będzie się automatycznie bronił przed rzeczami, w których się niezbyt pewnie czuje, także ja go w coś 'swojego' nie wciągnę (co jest cholernie irytujące, bo nie mogę z nim nic zrobić, póki nie nauczy się porządnie choćby tego głupiego C, a on klapki na oczach i assssssssssembler, my pressssssssssssciousssss).
30 III 2005 o 16:19:42
A zastanowiles sie czy przypadkiem nie robisz dokladnie tego o czym piszesz i w ramach "zaslony dymnej" nie zwalasz na innych?! Bo jaos mam wrazenie ze wlasnie tak jest...
30 III 2005 o 17:26:09
Tzn jak? I przed kim jest ta zasłona dymna?
30 III 2005 o 18:00:17
czepiasz sie technikow a w rzeczywistosci to z tego co piszesz w swoich wypowiedziach wynika ze nie masz pojecia co tak naprawde po tym technikum sie wie innego niz po liceum. Assembler to calkiem inny jezyk programowania niz C i w pewnych dziedzinach jest on praktycznie niezastapiony. A pozatym to jego zastosowanie jest o wiele trudniejsze i wymaga o wile wiecej myslenia od programisty niz w przypadku jezykow wysokiego poziomu. Jesli sie ktos go uczyl to tylko + dla niego...a jak chce to wykozystac w praktyce to po co sie tego czepiac?!A klapki na oczach... mozliwe... ale jesli tak myslisz to wlasciwie mozna powiedziec ze Ty masz dokladnie to samo z C i linuxem. Nie mysl ze ludzie po technikach nie interesuja sie niczym innym (jestem jednym z nich)... moze poprostu sie z tym tak nie afiszuja?!
Odnosnie innych Twoich wypowiedzi... gdzie krytykujesz automatyke, elektronike, miernictwo, elekrotechnike i inne takie przedmioty... to tak na powaznie zdziwilbys sie ilu takich ludzi jest potrzebnych... co Ci po tym ze umiesz programowac jak nie bedziesz wiedzial w jaki sposob urzadzenie ktore masz zaprogramowac dziala?! No chyba ze masz jak to sam powiedziales.... "dosyc waska przegrodke" planow na przyszlosc i chcesz zostac tylko i wylacznie administratorem, programista od freewareow lub nauczycielem... Umiesz wiecej to masz wieksze mozliwosci. I naprawde lepiej wyjdziesz jesli zamiast krytykowac innych sprobujesz sie czegos od nich dowiedziec.
I jeszcze jedno... "Młodzi z wiedzą techniczną są jednak pocieszni. Zero autorytetów, wręcz pedantyczne przywiązanie do posiadanej przez siebie wiedzy"... tak to faktycznie moze wygladac z perspektywy osoby ktora pierwszy raz widzi ta cala "chinszczyzne" na tablicy... ale zapewniam Cie ze tak nie jest... to tylko roznica poziomu wiedzy miedzy technikum a liceum... to co robicie np na pierwszym semestrze oni robili juz 5 lat wczesniej i dla nich to sa poprostu pierdoly i nic specjalnego. Za to ludzie po liceum maja pewnie latwiej z matematyka... prawda?!
30 III 2005 o 18:04:42
Aha.... jeszcze "zaslona dymna"... a no odnioslem wrazenie ze najezdzasz na ludzi z "innych dziedzin" bo nie rozumiesz i nie umiesz tego co oni i w ten sposob chcesz to ukryc... W psychologii ten syndrom mial jakas nazwe... ale niestety nie pamietam jaka....
30 III 2005 o 18:59:56
Dobra, zacznijmy od tego, że nie masz zielonego pojęcia o kim konkretnie jest ta notka i 90% twoich wniosków to twoja luźna interpretacja. Przyjmij do wiadomości, że ta notka jest o pewnym młodym licealiście oraz ogólnie o młodych technicznych ludziach (młodych w sensie młodych młodych, a nie dwudziestoletnich studentach).
Skąd wziąłeś tę krytykę techników, to już doprawdy nie wiem, ale pewnie tak zinterpretowałeś jakieś moje stwierdzenie o tym, że ludzie po elektryczniaku mają fajnie, bo rozumieją co się do nich mówi na co poniektórych przedmiotach (a ja nie).
Odnośnie elektrotechniki i takich tam -- ewidentnie nie doczytałeś, gdyż ja mówię o tym, że te przedmioty są kompletnie bezcelowe na *moim* kierunku studiów, czyli na informatyce.
O ile pamiętam pisałem coś o zawodzie automatyka i były to rozważania w odniesieniu do rynku pracy tylko i wyłącznie. Twierdziłem, że w porównaniu z zapotrzebowaniem na ogólnej maści informatyków, nie wiem po co się kształci tylu automatyków. Bo o ile rozumiem automatycy są od w miarę dużych zakładów pracy, a te przy gospodarce nastawionej na usługi, powinny być w odwrocie (tzn. powinniśmy się opierać o małe i średnie przedsiębiorstwa, które nie mają zapotrzebowania na automatyków, bo nie mają hal produkcyjnych). Przy czym mój znajomy (w komentarzach do tej notki) bodajże stwierdził dlaczego się z tym nie zgadza.
Odnośnie zaś samego assemblera, to... ja assemblera znam. I też kilka innych języków 'wysokopoziomowych'. I twierdzę, że znając samego assemblera ma się mocno zakrzywioną perspektywę przy patrzeniu na programowanie jako takie (i wiem co mówię, bo też kiedyś byłem młody, znałem praktycznie tylko assemblera i jakieś szczątki C).
Podsumowując -- to, jak interpretujesz to, co czytasz, wynika głównie z twojego nastawienia do autora (czyli mnie). Jeśli te wytłumaczenia ci nie wystarczają, żeby to nastawienie zmienić, to trudno, ale przynajmniej powstrzymaj się następnym razem od tego typu zarzutów (albo lepiej -- w ogóle mnie przestań czytać), bo je po prostu będę jak zwykle ignorował (czego nie zrobiłem tylko i wyłącznie dlatego, że jesteś ze Strzelec Opolskich, więc jest szansa na to, że jesteś z mojego roku, albo w jakimś stopniu mogę mieć z tobą styczność).
30 III 2005 o 19:32:32
heh... no to gratululeje umiejetnosci sprawdzenia IP :>
Nie zrozumiales setna tego o czym pisalem.... nie chodzilo mi o jakies konkrety bo to dalem tylko jako przyklady... chodzilo mi o oglone Twoje nastawienie, a przynajmniej takie jakie wynika z tego co piszesz...i odpowiadaja inni masz swoja wizje swiata... jak kazdy... ale jak bedziesz troche starszy i bardziej doswiadczony to pewnie zostanie ona wnikliwie zweryfikowana... a im szybciej tym lepiej...
Jak chcesz to wywal moje komentarze... nie mam zamiaru potem zasypywac Cie jakimis glupimi textami zeby Cie denerwowac... a czytac bede... bo niektore rzeczy ktorych sie doczytalem mnie poprostu rozbawily co sie w sumie rzadko zdarza... no a smiech to przeciez zdrowie :)
A odnosnie nastawienia do autora... nie mam zadnego.. poprostu Cie nie znam!
30 III 2005 o 19:53:54
Było od razu mówić, że chodzi o setno, którym jest moje ogolone nastawienie do czegośtam i moja nadająca się do zweryfikowania wizja świata, a nie 'jakieś konkrety'.