Krwi!

25 V 2005, 21:36:19
Ja po prostu nienawidzę upgrejdowania KDE. Kurwa nienawidzę.

Odnośnie dyskusji Wałęsa vs. Jaruzelsky

25 V 2005, 12:14:52
Wałęsa gadał nieskładnie, bełkotliwie i głównie o sobie. Jaruzelski spokojnie, na temat (chyba, że się od tematu migał :), składnie. Wolę słuchać tego drugiego (ten pierwszy jednak na osobę publiczną się średnio nadaje). I chyba będzie trzeba kiedyś przeczytać którąś z książek Rakowskiego.

Ha!

24 V 2005, 14:23:08
Co zrobić, żeby móc sprawdzić bezpieczeństwo kodu pisanego przez niezliczoną ilość studentów, praktykantów i różnych wynajętych programistów? Oczywiście powinno być to do zrobienia automatycznie. Grep, regexpy, nieduży skrypcik w pythonie i powinienem móc w dowolnej chwili być w stanie sprawdzić, czy nie ma jakiś luk. Ale do tego potrzebny jest jakiś spójny styl kodowania. No przecież, notacja węgierska!

Doświadczenie, wiedza, mądrość (wydanie 37, poprawione i rozszerzone)

20 V 2005, 03:05:02
Jest powszechnie wiadomo, że ludziom do nauki nie wystarcza teoria -- teoria pomaga, ale dopiero praktyka 'utrwala' wiedzę i powoduje, że jest ona dobrze wykorzystywana przy rozwiązywaniu dalszych problemów. Ta zasada wynika bezpośrednio ze sposobu, w jaki jest przekazywana wiedza -- uczeń nie uczy się tego, co próbuje mu przekazać nauczyciel -- on uczy się na bazie tego. Ta, pozornie drobna, różnica, ma wielorakie konsekwencje. Pierwsza jest taka, że nauczyciel nie 'uczy' sensu stricte, gdyż nie całkiem od niego zależy, czego uczeń się rzeczywiście nauczy. Nauczyciel może tylko starać się jak najlepiej sterować procesem nauczania, żeby maksymalizować szanse na osiągnięcie pożądanego rezultatu. Zakładam, że tego typu tematy to podstawa nauczania pedagogów, ale mam wrażenie, że ci nawet niekoniecznie świadomie zdają sobie sprawę z tego faktu i jego implikacji -- oni wiedzą, że uczeń 'nadaktywny', choćby był upierdliwy w obchodzeniu się z, rokuje zdecydowanie większe nadzieje na nauczenie się czegoś, a nie tylko zapamiętanie dostarczonych danych.

I niech nikt mnie źle nie zrozumie. Niezależnie od inteligencji, wiedza powinna być gruntowna, gdyż inaczej ryzykujemy przypadki tego typu. Oczywiście nie da się wiedzieć wszystkiego, ale delikwent powinien być w stanie realnie ocenić swoją wiedzę dotyczącą dowolnego zagadnienia (istnieje zresztą zależność, że im więcej wiemy, tym bardziej skłonni jesteśmy do przyznania, że czegoś nie wiemy). Dlatego też zamykanie się w wąskiej przegródce specjalizacji jest bardzo niebezpieczne, gdyż brak możliwości spojrzenia z szerszej perspektywy może się źle skończyć. Tak samo myślenie, że to, co już wiemy, wystarczy nam do wszystkiego! A jeśli nie wystarcza, to dlatego, że tamte tematy są nudne, głupie i niewarte mojego czasu. O!

Tu dochodzą kwestie 'gotowych formułek'. Niestety nie da się napisać książki zawierającej idealną syntezę jakiegoś zagadnienia -- takiej, po której przeczytaniu można stać się... no, niekoniecznie ekspertem, ale powiedzmy, że osobą wysoce kompetentną. Skoro uczymy się sami, a nie jesteśmy uczeni, więc nawet oświatowy odpowiednik Einsteina nie byłby w stanie w krótkim czasie wyprodukować eksperta -- to, co wiemy, jest zawsze sumą zdobytej wiedzy teoretycznej, własnego doświadczenia oraz przemyśleń dotyczących jednego i drugiego. A jednak zawsze niezbędnym jest podanie gotowych rozwiązań ('formułek'), które można na ślepo stosować nawet bez ich rozumienia -- system edukacji, który zawsze produkuje osoby rozumiejące to, czym się zajmują, jest szczytną ideą, acz ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Już tak jest urządzony ten świat, że musimy robić rzeczy niezależnie od tego, czy je rozumiemy, czy też nie. Jeśli nie rozumiemy, to lepiej, żebyśmy się przyłożyli do zrozumienia. Ktoś chciałby pracować pod kierownikiem, który tępo stosuje statystycznie najoptymalniejsze rozwiązania, których się nauczył w szkole biznesu, w ogóle się niezastanawiając nad czynnikami nie przewidzianymi przez podręcznikowe tabelki? No właśnie.

Oto jest 'ukryty sens' wymuszania na nadaktywnej młodzieży 'wkuwania' tego, co wkuwać muszą wszyscy. Cechy intelektu (szukanie własnych rozwiązań każdej sytuacji nie oglądając się na innych) dają im potencjał, ale żeby ten potencjał się do czegokolwiek nadawał, to musi być podparty wiedzą (w żaden sposób nie jest to pochwała naszego obecnego systemu edukacji, który jest kompletnie nieadekwatny do czegokolwiek).

Zostaje problem jak najbardziej optymalnego kierowania młodym padawanem, żeby ten z jak najmniejszą ilością przygód i w jak najkrótszym czasie doszedł do tych samych wniosków, które dla starego miszcza są oczywiste.
Tutaj żadnych genialnych pomysłów niestety nie mam. Bardzo szybko wybiłem sobie z głowy podejście typu 'ja tak mówię, dla mnie to jest oczywiste, więc powinieneś to po prostu przyjąć do wiadomości'. A przeraża mnie ilość dziur w wiedzy takiego młodego człowieka i to, że nie mam zielonego pojęcia jak systematycznie zabrać się za ich łatanie. Na razie w jednym przypadku rzuciłem kilka książek z własnego zbioru, a w drugim nie mam zielonego pojęcia co zrobić, żeby moja ofiara porzuciła swoje dotychczasowe plany i zapałała niepohamowaną chęcią upodobnienia się do mnie (jak wybić z głowy to assssssembler my pressssssssciiiioussssss).

Jakby ktoś jeszcze nie zauważył, to strasznie monotematyczny jestem i właściwie kręcę się tylko wokół kilku spraw. Zresztą tak samo jak Paul Graham. Dobranoc.

Praca lokalnie

19 V 2005, 21:37:29
To mi dało do myślenia. Opole nie jest dużym miastem i nie ma specjalnie rozwiniętego rynku IT i właśnie dlatego tego typu serwis powinien być u nas obecny. I nie chodzi mi li tylko o portal do informowania o tym jaka firma zatrudnia na jakie stanowiska, ale inicjatywę w którą zaangażują się lokalne firmy. Studia studiami, ale jeśli chcą mieć wykwalifikowanych pracowników do konkretnych rzeczy, to muszą mieć kanał komunikacji z tymi studentami i kilka osób, które będą się w tym orientowały w szerszej perspektywie. Jacyś InFORMATycy Opolscy mnie czytają? :)

Help

19 V 2005, 01:41:59
Jeśli ktoś nie zauważył, to 7thguard ostatnio jest strasznie na pół gwizdka. Więc co tu robisz czytając moje wypociny? Sio niusy pisać!

Kolejne pomysły

13 V 2005, 12:04:26
Widzę, że nie tylko ja chętnie bym widział narzędzia do automatycznego raportowania błędów. Ubuntu też się do czegoś takiego przymierza. Tyle, że nie podoba mi się podejście -- imho powinien wystarczyć coredump + kilka dodatkowych informacji zbieranych podczas padu. Po to w końcu te coredumpy są.

Przenoszenie z test do main

11 V 2005, 17:41:37
Tak się zastanawiam... Jednak klikalne międzymordzie dla deweloperów dzięki któremu by mogli odznaczać paczki do przeniesienia jest raczej kiepskim pomysłem. Sam właściwie nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że nikt by tego nie chciał używać i wprowadzenie takiego rozwiązania miałoby skutek odwrotny do zamierzonego. Obecnie kombinuję raczej z czymś analogicznym do sposobu działania naszego cvsa + uświęcony tradycją sposób przenoszenia paczek polegający na tym, żeby nie ruszać niczego, co w test siedzi mniej, niż powiedzmy tydzień. Czyli mieć jakiś automat, który by wysyłał na listę paczki, które powiedzmy w ciągu najbliższych kilku dni osiągną odpowiedni wiek i liczyć na to, że, podobnie jak z cvsem, znajdą się ludzie przeglądający te listy i wyłapujący potencjalne z nowymi paczkami problemy. Do tego przydałaby się flaga zaznaczająca pakiet jako 'tylko do testów, nigdy nie przenosić' i może jakaś szczątkowa forma commit logów?

A właśnie -- czy to tylko mi i moim znajomym od razu wleciał do głowy główny motyw tej piosenki? :) (mp3 legalne, można znaleźć też na wirtualnej polce)

Plany

08 V 2005, 17:00:49
Bardzo by było fajnie, jakbym się wziął za dwie rzeczy:
- metazarządca usług, dzięki któremu w pld (i nie tylko) można by używać old style sysvinit skryptów, freedt, initng, czy też co kto lubi
- instalator anaconda -- tutaj trzeba by go przystosować do pld co by głównie się sprowadzało do wyczyszczenia interfejsów i dopisaniu obsługi poldka

Acz niestety obecnie mam zatrudnienie + studia + Th, więc chyba więcej nie uciągnę (przynajmniej do wakacji).

Hehehe

07 V 2005, 01:26:33
Właśnie jednemu z głównych deweloperów Yopera instaluję na domowym komputerze automatykę builderową z pld. Hehehe. Przy okazji mnie pewnie zapiszą na listę yoper-core. Tak dalej pójdzie, to zostanę u nich deweloperem honoris causa. Ponieważ mu musiałem poldka zainstalować, to go pewnie namówię na spróbowanie tegoż poldka. Ludzie, oto początek końca yopera :)

Mam dobry humor

05 V 2005, 04:07:51
Spędzam godziny na dłubaniu przy PLD (i kompletnie dziurawych zabezpieczeniach w pewnej firmie) i mi się to podoba. Już nie pamiętam kiedy ostatnio miałem taką radochę z faktu, że robię, że to działa, że inni używają, im też działa. Cały czas mam świadomość, że póki nie zrobię kilku rzeczy, to z Th mogę skończyć jak z Ac, ale w tym momencie mi to nie przeszkadza. Cieszę się z małych ulepszeń. (ostry atak geekozy o czwartej nad ranem, nie zwracać uwagi)

Każdy ma swojego Linusa (Einsteina, Gatesa, czy tam Jordana). Warto tutaj zrozumieć kilka kwestii -- po pierwsze, osoby udzielające się w środowiskach technicznych nie są od razu jakimiś superspecami (a nawet jak są, to przeważnie i tak jest ktoś lepszy). W przytłaczającej większości przypadków są to po prostu (młodzi) ludzie, którzy mają czas. Żeby mieć czas nie trzeba być od niczego eskpertem (a właściwie lepiej nie być, bo eksperci mają przeważnie inne rzeczy do roboty), ani nie trzeba być 'fajnym człowiekiem' (a właściwie lepiej nie być, bo 'fajni ludzie' mają znajomych i z nimi spędzają czas). Żeby zostać deweloperem pld można spokojnie być ledwo umiejącym spece klepać zarozumiałym złamasem. To nie jest jakiś elitarny klub do którego przyjmują za jakieś wybitne walory umysłowe. PLD (czy inne projekty open source) powinno się traktować jako szansę na naukę.

Póki się mało umie, zrobienie czegokolwiek (obiektywnie łatwego) zajmuje sporo czasu. Ale i daje satysfakcję. Zdobywając wiedzę i doświadczenie coraz więcej rzeczy robi się szybko. Ale też coraz bardziej wchodzi w krew robienie jako takie (tzn. im więcej się umie, tym bardziej oczywistym staje się fakt, że robota po prostu leży na ulicy i jak tylko mam ochotę, to mogę coś podłubać). Jeśli ma się zapał, można podejmować większe wyzwania, bo czemu nie. Wiedza rośnie, doświadczenie rośnie, projekt i znajomi zawarci w nim daje większe możliwości techniczne do dalszego dłubania i nauki. Kto wie, może wiedzy wystarcza na jakieś zarobki... Wszystko jest możliwe, angażowanie czasu w jakiekolwiek projekty zawsze ma potencjał zwiększania umiejętności angażującego (czy to technicznych, czy... społecznych).

Jednej rzeczy, której trzeba się wystrzegać, jest sposób zachowania. Tego typu środowiska mogą składać się w sporej części z dupków, bo zasadniczo wszyscy tu mają twardą skórę i nie zwracają na flejmy większej uwagi. I to jest dobre ('dobre' -- po prostu żeby tu coś robić, trzeba umieć niektóre rzeczy ignorować) podejście, żeby się flejmami nie przejmować. Problem w tym, żeby się w nie nie dać wciągnąć i nie zacząć się zachowywać w ten sam sposób. A niestety może to być pociągające (mi się na początku strasznie podobało, że mogę sobie flejmować na listach pldzianych i nikt się przy tym nie obraża). Alana Coksa, kogoś, kogo można podziwiać za wiedzę i to, co stworzył, roczne podyplomowe z zarządzania i tak nie nauczyły, żeby nie zachowywać się jak dupek. Nobody's perfect (dlatego tym bardziej warto cenić tych, którzy się znają i którzy są 'fajni'; i nie oceniać zbyt pochopnie innych).

Jak zaczynałem to pisać, to gdzieś mi się plątała po głowie myśl przewodnia, ale w końcu jej nie znalazłem. No cóż. Zaraz będzie jasno. Dobranoc.

W pld są równi i równiejsi

05 V 2005, 03:10:38
Wszyscy deweloperzy są równi, a ci z dostępem do różnych kluczowych części infrastruktury są równiejsi. Ja jestem równiejszy. A tutaj jeden z moich pomysłów na wyrównanie w górę tych równych. Zastanawiałem się, czy nie dodać do tego commitlogów, ale po co -- ciekawym co bym miał w nich pisać ('cosmetics' :). Acz kto wie, może kiedyś się okaże, że takie dodatkowe komentarze będą do czegoś przydatne.

A jak już wyhakowałem kolejną funkcjonalność do infrastruktury pldowej (co bajdełejem jest czystą przyjemnością w pythonie; acz i tak zżera imho zdecydowanie za dużo czasu), to się zacząłem zastanawiać. Przeniesienie pakietów, to tak jakby atomowy commit (o ile nie zabraknie prundu w trakcie przenoszenia :). Więc może wersjonować główne drzewko tak jak jest wersjonowanie w svnie? Tylko co by to miało dać?

A jakby komuś się nudziło (czyli pewnie mi :), to można by zacząć generować jakieś dane statystyczne z rozwoju th. Cholera wie, może by się kiedyś do czegoś przydały. Można na podstawie częstości wywalania się ppc i amd64 wnioskować o tym do którego jest lepszy support (pld jest duże i docelowo zostanie przebudowany właściwie cały soft na to). Można zbierać dane o manewrach na ftpie i na tej podstawie wnioskować kiedy mam sesję ;) i jak to jest z aktywnością przy rozwoju dystrybucji. Ktoś ma pomysły do czego ogólnego to się może przydać?

Aaaa właśnie

04 V 2005, 23:36:20
Borlandowy marketoid miał dobry dowcip. "- Kto ma więcej mocy w kompie, niż mu potrzeba? Tylko ja. No cóż, ja to laptota używam tylko do klikania w Power Poincie, tzw. Power User jestem." :)

Synchronizacja projektu

04 V 2005, 14:34:06
Niecały tydzień temu na Opolskich Dniach IT było sobie dwóch panów z Borlanda i prezentowali coś, co się nazywa Borland Core SDP. Pan marketingowy mówił jak to wielkie projekty programistyczne ssą, bo ludzie się nie mogą dogadać. A pan programista Javowy pokazywał zaawansowane międzymordzie klikalne do takiego programistycznego groupware'a (z kilkoma levelami, od designera, po kodera). I to coś, normalnie nigdy byście na to nie wpadli, potrafiło wysłać maila do wszystkich zainteresowanych właśnie wykonaną zmianą! Noż cholera jasna, czemuśmy nigdy wcześniej nie pomyśleli o sprzężeniu naszego repo z listą mailową.

Generalnie rzecz wyglądała sensownie pomijając to, że była tak cholernie rozbudowana, że opanowanie używania tego to pewnie sztuka sama w sobie (acz oczywiście zakupienie tego przez jakąś firmę od razu obejmuje szkolenia). I ja bym się tego przerostu formy nad treścią prawdę mówiąc bał. Imho takie rzeczy powinny być jak najmniejsze, żeby jak najmniej właziły w drogę (acz podobno niezależne testy pokazują, że używanie tego zwiększa wydajność zespołu o 20%).

Dla zainteresowanych PLD 3.0

02 V 2005, 02:42:38
Garść informacji dla userów i trochę dla deweloperów. Jeszcze do tego mam rationale po Polsku, ale ma ono obecnie kilka niedoróbek (teoretycznie miałem je poprawić z dwa miesiące temu, jak je pisałem, no ale) i jak tylko je poprawię, to tekst umieszczę jako esej na mojej wuwie.

A teraz niech odezwą się ci, którym się nadal nie podoba używanie wiki jako pldowej wuwy!

Prawie

02 V 2005, 01:29:30
Nowy poldek jest już prawie doskonały. Przy regeneracji indeksów (a) w ogóle nie czyta tych plików, które ma już w indeksie, zadowala się sprawdzeniem daty ostatniej modyfikacji oraz (b) jeśli w katalogu nic się nie zmieniło, to nawet nie rusza indeksów (no, prawie, autor zapomniał o niepowtarzaniu regeneracji sumy md5). Jak tylko będzie ta poprawka na sumę md5 i potestuję z dwa razy, to będzie to trzeba dołożyć do ac, żeby mniej zarzynało serwer przy regeneracji.
« | »