Dziwne

Zawsze uważałem za dziwne, że niektórzy moi znajomi chcą uciec z domu (tzn. uciec na studia gdzieś daleko od rodziców). A właściwie, to chyba nawet więcej, niż 'niektórzy'. Weird.

  1. 1. Patrys

    Jak ktoś ma skończyć jak życiowa pierdoła, która w wieku lat 50 nie umie nic załatwić bez mamy, to im to dobrze zrobi.

    Z drugiej strony, dla niektórych to pierwszy krok w stronę mitycznej niezależności (bo faktycznie to się nie da jej uzyskać w czasie studiów raczej). Ja wolałem znaleźć pracę niż uciekać.

  2. 2. mmazur

    Właśnie o to mi chodzi. Ja nie mam nic przeciwko mieszkaniu we własnym domu, a właściwie jestem jak najbardziej za, bo to moja rodzina. Wolę mieszkać w domu, spokojnie studiować, a uniezależniać się powoli właśnie przez znajdywanie pracy.

    A odnośnie znajomych, to głównie chodzi o niedogadywanie się z rodzicami. Prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie jak miałoby to wyglądać w moim wypadku.

  3. 3. adasi

    Czasami to nie ucieczka przed rodzina, a przed brakiem perspektyw...

  4. 4. Jajcus

    Ja rozumiem uniezależnienie się od rodziców. Początek studiów to dobry (właściwie to najwyższy) czas na to, ale uniezależniać się od nich można spokojnie w tym samym mieście, a (przy współpracy (nie przeszkadzaniu) ze strony rodziców) nawet, w tym samym mieszkaniu.
    Ja w ogóle nie rozumiem ludzi, którzy za cel swojego życia uznają ucieczkę z "tego miasta", "tego kraju", a pewnie i "tej planety", gdyby tylko była taka możliwość...

  5. 5. jpc

    Ja trochę ich rozumiem, choć przed maturą też wydawało mi się to absurdalne... ;]

  6. 6. jack

    Życie akademicki, w znaczeniu akademików. Studiując dziennie i zaocznie (równolegle) w tym samym mieście, bywałem na paru imprezach, spotkaniach, etc. Inny świat. Nie chodzi o libacje czy ku***two, ale o sam klimat, mieszkańców i życie. Ciekawe doświadczenie. ;)

  7. 7. D-

    To troche kwestia domu.
    Jeśli rodzice (czytaj: zazwyczaj nie pracująca mama) są zbyt opiekuńczy, to usamodzielnić się mieszkając w domu może byc ciężko.
    Paru 18-to latków niebardzo umiejących zrobić sobie kanapke nie mówiąc o upraniu koszuli to ja jednak znam.

  8. 8. Lukasz

    mmazur: jak byłem na pierwszym roku myślałem podobnie. Potem zmieniłem zdanie i na drugim roku poszedłem do pracy. Studiowanie w swoim mieście i mieszkanie w swoim domu ma swoje plusy i minusy.

  9. 9. MySZ

    wlasnie nie dogadywanie sie z rodzicami to moze byc duzy problem. i decydujacy w moim przypadku... 3 lata temu poklocilem sie z ojcem (po raz milionowy zreszta, caly czas sie z nim darlem). spakowalem plecak i tak sie zaczelo zycie na wlasny rachunek ;)
    bylo ciezko, bo tydzien wczesniej stracilem robote, ale poradzilem sobie jakos. i teraz bardzo sie ciesze, ze to zrobilem :)

    teraz nie dosc ze ze starym sie dogaduje (ciezko inaczej, skoro widuje go ze 2x w miesiacu), to jeszcze dobrze mi sie zyje bez rodzicow ;)

Adde commentarium: (textile lite)