Dziwne
Zawsze uważałem za dziwne, że niektórzy moi znajomi chcą uciec z domu (tzn. uciec na studia gdzieś daleko od rodziców). A właściwie, to chyba nawet więcej, niż 'niektórzy'. Weird.
Data 02 VI 2005, 01:37:18.
RSS.
Design by Michael Heilemann, ported by Patryk Zawadzki.
02 VI 2005 o 01:39:05
Jak ktoś ma skończyć jak życiowa pierdoła, która w wieku lat 50 nie umie nic załatwić bez mamy, to im to dobrze zrobi.
Z drugiej strony, dla niektórych to pierwszy krok w stronę mitycznej niezależności (bo faktycznie to się nie da jej uzyskać w czasie studiów raczej). Ja wolałem znaleźć pracę niż uciekać.
02 VI 2005 o 01:41:26
Właśnie o to mi chodzi. Ja nie mam nic przeciwko mieszkaniu we własnym domu, a właściwie jestem jak najbardziej za, bo to moja rodzina. Wolę mieszkać w domu, spokojnie studiować, a uniezależniać się powoli właśnie przez znajdywanie pracy.
A odnośnie znajomych, to głównie chodzi o niedogadywanie się z rodzicami. Prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie jak miałoby to wyglądać w moim wypadku.
02 VI 2005 o 01:46:51
Czasami to nie ucieczka przed rodzina, a przed brakiem perspektyw...
02 VI 2005 o 08:33:03
Ja rozumiem uniezależnienie się od rodziców. Początek studiów to dobry (właściwie to najwyższy) czas na to, ale uniezależniać się od nich można spokojnie w tym samym mieście, a (przy współpracy (nie przeszkadzaniu) ze strony rodziców) nawet, w tym samym mieszkaniu.
Ja w ogóle nie rozumiem ludzi, którzy za cel swojego życia uznają ucieczkę z "tego miasta", "tego kraju", a pewnie i "tej planety", gdyby tylko była taka możliwość...
02 VI 2005 o 09:09:56
Ja trochę ich rozumiem, choć przed maturą też wydawało mi się to absurdalne... ;]
02 VI 2005 o 10:57:18
Życie akademicki, w znaczeniu akademików. Studiując dziennie i zaocznie (równolegle) w tym samym mieście, bywałem na paru imprezach, spotkaniach, etc. Inny świat. Nie chodzi o libacje czy ku***two, ale o sam klimat, mieszkańców i życie. Ciekawe doświadczenie. ;)
02 VI 2005 o 18:41:48
To troche kwestia domu.
Jeśli rodzice (czytaj: zazwyczaj nie pracująca mama) są zbyt opiekuńczy, to usamodzielnić się mieszkając w domu może byc ciężko.
Paru 18-to latków niebardzo umiejących zrobić sobie kanapke nie mówiąc o upraniu koszuli to ja jednak znam.
02 VI 2005 o 20:10:46
mmazur: jak byłem na pierwszym roku myślałem podobnie. Potem zmieniłem zdanie i na drugim roku poszedłem do pracy. Studiowanie w swoim mieście i mieszkanie w swoim domu ma swoje plusy i minusy.
02 VI 2005 o 21:12:26
wlasnie nie dogadywanie sie z rodzicami to moze byc duzy problem. i decydujacy w moim przypadku... 3 lata temu poklocilem sie z ojcem (po raz milionowy zreszta, caly czas sie z nim darlem). spakowalem plecak i tak sie zaczelo zycie na wlasny rachunek ;)
bylo ciezko, bo tydzien wczesniej stracilem robote, ale poradzilem sobie jakos. i teraz bardzo sie ciesze, ze to zrobilem :)
teraz nie dosc ze ze starym sie dogaduje (ciezko inaczej, skoro widuje go ze 2x w miesiacu), to jeszcze dobrze mi sie zyje bez rodzicow ;)