OpenSolaris przybywa!

Już jest! A przynajmniej częściowo, gdyż zgodnie z planem w miarę kompletnej funkcjonalności możemy się spodziewać gdzieś tak za rok. Samym Solarisem to ja się raczej niespecjalnie interesuję, zaś to, co mi się rzuciło w oczy, to wygląd strony głównej. Sunowcy (słoneczniki? :) postawili wszystko na umiejętność stworzenia community. To, że już spory czas temu zidentyfikowali blogi jako chyba najsprawniejszy internetowy substytut konferencji środowiskowych [1], to jeszcze nic. Oni wygrzebali właściwie wszystko, co jest używane przez środowisko open source do komunikacji i autoidentyfikacji. Mamy więc: blogi, kanał ircowy na freenodzie, blogi, sekcję na del.icio.us, blogi, sekcję na Technorati, ichnią wersję cvsweba, blogi, maillisty (per project), blogi, fora (też chyba per project, acz ciekawym, czy zmuszają deweloperów do korzystania z nich; nie znam właściwie żadnego projektu poza Yoperem w którym deweloperzy by korzystali intensywnie z tychże), blogi i nawet 'oficjalnego' buttona! (Wiecie, takie śmieszne małe prostokąciki, które zajmują połowę menu u marcoosa ;) I to 90% z tego jest od razu podlinkowane z głównej strony (mimo, że jest osobny Community Portal).

Do czego piję? W zasadzie do niczego, zastanawia mnie tylko, czy Sunowi rzeczywiście uda się wykręcić taki numer. Na zrobienie z tego drugiego Linuksa to ja bym nie liczył (w sensie -- stworzenie społeczności), ale afaik cały ich Java community ma się całkiem dobrze, więc potrafić, potrafią. A jeśli już im się uda (a wolałbym, żeby im się nie udało :), to czy Linux pójdzie do /dev/null? Oczywista odpowiedź brzmi 'nie', ale z drugiej strony lepiej nie lekceważyć doświadczonego gracza korporacyjnego (Javę w końcu wypromowali).

[1] Blogi techniczne to chyba obecnie najlepszy sposób na wydajną wymianę myśli 'ponad granicami' poszczególnych projektów. (A właściwie to nawet niekoniecznie ponad granicami -- częściej na tematy PLDowe piszę tutaj, niż się odzywam na adekwatnych maillistach.) Zamiast raz na jakiś czas szukać, czy może nie znajdziemy kogoś interesującego do pogadania/posłuchania na konferencji, dzięki blogom można być na bieżąco z interesującymi nas ludźmi i ich projektami/pomysłami. Eric Sink wręcz napisał kupując jakiś produkt od pewnej firmy, że mogliby sobie założyć jakiegoś bloga, czy coś, coby ludzie mieli wgląd w życie projektu. Cytując...

When I am a customer of another ISV, I want to see weblogs:

  • I don't want a traditional sanitized marketing voice. I want to hear real people speaking in the first person about their company and its products.
  • I'm not interested in a press release that contains one small quote from the CEO. I want the entire thing to be a quote from the CEO.
  • I don't want to hear from people whose job it is to talk to me. I want to read stuff written by the actual developers working on the product.
Weblogs give me a way to see the people behind the products.

Tak nawiasem mówiąc, to miło by było, gdyby Zgoda się poświęcił dla dobra ludzkości i był w miarę wokalny na temat tej swojej nowej firemki.

  1. 1. Jajcus

    Ale zdajesz sobie sprawę, że takie blogi przestają być blogami, a zaczynają być zwykłym marketingiem? Tacy ludzie nie będą pisać to co myślą, tylko to co potencjalny klient powinien przeczytać. Niestety tego będzie coraz więcej i coraz trudniej może być o wiarygodny, "naturalny" blog.

  2. 2. mmazur

    Nie przesadzałbym. Nie możesz podać marketingowej papki i zamaskować to pod postacią technicznych szczegółów. Po prostu się nie da. Oczywiście zawsze można wykręcić numer i po prostu kłamać o tych technicznych szczegółach, ale by się zrobiło niefajnie dla twojej firmy, gdyby się wydało.

    Kompletnie inną kwestią jest to, że oczywiście na takim blogu pewnych informacji nie znajdziesz. Ale to nie jest jakoś wybitnie dziwne -- jak któryś z programistów gnomowych napisał, że redhat nie może shipować mono, a on nie może powiedzieć dlaczego, to nie widziałeś chyba w tym nic dziwnego.

    Zresztą ta sama zasada odnosi się do wszystkich blogów. Nigdy nie masz pewności, czy jak coś piszę, to wyczerpuję temat. Ja mogę sprawiać takie wrażenie, bo prezentuję kilka punktów widzenia, ale np. nie ujawniam własnego celu w czymśtam (którego ujawnienie rzuciło by inne światło na zaprezentowane przeze mnie możliwe punkty widzenia). I czytając mnie przez jakiś czas wyrabiasz sobie po prostu opinię na mój temat i na tej podstawie ufasz mi, gdy coś mówię (acz 100% pewności mieć nie możesz i nigdy nie wiesz, czy w którymś momencie nie wykorzystuję faktu, że ludzie mnie czytający mi w jakiś sposób ufają). Jest to jak najbardziej naturalny mechanizm na którym opierają się wszystkie relacje międzyludzkie i nie widzę powodu dla którego miałoby to być jakoś specjalnie inne, gdy czytam sobie blog dewelopera suna (oczywiście tutaj zachowuję znacznie większą ostrożność, ale to jeszcze nie znaczy, że traktuję całego bloga jako niewarty czytania marketing).

  3. 3. D-

    No, to dostaniesz wart czytania... marketing.
    Wierzysz, że ktos napisze, że projet X jest do bani, jego kierownik Y to osioł, a w ogóle, to czemu Ci głupi klienci nie kupuja lepszego produktu Z konkurencji?
    A wierzysz, że w firmie ABC to może byc prawda?

    Nieoszukujmy się - za niewygodne blogi się zwalnia...

  4. 4. mmazur

    Hyhyhy. Czy produkt X jest do bani, to ja mogę sam ocenić. Ale przedstawienie powodów dla których przy tworzeniu projektu zostało wybrane takie rozwiązanie, a nie inne, byłoby dla mnie jednak sporo warte przy wyborze tegoż.

  5. 5. D-

    No... Wiesz... Często niestety już po tym jak go kupisz... :>

  6. 6. marcoos

    Coś masz do moich l33ciarskich buttonów? ;-)

  7. 7. mmazur

    A nic, nic, widzisz, nawet Sun je docenia :)

Adde commentarium: (textile lite)