Trza edukować

Są ludzie, którzy sprawiają wrażenie, jak gdyby wiedzieli wszystko na jakiś temat. I nie chodzi mi tu o profesorów historii, czy prawa, którzy rzucają różnymi liczbami jak z karabinu (co, swoją drogą, robi wrażenie), ale o poniekąd zwykłych ludzi, których jednak chętnie słuchamy, traktujemy jako źródło dobrych rad, konstruktywnej krytyki, etc. Skąd oni się tak właściwie biorą? Słuchając takich guru możnaby sądzić, że znają się na wszystkim, bo wszystkiego kiedyś próbowali. I do pewnego stopnia jest to prawdą, gdyż muszą oni mieć spory bagaż własnych doświadczeń. Ale spory bagaż niekoniecznie zawiera w sobie cały możliwy dobytek.

Człowiek uczy się wyciągając wnioski z tego, co zrobił sam oraz z tego, co powiedzieli mu inni. I choć do nabycia umiejętności praktycznych niezbędne są bezpośrednie doświadczenia z 'fizycznej' pracy nad czymś, to już wyrobienie w sobie analitycznego podejścia do rozwiązywania problemów oraz odpowiednio szerokiej perspektywy przy patrzeniu na różne zagadnienia wymaga zaznajamiania się z poglądami różnych ludzi. Czyli mówiąc po polsku -- trzeba dużo czytać i to rzeczy wartościowych. Nie wiem jak to dokładnie działa, ale człowiek inteligentny chyba potrzebuje nieustannego stymulowania mięśnia mózgowego, który dzięki temu cały czas produkuje nowe wnioski i nawet jeśli nie jesteśmy w stanie później świadomie dokopać się do konkretnych informacji, które kiedyś 'przyswoiliśmy', czy też wniosków jakie wtedy wysnuliśmy, to nasz mózg na pewnym poziomie świadomości 'pamięta' (bo sobie podorabiał kilka nowych ścieżek neuronowych) i dzięki temu lepiej działa przy analizowaniu nowych zagadnień. W praktyce oznacza to, że podziwiany przez nas analityczny i twórczy umysł, jaki mają np. różnej maści publicyści (czy tam pisarze), można w sobie najzwyczajniej w świecie wyrobić (pisanie bloga pomaga, bo człowiek po pewnym czasie wpada w nawyk analizowania wszystkiego pod kątem opisania na blogu, a późniejsze opisanie czegoś wymaga dokładnego przemyślenia i uporządkowania informacji i wniosków).

Dlatego też taką popularnością cieszą się blogi ludzi, którzy nie piszą o tym, co jedli na śniadanie, ale raczej opisują swój tok myślowy na jakiś, nawet kompletnie przypadkowy (acz przydałoby się, żeby będący w naszym kręgu zainteresowań), temat. Czytając takiego kogoś możemy pomyśleć, że "nie zgadzam się z nim, bo", a może "o! dokładnie do tych samych wniosków doszedłem", a nawet "cholera, właściwie to myślę dokładnie tak samo, mimo, że nigdy świadomie się nad tym tematem nie zastanawiałem", lecz cokolwiek sobie nie pomyślimy, faktem jest, że dzięki temu myśleniu rozwijamy się sami i dlatego lubimy takich ludzi czytać (za to też ludzie cenią hard science-fiction).

Nasz guru w swoim życiu zrobił już dużo rzeczy, przeczytał masę tekstów, ma w głowie dużą ilość szczegółów (praktyka) i wystarczającą ogółów (podstawy teoretyczne poszczególnych zagadnień), by, nawet jeśli trafi na nowe zagadnienie, mógł w bardzo krótkim czasie uzupełnić swój stan wiedzy tak, by być w stanie sprostać postawionemu zadaniu. No i oczywiście wie jak i gdzie szukać interesujących go informacji (choćby te blogi).

A początkujący nie wie prawie nic, nie zna dobrych źródeł (szuka na oślep), zna kilka szczegółów (np. wie jak klepać w htmlu) i ma praktycznie zerową wiedzę ogólną (w miarę działającą stronę zrobi, ale o w3c to już nie słyszał). I właściwie nie ma co liczyć na nasz system edukacji, bo (a) pasjonaci przeważnie ujawniają się kilka lat przed studiami, kiedy to nie mają jeszcze szans na jakieś sensowne wsparcie i (b) studia też nie zapewniają gruntownej wiedzy na wszystkie niezbędne tematy (a często skupiają się na pierdołach pomijając rzeczy ważne).

Uświadomił mi to Zgoda niedawnym wpisem. Ja wiem kto to Spolsky, ja go czytam, ja czasami grzebię po jego archiwach w poszukiwaniu ciekawych rzeczy, ja znam jeszcze kilka źródeł dobrych tekstów (na różne tematy) i przez ostatnie kilka lat przeczytałem ich już niezliczoną ilość (i nadal wyszukuję nowe). A początkujący?

Problemów z tymi tekstami jest kilka -- po pierwsze, jeśli czytać mają je ludzie kompletnie nieopierzeni, to często przydałoby się choćby klika zdań komentarza. Poza tym są one porozsiewane po całym internecie i trzeba je pierw znaleźć. I na koniec -- są po angielsku. Tak, dużo młodych osób zna angielski, ale znać, a swobodnie się czuć w danym języku, to są dwie różne rzeczy, co uświadomił mi niedawno pewien znajomy licealista.

Przydałby się serwis z zebranymi, przetłumaczonymi (bądź napisanymi własnoręcznie) i okomentowanymi najważniejszymi tekstami dla informatyków, oj przydał...

Dosyć surowy ten tekst, ale nie chce mi się go już dopieszczać i ciachać co dłuższych zdań na jakieś bardziej zjadliwe kawałki. Dobranoc.

  1. 1. Jajcus

    Mam wrażenie, że ty chcesz „zbawiać świat” edukując innych — uważasz, że ci co sobie nie radzą w świecie nie radzą sobie, bo nikt ich nie nauczył. Ja uważam inaczej — jak ktoś jest w miarę inteligentny i chce się nauczyć, to się nauczy. Inni mogą mu najwyżej pomagać, ale on sam w końcu znajdzie swoich przewodników i dobre źródła informacji. Jeszcze dwie rzeczy są do sukcesu potrzebne:
    1. umiejętność myślenia danymi kategoriami — niektórzy nigdy nie będą biegli w programowaniu, inni w relacjach międzyludzkich, czy kruczkach prawnych. Z tym się trzeba urodzić — to bardziej cecha charakteru, niż wyuczona umiejętność.
    2. dystans do wszelkich autorytetów. Ktoś kto uznaje że coś jest prawdą, tylko dlatego, że ktoś "bardzo mądry" tak uważa, nigdy nie zrozumie istoty sprawy, a czasem będzie się mylił (bo mylić może się autorytet, albo idee autorytetu mogą zostać przeinaczone gdzieś po drodze).

  2. 2. Patrys

    Jajcuś:

    Ale jeśli ktoś nie ma podstaw, to nie wie nawet czego się uczyć i potem łapie się całkiem inteligentny człowiek za pisanie odtwarzacza mp3 w asemblerze. Nie chodzi o bycie autorytetem, bo ludzie, którzy każde zdanie zaczynają od "za prawdę powiadam wam" specjalnego posłuchu nie mają. Często wystarczy popatrzeć na wyniki czyjejś pracy i najnormalniej zacząć z nim rozmawiać na zasadzie "hej, fajne, a potrafiłbyś zrobić to samo w Ruby on Rails?".

  3. 3. mmazur

    Jajcuś, nie wiem jak przebiegała twoja edukacja, ale moja była niesłychanie chaotyczna i przez to zajęła znacznie więcej czasu, niż by mogła. I właściwie punktem zwrotnym było to, że się dostałem do PLD (gdzie znowu miałem fuksa, bo kloczek by mnie pewnie olał, ale przyjął mnie ser, bo pisałem pld traffici). Ilu młodych zdaje sobie sprawę, że największą szansę na rozwój mają dołączając do jakiegoś większego projektu?

    Ale już pomijając tego typu mądrości życiowe -- nie ma, a przynajmniej ja nie widziałem, porządnej strony na której byłaby zebrana ta wiedza, której posiadanie jest właściwie niezbędne, a na której szukaniu młodzi spędzają najwięcej czasu (i często jej nie znajdują co powoduje, że skądinąd zdolny informatyk nie potrafi napisać kawałka bezpiecznego kodu). Tu nie chodzi o edukowanie ich na siłę, bo to sobie wybiłem z głowy po pierwszych kilku rundach z dwoma licealistami (wierz mi, oni są, przynajmniej wstępnie, bardzo odporni na jakiekolwiek autorytety), ale danie im jednej strony, po przekopaniu się przez którą będą mądrzejsi (a i community jakieś można zrobić wokół takiej strony; wymienianie się książkami np.).

    Akurat co do rzeczy typu myślenie algorytmiczne, to ich się można wyuczyć (zresztą to samo jest z relacjami międzyludzkimi, ale jako geekowi wygodniej ci stwierdzić, że to li tylko cecha charakteru :), a ludzie, którzy się nauczyli, nie powinni się marnować przez niedobory wiedzy (nikt ich nie nauczył tego, co powinni wiedzieć, a sami się też nie nauczyli, bo nie mieli pojęcia czego się uczyć).

  4. 4. axquan

    Pozwolę się nie zgodzić z kolegą. Przyjmując ideę "One site to bind them all" popełniasz błąd w założeniach. Zakładasz, że ci którzy będą ją robili wybiorą właściwe i obiektywne materiały do serwisu. I chociaż może to być po części prawdą każdy ma subiektywny punkt widzenia i własne doświadczenia, np. nie wiem, duża aplikacja w Javie często i gęsto mu się sypała i wyciągnął stąd wniosek, że Java nadaje sie tylko dla korporacji, a potem pisze to w artykule na tej stronie. I oczywiście każdy może to zignorować, ale taki początkujący bierze to na wiarę, ślepo podąża za mistrzem. Dla jednego człowieka to może niewiele znaczyć, ale w skali globalnej dużo. Rozsiewasz złe memy :)

    Do tego dochodzi to, że przecież nie każdy jest autorytetem w każdej dziedzinie, w jednej może być geniuszem, ale w drugiej może paplać bzdury ze zwykłej ignorancji. Dlatego właśnie ważne jest _rozproszone_ źródło informacji, po to, żeby nie popaść w koleiny. Nie mówię że jest to łatwe, ani przyjemne, ale często można się czegoś nauczyć z samego procesu szukania. Tyle że znowóż idelanym rozwiązaniem byłoby stworzenie miejsca do szukania takich rozproszonych materiałów (dedykowana wyszukiwarka), ale wtedy to już nie jest twórcze. A serwisów o programowaniu/komputerach/ informatyce ogólnie jest sporo, a taki musiałby być wszystkim, a jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Dziękuje za uwagę :D

  5. 5. Jajcus

    Moja edukacja też była chaotyczna. Nie wiele z tego co teraz umiem i stosuję było bezpośrednim wynikiem edukacji. IMHO najważniejsze jest to, co sam znalazłem.

    „nie ma, a przynajmniej ja nie widziałem, porządnej strony na której byłaby zebrana ta wiedza, której posiadanie jest właściwie niezbędne, a na której szukaniu młodzi spędzają najwięcej czasu (i często jej nie znajdują co powoduje, że skądinąd zdolny informatyk nie potrafi napisać kawałka bezpiecznego kodu).”

    Ale właśnie to szukanie często daje najwięcej. Taka strona co by miała zawierać?
    - tak nie robić
    - tak nie robić
    - tak robić
    ???
    Ten „zdolny informatyk co nie potrafi napisać kawałka bezpiecznego kodu” zastosuje się do wszystkich tych punktów a i tak w swoim programie narobi dziur od których głowa boli. Tylko że takich „zdolny informatyków” będzie więcej, bo wielu co tę stronę przeczyta uzna że już umie.
    A naprawdę umieć będą ci, którzy do odpowiednich wniosków dojdą korzystając z wiedzy z różnych _niezależnych_ źródeł i
    samemu kombinując.
    Strona o której piszesz nie ma szans powstać i działać tak jak chcesz. Ktoś napisze co on wie, to będzie to niepełne, jak każdy będzie mógł dopisać swoje, to będzie kupę sprzecznych (czasem pozornie) informacji, albo po prostu przepychanka fachowców, gdzie dla początkującego nie ma miejsca.
    IMHO lepiej jest tak jak jest w PLD. Ktoś spróbuje sobie zainstalować. Jest zdolny, to mu się uda. Będzie chciał się o coś spytać, zajrzy na pld-users. Może kilka razy palnie coś głupiego, zostanie słusznie za to objechany, ale w końcu będzie „jak u siebie”. Będzie chciał czegoś, czego nie ma — dostanie SOD#1 i za którymś razem postanowi to zrobić. Zajrzy na pld-devel. Wyśle speca. Dostanie po łapach i opierdol, że hej... ale w końcu się nauczy. W tym momencie w tej dziedzinie (paczkowanie oprogramowania OS) będzie lepszy niż mógłby być po jakiejkolwiek szkole. I to jest IMHO naturalna droga (jedna z tysięcy możliwych). Oczywiście wielu odpada po drodze, inni mogą przeskoczyć wiele punktów. Ważne że sami idą tą drogą. Inni oczywiście pomagają, ale to też jest taka naturalna, koleżeńska pomoc, a nie układ nauczyciel-uczeń.

  6. 6. Jajcus

    axquan: to dokładnie chciałem napisać. ciekawe co mi wyszło ;-)

  7. 7. axquan

    Dokładnie to samo :) Tak właśnie sobie czytam i myślę, po co on powtarza to co napisałem :D

  8. 8. Jajcus

    Myślisz, że tak dużo zdążył bym napisać po Twoim wpisie? Najpierw klepnąłem „Wyślij”, a dopiero potem zobaczyłem Twój komentarz :)

  9. 9. mmazur

    Nie powiedziałem wszystkiego -- "one site to bind them all" ma zawierać materiały w języku polskim dotyczące podstawowych rzeczy (najlepiej tłumaczenia już przez kogoś przygotowanych tekstów) oraz garść linków dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej. Całość okraszona komentarzami 'odredakcyjnymi', których zadaniem jest właśnie wybicie czytelnikowi z głowy prób traktowania tego, co czyta, jako wiedzy objawionej.

    Czyli to *nie* ma być kompendium wiedzy o wszystkim, a jedynie punkt wyjścia dla tych nieopierzonych. Coś, co da im minimum niezbędnej wiedzy na starcie i pokaże kilka optymalnych ścieżek do dalszego zgłębiania tematu. A naczelną zasadą ma być "nie produkujemy zealotów". Młodzi mają tendencję do popadania w skrajności i wyobrażasz sobie co się dzieje, jeśli taki trafi na coś z twórczości RMSa albo na 'hacker howto' ESRa? Pierwsze produkuje nawiedzonych GPLowców, a drugie mówi, że prawdziwy hacker jest klonem ESRa.

    Zrobienie czegoś takiego nie jest niemożliwe, pod warunkiem, że autorzy wiedzą o co chodzi.

  10. 10. Jajcus

    No to w najlepszym przypadku na stronie powinny się znaleźć dwa linki: do Google i do Wikipedii (może do paru "startowych" artykułów w Wikipedii) z wyjaśnieniem do czego to. Tylko po co taka strona, skoro to samo można człowiekowi powiedzieć/pokazać?

  11. 11. axquan

    mmazur: Czyli jednak serwis tylko dla początkujących, a takich, no cóż takich jest sporo. Ale jeśli chce ci się to zrobić, to przecież nikt ci nie zabroni. Chodzi tylko o to, czy to będzie miało sens, jeżeli już to samo forum z *bardzo* cierpliwymi ekspertami :) wydaje się bardziej sensowne.

    Jajcuś: Czemu od razu google, jest przecież jeszcze np. clusty.com albo yahoo.

    A może właśnie lepiej nie robić osobnego serwisu, tylko wspomóc Wikipedię bardziej szczegółowymi artykułami o algorytmach, sposobach pisania programów itd. ?

  12. 12. mmazur

    Google ani Wikipedia to nie są serwisy dla początkujących, tylko miejsca w których można znaleźć to, czego się szuka.

    Ale pierw trzeba wiedzieć czego się szuka.

    A co do sprawdzenia już dostępnych serwisów dla początkujących, to to jest pomysł (założyłem a priori, że żaden nie robi tego, co ja chcę zrobić), acz mam i tak bardzo dziwne wrażenie, że tam będzie masa krótkich kursów htmla i takich tam śmieci, których czytanie grozi później używaniem ALTa zamiast TITLE w htmlu, czy produkowania kodowych potworków.

    A właśnie o przeciwieństwo takiej strony dla początkujących mi chodzi. Ja chcę czegoś, co w sposób prawidłowy poda niezbędne minimum i da odnośniki do takich źródeł dokładniejszych informacji, które gwarantują jakość.

  13. 13. maciek koniecko

    Kocham darię t i nie przestane

Adde commentarium: (textile lite)