Kryzys wiary? :)
Właściwie dlaczego trzymać z Open Source, a nie pozostać z tradycyjnymi modelami biznesowymi na rynku software'owym, skoro są zdecydowanie bardziej opłacalne? Sam mam kilka argumentów, acz nie jestem pewien, czy mnie one do końca przekonują i ciekawym co inni na to.

02 VII 2005 o 21:55:50
Depresja wakacyjna ;)
Z reszta... co z romantyzmem i wiara w nasz "Boski plan".
Ja sobie wymyslilem ze w OS przydalby sie ktos kto jest medium miedzu uzytkownikami, a programistami. Pyta czego chca, po czym tworzy plan jak to wykonac, dokumentacje, opis, a programisci OS to wykonuja. Mysle ze tak byloby szybciej i latwiej, poza tym wierze ze w ruchu OS wysloby lepiej niz w biznesowym, glownie dzieki dyskusji i raczej przyjacielskim stosunkiem poszczegolnych 'warstw'.
02 VII 2005 o 21:56:36
Nie warto, przynajmniej dopóki chodzi o tłuczenie kasy.
"Sercem jestem ze Stallmanem, ale moja kieszeń należy do Gatesa, Schwartza i Ellisona"... ;)
02 VII 2005 o 21:58:24
To konczy sie schizofrenia ;)
02 VII 2005 o 22:00:06
Zgodnie z tym, co mówią adwokaci Open Source, niewolne oprogramowanie powinno prędzej czy później wyginąć. Dlatego warto ;).
02 VII 2005 o 22:00:21
No tak, ale twoja firemka Gates style może bez problemu zostać wygryziona z rynku w momencie, w którym jakiś startupik postanowi robić to samo, co ty, tyle, że rozdawać kod za darmo. Startupik ma 99,(9)% szans, że padnie, ale przy okazji pociągnie ciebie na dno.
Więc może jednak open source powinien być zabroniony?
02 VII 2005 o 22:04:56
Ostatnio Bush robi wszystko dla stabilnosci gospodarki w US, Bill cos wspomina o terrorystach, wiec prenie niedlugo bedzie zabroniony, jak tanie wyroby z chin. Nie ma to jak nieelastyczna gospodarka.
02 VII 2005 o 22:07:52
Open Source to dobra zabawa. Czemu miałbym się męczyć z czymś co mnie nie bawi? Póki robiąc w OS mam za co żyć dopóty będę w tym OS siedzieć :)
02 VII 2005 o 22:08:11
Ee ja jednakowo lubie i OS i Windowsa ;). Czasami bardziej jedno bardziej drugie. Ale mimo wszystko chyba częściej windowsa...
02 VII 2005 o 22:16:34
mmazur:
To pokazuje tylko, dlaczego PLD nie upadło jeszcze. Skoro nie ma firmy i modelu biznesowego, to nie ma też wydatków. Prawda, że ludzie są mniej wydajni, bo robią dystrybucję poza godzinami własnej pracy, ale z drugiej strony nie ma problemu zwalniania się i odchodzenia do konkurencji. Lepszy deweloper, który commituje raz na miesiąc niż taki, który popracuje miesiąc i odejdzie.
02 VII 2005 o 22:19:50
Patrys: ... a to jednocześnie pokazuje że z OS są pięniądze, bo w końcu wielu z nas w jakiś sposób na PLD zarabia. Nie są to wielkie pieniądze, ale są. (przynajmniej dopóki nas ktoś za łącza, maszyny uczelniane itp. nie podliczy ;-))
To że Sun, IBM, czy RedHat na OS nie zarobią mnie nie obchodzi. Przynajmniej dopóki mi z tego powodu nie zaczną przeszkadzać w mojej zabawie z OS.
02 VII 2005 o 22:35:53
Nooo właśnie. Ale już może obchodzić tych, których w jakiś sposób wygryzłeś z rynku. I teraz pytanie, czy tych, których wygryzłeś z rynku jest statystycznie na tyle dużo, żeby powiedzieć, że open source morduje miejsca pracy?
02 VII 2005 o 22:42:46
Zależy o co komu chodzi. Nienawidzę we współczesnym świecie nierównomierności rozwoju. Rzygam wielkim biznesem i jego brudnymi gierkami mającymi na celu niedopuszczenia do globalnych zasobów słabszych, biedniejszych, startujących z niewiarygodnie niskiego pułapu technologicznego. Nie chcę prywatnego jachtu i akcji firm farmaceutycznych, nie chcę aby moje dzieci były tak bogate aby nie chciało im się nic robić, wolę aby zamiast tego powiedzmy czterdziestka innych dzieci miała szansę dociągnięcia do mojej (średniej) sytuacji materialnej. Małe firmy tworzące oprogramowanie na rynek masowy nie mają szans niezależnie od obecności Open Source, ponieważ tort jest już podzielony i giganci dobrze pilnują swoich kawałków. Na rynku specjalistycznym z kolei sam program to pikuś, najważniejsza jest obsługa - otwarty kod jest tylko zaletą.
Przy okazji, pooglądałem właśnie "Go open!" i jestem pod naprawdę dużym wrażeniem działań Marka Shuttlewortha w RPA. Dzięki takim ludziom świat staje się lepszym miejscem. Zobaczymy czy uda się zorganizować coś podobnego w Polsce zamiast podejmować na szczeblu państwowym szefów amerykańskich korporacji... może też uda mi się dołożyć cegiełkę?
Czas skończyć z XIX-wiecznym dzikim kapitalizmem w pseudodemokratyczno-liberalnym wydaniu, bo nie ma on nic wspólnego ani z demokracją ani liberalizmem. Świat należy do każdego człowieka i każdy powinien mieć szansę z niego skorzystać, zamiast od dziecka zasuwać w kopalni lub żebrać na ulicy. Oczywiście, nie każdemu będzie się chciało wykorzystać możliwości, dostęp do wiedzy itp. - ale to już nie mój problem. Moim i światowym problemem jest zapewnienie takiej alternatywy - dzięki FLOSS i ruchom takim jak Creative Commons jest to możliwe. Jeżeli ktoś nie chce, niech nie pomaga, ale niech nie wchodzi w drogę w imię swoich partykularnych interesów i nieetycznej chęci utrzymania istniejącego stanu rzeczy dla własnych korzyści ( vide patenty ).
Disclaimer: utrzymuję się sam, chociaż faktycznie nie mam jeszcze swojej rodziny.
02 VII 2005 o 23:13:28
To tak na fali dzisiejszego koncertu, czy ogólnie? :)
mmazur: tak teoretycznie to na OS da się zarabiać, a na razie nie zarabia się na tym, bo paradoksalnie istnieją programy za które trzeba płacić :D Według mnie informacja (kod programu też za taką uważam) powinna być darmowa i każdy powinien mieć do niej dostęp, ale jeśli komuś nie chce się przekopywać przez wszystkie dostępne opcje, to może zapłacić drugiej osobie za zrobienie czegoś na miarę jego/jej potrzeb. I jeśli dobrze zrozumiałem na tym ma właśnie polegać dochód z open-source. A kiedy już "wyginą" wszystkie firmy sprzedające zamknięte programy, a nastąpi to na pewno, bo przecież nie wszystkim śpieszno do przepłacania, nastąpi nasza era.
Wniosek. Warto jeszcze troszkę poczekać :)
02 VII 2005 o 23:53:01
Nerf: Tylko jakoś sami nie do końca chyba wierzyli w to, co mówili, skoro wymyslili wirusową licencję...
03 VII 2005 o 21:29:23
MMazur: ależ jeśli twierdzimy, że OS jest bardziej wydajną metodą tworzenia oprogramowania, to on siłą rzeczy musi mordować miejsca pracy. I to jest dobre, a nie złe!
Arag0rn:
„Czas skończyć z XIX-wiecznym dzikim kapitalizmem w pseudodemokratyczno-liberalnym wydaniu, bo nie ma on nic wspólnego ani z demokracją ani liberalizmem.”
To na czym mają polegać demokracja i liberalizm? I co ma kapitalizm do demokracji?
„Świat należy do każdego człowieka i każdy powinien mieć szansę z niego skorzystać, zamiast od dziecka zasuwać w kopalni lub żebrać na ulicy.”
A najlepszym gwarantem tego jest XIX-wieczny krwiożerczy kapitalizm - polecam poczytać http://www.republika.pl/kapitalizm/krwawy.html .
D-: to właśnie wirusowa licencja jest jednym z gwarantów tego, że niewolne oprogramowanie wyginie.
03 VII 2005 o 21:36:44
Hehehe. Skoro nad potrzebnym ci programym pracują ludzie, którym nie płacisz, to trudno, żeby nie byli bardziej opłacalni od tych, którym płacisz :)
03 VII 2005 o 21:48:34
A z chwilą, gdy ci, którzy pracują za darmo, umrą z głodu, ktoś będzie musiał kontynuować rozwój tych programów - i trzeba będzie mu płacić. A wtedy i tak model OS będzie wydajniejszy (bo bardziej opłaca się firmom zrzucić na programistów, niż płacić haracz producentowi. Tzn. tak jest w teorii, a w praktyce może zadziałać chciwość :)).
03 VII 2005 o 22:26:38
Nerf: Ale po co gwarant, skoro non-OS ma wyginąć od tego, że OS jest lepsze? Może mi wyjaśnisz w czym jest lepsze GPL z dualną licencją od BSD-like, poza oczywiście dolarami? :)
04 VII 2005 o 12:45:04
Przy OS na wirusowej licencji non-OS wyginie. Przy OS na licencji BSD już niekoniecznie.
„w czym jest lepsze GPL z dualną licencją od BSD-like, poza oczywiście dolarami?”
Nie rozumiem - jaką dualną licencją? I jakimi dolarami?
04 VII 2005 o 12:50:22
Ano nie wyginie, bo OS na GPLu ma dużą tendencję do pojawiania się w wersji dualnej: GPL albo komercyjna. Czyli firma trzecia dalej może zrobić z danym softem wszystko, w tym nie opublikowac swoich zmian, tyle, że... musi za to zapłacić. Takie BSD za pieniądze.
-----------
Skoro przy BSD nie koniecznie, to znaczy, że jednak nie wierzymy, że model OS jest lepszy i potrzebne nam jest narzędzie, które tą lepszość niejako wymusi.
04 VII 2005 o 12:56:15
Osobiście nie spotkałem się jeszcze taką licencją dualną.
OS na GPL jest lepszy i przez niego nie-OS wyginie. Natomiast OS na BSD IMO nie jest lepszy (jako konkurent na rynku) i nie poradziłby sobie. Z punktu widzenia rynku nie różni się on niczym od public domain.
04 VII 2005 o 13:06:06
Żartujesz, prawda? http://www.mysql.com/company/legal/licensing/ http://www.sleepycat.com/products/db.shtml "Pricing and Proprietary Licensing Terms"
-------------
Czyli generalnie nie jest lepszy, tylko wirus, jak to wirus, ma tendencje do mnożenia się :)
-------------
Różni się dokładnie tym, co ma być lepsze: dostępnością kodu. :)
04 VII 2005 o 15:50:40
Nie, nie żartowałem (choć z MySQL oczywiście korzystałem). Ale to nie zmienia mojego zdania, że to są wyjątki (przynajmniej jeśli chodzi o podstawowe oprogramowanie).
Wirusowi nie można odmówić. GPL tak. Poza tym moja definicja lepszości to „lepsze jest to, co wygrało”.
BSD przecież nie wymusza dostępności kodu, tylko zaznaczenie autorstwa.
10 VII 2005 o 15:50:20
Niestety, ale oprogramowanie OS nigdy nie zdobedzie najbardziej intratnego rynku, jakimi sa typowo biznesowe i naukowe rozwiazania informatyczne. Przyczyna jest prozaiczna: stworzenie takich systemow wymaga przede wszystkim ogromnego nakladu srodkow na R&D, a takich dzialow srodowiska OS nie ma. Ochrona patentowa takich rozwiazan przez gigantow, jak IBM Research, Bell Labs czy Microsoft Research jest zrozumiala, bo niby dlaczego mieliby udostepniac wlasne rozwiazania, na zbudowanie ktorych wydali pokazne sumy? Na rynku niespecjalistycznego, popularnego oprogramowania OS ma jak najbardziej wielka przyszlosc. Dysproporcje widac juz teraz: OS nie ma chocby serwera baz danych, ktory bylby chocby *porownywalny* pod wzgledem funkcjonalnosci z Oracle, DB2 czy SQL Server. Po prostu nie ma.
Ktos tu jeszcze pisal, ze male firmy softwarowe maja fatalny start na rynku - to straszne nieprawda. Jest wiele nisz, w ktorych brakuje niedrogiego, specjalistycznego oprogramowania kierowanego do sektora MSP (male i srednie przedsiebiorstwa), chocby systemy wspomagajace ocene zdolnosci kredytowej dla firm finansowych - rozwiazania enterprisowe, jakie udostepnia chocby FairIsaac, to koszty rzedu milionow dolarow. Ale to tez wynika z amatorskiego postrzegania procesu wytwarzania oprogramowania - nie bez przyczyny analitycy zarabiaja zwykle 2-3 razy wiecej niz programisci, chociaz nie pisza chocby linijki kodu ostatecznego produktu. Biznes to nie klepanie "if-ow".
10 VII 2005 o 20:20:11
Coś mi tutaj logika szwankuje -- jeśli FLOSS nigdy nie stworzy takich rozwiązań, to po co w takim razie ochrona patentowa? Do ochrony przed konkurencyjnymi firmami? Dawanie prawnych narzędzi do zdominowania kawałka rynku przez jedną firmę nie leży w interesie gospodarki.
10 VII 2005 o 21:14:04
FLOSS sam byc moze nie stworzy, ale moze wzorowac sie na istniejacych, opatentowanych rozwiazaniach. I tak, chodzi o wszelaka konkurencje. A patenty sprawdzaja sie w kazdej dziedzinie gospodarki (madry zabiera wiecej), o ile wydawane sa sensownie, co nie zawsze niestety zdarza sie w IT - nie jestem jednak pewien, zeby byl to wystarczajacy powod do calkowitego zaprzestania ochrony prawnej autorskich rozwiazan w IT.
10 VII 2005 o 21:54:58
Akurat dla mnie, jako konsumenta, stwierdzenie "patenty sprawdzają się w każdej dziedzinie gospodarki" to nie jest wystarczający "argument", by tolerować u siebie takie idiotyzmy, jakie można znaleźć w amerykańskim systemie patentowym.
Na dodatek uważam pojawienie się dobrej jakości oprogramowania FLOSS za bardzo ważny sygnał dotyczący "niszowości" danej niszy (tzn. momentu, w którym zdrowiej dla konsumentów jest, żeby autorowi oprogramowania pozwolić zbijać zyski tylko na fakcie, że był pierwszy na rynku, a nie dlatego, że ma środki prawne pozwalające na niedopuszczenie konkurencji).
11 VII 2005 o 07:51:32
m: Wszystko kwestia z której strony patrzysz. Z punktu widzenia zysku konkretnej firmy - pewnie, że zawsze. Z punktu widzenia konsumenta - już nie koniecznie, bo dość ciężko zdefiniować granice do której zysk z ochrony jest uzasadniony nakładami na badania, a powyżej której hamuje rozwój danej branży. Coraz bardziej wygląda, że ochrona jest przynajmniej dla części dziedzin zwyczajnie za długa.