W czym się specjalizować?
Po raz n-ty poruszę ten sam temat (tym razem natchniony patrysowym tekstem), acz tym razem z trochę innego kąta. Na jakiej zasadzie wy wybraliście swoją obecną specjalizację? Przypadek? Świadomy wybór? A co byście sugerowali innym? Jakieś konkretne dziedziny (a jeśli, to od czego zacząć)? Czy może raczej 'co wam pierwsze wpadnie w ręce i się spodoba, tym się zajmujcie'?
Osobiście mam dziwne wrażenie, że cokolwiek będę robił zawodowo (administracja, klepanie jakiegoś kodu, czy co tam jeszcze) będzie podyktowane jakimś dziwnym przypadkiem (który, po części, nazywa się 'lokalny rynek pracy'). Jak do tej pory robiłem już sporo różnych dziwnych rzeczy i prawdę mówiąc doszedłem do wniosku, że zarabiać na tym, na czym chcę (ogólnie pojęty open source, ze wskazaniem na PLD) zapewne raczej mi się nie uda, więc mogę robić cokolwiek, za co będą mi płacić, a ciekawe rzeczy będę robił po pracy. Ale jednak nadal mam romantyczną nadzieję, że jakimś cudem uda mi się zarabiać na 'kręceniu się' w środowisku open source. I że potencjał, jaki ja widzę[1], dałoby się przekuć na dochodowy biznes.
[1] Dostrzeganie potencjału w danej technologii, to jest coś, z czego rodzą się startupy. Ale tu nie hameryka, panocku.

11 VII 2005 o 00:41:14
Z ust mi to wyjąłeś :D Miałem zadać podobne pytanie: w czym się specjalizować (w sensie wyboru studiów)?
A romantyzm jest chyba w każdym z nas, choć wyczuwam tutaj wpływ esejów PG ;)
11 VII 2005 o 00:43:37
Hyhy. Tia, te startupy to mi po Grahamie zostały, acz romantyzmu u niego nie pamiętam :)
11 VII 2005 o 00:50:43
Oj, w takim razie niedokładnie czytałeś. Choćby w "hakerzy i malarze" pisał o potrzebie tworzenia pięknego kodu :)
11 VII 2005 o 00:52:38
Akurat ten esej mnie dosyć szybko znudził i go nie przeczytałem :)
11 VII 2005 o 00:54:35
Hmm.... ja zauważyłem, że (kurczę, niezręcznie się czuję mówiąc to w ten sposób) łatwo mi przychodzi dobieranie kolorów, styli dla strony WWW czy jakiegokolwiek designu graficznego (zwyczajne kontrolki w Delphi też zwykle układałem w sposób user-friendly i z jakimś tam gustem). Do tego naumiałem się nowoczesnego pisania stron HTML i jakoś w tym kierunku dążę. Programowanie... może jak na PHP bądź inne skryptowe języki przyjdzie czas. Adminowanie.. nie wiem, nie sądzę...
11 VII 2005 o 02:02:50
Hyh... żyjemy w Polsce ;]
Tutaj jest normalne, że studiuję geologię, interesowałem się informatyką {*nix}, a pracuję jako gość od marketingu i PR ;]
11 VII 2005 o 02:37:16
Mam kumpla biologa, ktory teraz administruje jakies serwery. Inny skonczyl filologie i robi strony www (co bardzo ladnie mu wychodzi). Kolejny skonczyl inzynierie oprogramowania, a rysuje e-kartki.
Wszyscy jakos dotarli do etapu... Co im sie bedzie oplacalo i jednoczesnie dawalo satysfakcje. Odnalezli sie w tym co robia i robia to dobrze.
Znam tez politologa ktory sprzata w hotelu ale to juz inna historia :)
Ja sam nie wiem co robie... Grafika/programowanie/muzyka/administracja/poezja... a wybiore to co wysunie na czolo stawki. Czyli z czego beda pieniazki, a reszta bedzie jako hobby. A pomyslec ze nie zapowiadalem sie na humaniste :)
11 VII 2005 o 08:12:28
mmazur: coś taki niewytrwały? Ja jak już zacznę coś czytać, po prostu muszę to skończyć, bo w przeciwnym przypadku mam uczucie niekompletności :)
A z tą pracą. Czy to naprawdę ze wszystkim tak jest w Polsce!? Myślałem, że większość ludzi pracuje w wyuczonym zawodzie, a tylko jakiś tam procent para się całkowice innymi dziedzinami. Mit obalony ?
11 VII 2005 o 08:31:13
Ja nie umiałbym robić (zawodowo) czegoś czego nie lubię. I nie uważam, ze to musi być problem. Jestem dobry w tym co lubię i czemu ktoś nie miałby moich zdolności wykorzystać? To może dobry interes nie tylko dla mnie, ale i dla potencjalnego pracodawcy (lepszy pracownik co dane zadania będzie wykonywał chętnie i dobrze, niż taki co ma tylko na to papiery). Studia to IMHO sposób zagospodarowania kawałka życia tak, żeby czegoś się w tym czasie nauczyć, ale nie jest to droga (w szczególności: nie jedyna i niekoniecznie najlepsza) do konkretnego zawodu. Nie trzeba tego łączyć, bo i nie ma to sensu. Nie ma tylu kierunków i specjalizacji studiów ile możliwych zajęć dla człowieka z wyższym wykształceniem. Konkretna specjalizacja, która zadecyduje o miejscu na rynku pracy, to już tylko wynik doświadczenia zdobytego w pracy i/lub przez hobby. Trzeba tylko starać się robić jak najlepiej to co się robi, a potem umieć swoje umiejętności dobrze sprzedać.
Inna sprawa, że hobby od pracy czasem dobrze jest rozdzielić, bo niekoniecznie to co się lubi robić w czasie wolnym będzie sprawiało równie dużo frajdy robione zawodowo. Nie wyobrażam sobie pracy jako pełnoetatowy programista mimo, że kawał swojego wolnego czasu z przyjemnością spędzam na programowaniu.
11 VII 2005 o 08:59:37
Daj się ponieść fali. Ja się dałem i zasadniczo nie żałuję -- bo mogłem być badylarzem i hodować chryzantemy albo jakieś inne tulipany... ;)
12 VII 2005 o 22:42:10
"Choose a job you love, and you will never have to work a day in your life." jak mawiał pewien Chińczyk :>
15 XI 2006 o 12:48:01
wyuczony zawud a co to takiego . W moim przypadku była to elektronika ale znudziła mi sie szybciej niż mogłem sie tego spodziewac pracowałem już w kilku firmach od ochrony,blacharstwa samochodowego,lakiernika po remonty mieszkań i przemysł ciezki i nic mnie nie satysfakjonuje na tyle zeby robić tam dłuzej niż kilka mieśiecy why ?