Poprelekcyjnie
Gadałem w sumie gdzieś tak powyżej półtorej godziny, z czego godzinę planowo 'z kartki', a jakieś pół godziny było odpowiadania na pytania z sali.
Wrażenia. Po pierwsze muszę wykombinować jakiś sprytny sposób na rozpoczęcia (i go potrenować, czy coś). Tzn. po jakimś czasie się rozkręciłem, ale na początku musiałem się zmuszać do gadania i zapewne było to słychać (to nie pierwszy raz; powinienem był zapamiętać po poprzednim razie). Po drugie -- moja zasada, że wystarczy ciekawa treść, a dodatkowe elementy graficzne okażą się zbędne, odniosła poważne kontuzje w zderzeniu z rzeczywistością. Nie da się tłumaczyć jakichkolwiek konstrukcji (budowa różnych systemów, etc.) bez wspomagania się obrazkami. Na papierze można tak długo kombinować z przebudowywaniem jakiegoś opisu, aż będzie on względnie jasny. Ale na żywo nie ma szans, a słuchacze się szybko przy próbie budowania jakiś skomplikowanych konstrukcji myślowych wyłączają. Acz nadal obstaję przy tym, że jeśli w danej chwili słuchacze powinni się skupić na tym, co mówi prelegent, to nie powinno być to wspomagane żadnymi obrazkami (mam nawet ciekawy pomysł jak to zrobić w praktyce i będę go musiał sprzedać Jajcusiowi). A -- i próby wprowadzania elementów 'multimedialnych' w trakcie prezentacji, bez uprzedniego dokładnego ich przygotowania, wychodzą nienajlepiej (tutaj akurat była to prezentacja poldka, który nie miał indeksów, skutkiem czego nic w nim nie działało i całość sprowadzała się do opowiadania co wszyscy powinni teraz widzieć, ale niestety nie widzą :).
Dlaczego słoń ma trąbę? Żeby się tak gwałtownie nie zaczynał. Ja natomiast miałem problem ze zbyt gwałtownym kończeniem tematów. Tzn. coś, co na kartce i w moich myślach robiło za spójną całość, w praktyce wychodziło tak, jakbym nagle urywał jakiś temat i przeskakiwał do następnego. I znowu -- po napisaniu tekstu można posprawdzać wszystkie akapity, czy się zbyt gwałtownie nie kończą i czy płynnie przechodzą z jednego do drugiego, ale przy mówieniu jest z tym problem. Kolejna rzecz na którą będę musiał następnym razem uważać.
Co jeszcze? Przypomnę sobie, jak się samego pooglądam w telewizji (byłem nagrywany kamerowo). A póki co garść linków do różnego rodzaju recenzji, które albo znalazłem sam, albo ktoś mi podesłał (joggera czytam przez główną i mam tendencję do wyłapywania 'PLD' w notkach; akurat czytanie przez główną teraz nie działa, ale lepsze to, niż kolejny pad :). Recenzja pierwsza, druga, trzecia, czwarta, piąta (niestety nie potrafię nawet sklecić zdania po polsku) i szósta (ale przynajmniej jestem fajny).
Aaaaa właśnie. Przeglądając jeszcze raz owe linki z recenzjami przypomniałem sobie o Debianie. Podobno nie tylko imho apt ssie i debianowcy też tak sądzą, skutkiem czego teraz nie apt-get, tylko aptitude. Muszę kiedyś jakiegoś debiana dopaść i się tym pobawić, bo podobno bardzo fajne.

25 X 2005 o 14:20:17
Fajny a nie upił się? No jak to tak można.. ;)
25 X 2005 o 15:05:42
Ja jestem ciekaw kiedy pojawi się w galerii wszystko i czy filmiki będą dostępne dla każdego. :-)
Nie było aż tak źle, ja miałem takie problemy nawet jak byłem przygotowane i to w dużo mniej stresujących warunkach. ;-)
25 X 2005 o 21:40:15
Odpowiadając na domysły wyżej: 'wszystko' raczej się nie ukaże, bo jest pewna selekcja, choćby po jakości. A filmiki zapewne będą dostępne publicznie, o ile Mariusz nie zadecyduje inaczej (zresztą, publikacja to nie moja brocha.
A teraz do komentarza artykułu - przystąp. Od prowadzących nie można wymagać skupienia non-stop. Osobiście braku slajdów nie odczułem, a wykład był przejrzysty (no dobra, po pytaniach dopiero), mimo, że się spóźniłem. 'Elementy multimedialne' na żywo - porażka zupełna. Lepiej było nie włączać rzutnika, bo o ile w mowie wyczuwałem jakąś spójność i poukładanie, to 'elementy' tylko rozpraszały i wprowadzały chaos.
A co do apt-geta, no cóż, jak nie muszę, to nie używam. Aptitude'a też nie (chyba, że muszę). Wajig to jest to. :-)
12 XI 2005 o 18:39:18
Z małym opóźnieniem, ale są - zdjęcia ze spotkania: http://szluug.org/gallery/mmazur_pld_21-10-2005