Dzień czwarty
Olek jednak nie przyjął tego tak łatwo. Wczoraj wieczorem był bardzo rozdrażniony i trochę popłakiwał. Na szczęście w końcu się uspokoił i poszedł spać. Dzisiaj jest normalnie (co akurat u niego znaczy, że jest wybitnie upierdliwy, a ja nie mam serca go 'bardziej stanowczo' przywołać do porządku). Jednak dziecko to dziecko i nie potrafi być smutne przez dłuższy czas.
A ze mną? O dziwo dzisiaj było całkiem nieźle. Zobaczymy jak długo to się utrzyma.
