Dzień siódmy
Równo tydzień temu mój świat wyglądał zupełnie inaczej. W kilka sekund wszystko się zmieniło. Przez pierwsze dni siedząc w domu albo dławiłem wycie, albo, jeśli Olek był akurat u dziadków, wyłem (płakać można ze szczęścia albo ze wzruszenia; ja wyłem). Później się uspokoiłem. Teraz już jest dobrze. Myślenie o tym, co było i co się wydarzyło nadal wywołuje łzy, ale są to tylko łzy, które można zdławić. Kto wie, może do końca życia nie będę mógł o tym myśleć z suchymi oczami.
Tydzień to mało, czy dużo na opłakanie takiej tragedii? Nie wiem, ale gryzienie się tym, że jestem jakiś nieczuły, bo wypadałoby dłużej, jest co najmniej głupie. Teraz mam swoje życie, na którym powinienem się skupić. Już kiedyś pisałem, że mieszkanie samemu zapewne nie sprawiało by mi problemów i jest to prawda. A może za jakiś czas, jeśli znajdę tę jedyną, ten dom znowu będzie magiczny...
A Olek? Widziałem wiele filmów, gdzie sędziowie mówili, że po pierwsze będą się kierować dobrem dzieci, a nie dorosłych. Trudno się nie zgodzić. Zwłaszcza, gdy nie dotyczy to nas samych.
Olka ojciec mieszka sam, ma dorosłą, zamężną córkę (mieszka w Londynie) i pewnie nie znajdzie on już w życiu innego celu, jak odchowanie syna. Poza tym niedługo będzie miał 55 lat, więc jeśli Olek nie pozna go teraz, to w dorosłym życiu nie będzie miał już na to czasu. Mamy zapewne nie dane już będzie mu pamiętać.
Ja natomiast jestem młody, moje życie dopiero się zaczyna. Olek też jest młody. Mamy przed sobą wiele lat, nie musimy się spieszyć. Zawsze będziemy mogli nadrobić te kilkanaście lat. Poza tym Piła to nie drugi koniec świata, a wakacje są długie.
Olek, ja jeszcze pamiętam, gdy Internet był w Polsce luksusem, dla ciebie natomiast będzie czymś oczywistym, więc mogę ze sporą dozą prawdopodobieństwa założyć, że kiedyś to przeczytasz. Nie wiem jak potoczy się dalej nasze życie, ale nie musisz czuć się zobligowany, by mnie bliżej poznać. Pamiętaj jednak, żeby tych bliskich, którzy będą przy tobie, poznać jak najlepiej i zapamiętać, bo przez sporą część życia tylko to ci po nich pozostanie -- wspomnienia.
Co teraz? Muszę sprawdzić jak z zapłatą czynszu, bo podobno termin dzisiaj upływa, poza tym za kilka godzin przyjeżdża mój ojciec (mój ojciec != Olka ojciec), no a za chwilę spadam do radia. Życie czeka.

08 XI 2005 o 16:30:10
I tego się trzymaj.
08 XI 2005 o 16:32:59
Są takie chwile kiedy cieszymy się z degradacji funkcji :]
08 XI 2005 o 19:02:50
Pamiętaj, kiedy jest źle, może być już tylko lepiej. Trzymaj się i mam nadzieję, że nas nie opuścisz (i blogujących i PLD).
09 XI 2005 o 09:04:22
> Życie czeka.
O właśnie :-)