Powrót

Po dwóch tygodniach wyjętych z życiorysu przyszedł czas na powrót do normalnego życia. Myślałem, że już wszystko w porządku.

Po Opolu zazwyczaj poruszam się na piechotę z tego względu, że jak idę, to zawsze o czymś myślę, skutkiem czego takie łażenie mi się nie dłuży. Oczywiście jeśli się nie staram skupić na czymś konkretnym (czyli np. który papier gdzie zanieść), to ostatnimi czasy często zaczynam myśleć o tym jak dawno temu wyglądało moje życie. I wtedy chciałbym, żeby znowu było jak kiedyś. Jak ja bym chciał, żeby było jak kiedyś.

Ale wtedy zawsze sobie przypominam, że choćbym nie wiem jak intensywnie myślał, to nie uda mi się sprowadzić przeszłości. Wtedy chce mi się płakać. Ale płaczem też nic nie zdziałam, więc się powstrzymuję. I tyle z tego myślenia mam -- nic. Jak ja bym chciał, żeby było jak kiedyś.

Nie mam ochoty chodzić na uczelnie, uczyć się, nadrabiać zaległości. Nie mam ochoty dłubać czegokolwiek na komputerze. Jutro mam trening, na który nie mam najmniejszej ochoty iść. Do radia chodzę, acz dzisiaj zmyłem się wcześniej, niż zwykle, bo już nie miałem siły tam dłużej siedzieć. Najchętniej rzuciłbym to wszystko na czas nieokreślony i robił tylko to na co miałbym ochotę, wtedy, gdy bym chciał.

A ja myślałem, że wszystko już będzie w porządku.

Adde commentarium: (textile lite)