W czym by tu podłubać...

Przez ostatnie kilka lat robiłem dużo różnych dziwnych rzeczy. Bo wiecie, ja generalnie bardzo pracowity i sumienny jestem...

A takiego wała.

Prawda jest taka, że jeśli ja się za coś brałem, to dlatego, że albo musiałem (jak w przypadku nagłówków albo 7thguarda -- gryzło mnie, że ludzie czekają, więc starałem się streszczać), albo dlatego, że już mi się tak wyjątkowo 'nudziło', że musiałem zacząć coś robić. Niestety ten drugi powód tak jakby zaczyna powoli iść w buraki, co mi się średnio podoba, bo tyle różnych rzeczy chciałbym dokończyć i tyle nowych zacząć. To musiało się prędzej czy później stać (radio zabiera czas, treningi brazylijskiego jiu-jitsu też), ale śmierć matki wszystko w drastyczny sposób przyspieszyła. Chciałem do końca studiów mieć przynajmniej część mocy przerobowych, jakie miałem w liceum (kiedy to w sumie robiłem najwięcej), ale po ostatnich wydarzeniach nie wiem, czy mi się to uda. I to nie tyle jest kwestia wolnego czasu, ile tego, czy po wszystkich tygodniowych zajęciach będę miał jeszcze na tyle ochoty na robienie czegokolwiek, żeby się za owo cokolwiek wziąć (odsyłam do pierwszego zdania tego akapitu -- musi mi się tak 'nudzić', żebym z 'nudów' zaczął coś robić; ja po prostu patentowany leń jestem).

Tak, ja wiem, że właśnie na tym polega życie, ale to miało być inaczej. Do końca studiów powinienem móc jeszcze w miarę spokojnie poświęcać czas temu, co robić lubię, a za kilka lat znaleźć jakiś sposób na przynajmniej częściowe utrzymywanie się z tego. Jeśli teraz wypadnę z obiegu, to za kilka lat będę mógł tylko i wyłącznie zostać jakimś szarym adminem u lokalnego ispa, czy gdzie tam.

W ogóle to wszystko jest na odwrót. W liceum, gdy moja wiedza była jednak dosyć mizerna (przynajmniej z obecnej perspektywy, bo jak na licealistę, to oczywiście nie było tak źle :), to miałem czasu tyyyyle. Teraz, gdy te kilka lat doświadczeń mógłbym wykorzystać do zrobienia czegoś naprawdę dużego (i mam konkretne plany), zamiast tracić czas na jakieś durne bugfiksy, to tego czasu właśnie nie mam (ponownie: nie fizycznie czasu, bo ten by się znalazł, tylko 'czasoochoty').

To samo zresztą z 7thguardem. Honej siedzi gdzieś w Brukseli i zajmuje się karierą zawodową. Ja natomiast po (khm) latach doświadczeń czuję się na tyle pewnie, że mogę pilnować innych redaktorów i przy okazji samemu dalej szlifować własny warsztat pisząc niusy (co przez jakiś okres robiłem). Tylko skąd ja mam na to brać czas! I czemu do jasnej cholery akurat ja mam to robić, a nie jakiś bardziej odpowiedni człek, który nie ma przy okazji kilku technicznych projektów na głowie (tak, wiem, że gdyby nie moja proza, to nikt z was by nawet nie wiedział kim jestem, ale blog to jedno, a prowadzenie serwisu to mocno coś innego). W ogóle co to za pomysł, żeby w dziennikarstwo się przyszły pan mgr inż. informatyki bawił!

A na jutro na laborkę raportu nie napisałem (choć powinienem był go oddać dwa tygodnie temu, czego z oczywistych względów nie zrobiłem). Zrobię na za tydzień (albo i nie). W ciągu ostatnich kilku lat się nauczyłem, że na dłuższą metę nie mam się o naukę co martwić, bo i tak w praktyce nigdy mi nic poważniejszego nie groziło. Acz jeszcze dwa tygodnie temu w moim życiu było też wiele innych pewników.

Poza tym zapomniałem wspomnieć, że w tym tygodniu jeszcze muszę sobie spodnie kupić (bo zaczynam jak lump wyglądać) i przydałoby się też za kurtką rozejrzeć, bo primo tyłek mi w obecnej marznie, a secundo jest już mocno brudna i też w nienajlepszym stanie. Co najmniej powinienem ją wyprać. Tylko ciekawym w czym będę chodził zanim wyschnie. Chyba w szafie jest jeszcze jakaś stara zimowa, byle się nadawała jeszcze do chodzenia..

  1. 1. citizen

    A nie myślałeś np żeby wynająć pokój jakimś studentką, no ewentualnie studentowi. W kupie zawsze raźniej, i czasami ilość obowiązków spada.

    PS. A powiesz co to za projekt masz w planach?

  2. 2. DeeJay1

    Hmm, no i dobrze że mgr inż. informatyki za dziennikarza robi, przynajmniej artykuły w miarę rzetelne są a nie przepisane żywcem z materiałów promocyjnych dużych firm (ZDNet anyone?)

  3. 3. mmazur

    Ciekawym gdzie ja znajdę studentkę, która by za mnie np. prała. Znaczy -- to jest jak najbardziej możliwe, miliony rodzin na świecie tak działa, ale w takim wypadku szukanie jest procesem dosyć długotrwałym 8)

    Co do projektów zaś, to głównie różne pld-pochodne, które miałem zamiar opisywać na anglojęzycznej wuwie, która nie została ukończona.

    Zaś odnośnie piśmiennictwa, to tak, napisanie jakiegoś konkretnego technicznego (bądź 'popularnonaukowego') artykułu powinno być robione przez technicznych, ale już prowadzenie serwisu newsowego nie -- do tego nie jest wymagana wiedza techniczna, tylko na odpowiednim poziomie obycie z językiem polskim. Umiejętności techniczne w takim przypadku to jest jednak znaczny overkill.

  4. 4. D-

    Kurtki to się raczej w chemicznych pierze...
    :>

Adde commentarium: (textile lite)