Mały eksperyment
Idąc dzisiaj na trening wpadłem do dziadków i zważyłem się. Do tego nie zakupiłem butelki wody kryminalnej i podczas oraz po treningu nic nie piłem (podczas i tak nie mogę, bo od ugniatania żołądka wypełnionego wodą mi później soki żołądkowe po całym przełyku latają). Wlekąc się, znaczy, wracając z treningu znowu zajrzałem do dziadków i znowu zawitałem na wadze. Różnica -- 1,5kg. Oczywiście w ciągu kilku minut to nadrobiłem wypijając około 1,5litra wody (co zawsze robię po treningu).
Wnioski? Żadne. Ot ciekawostka :)

30 XI 2005 o 00:57:30
Wnioski są ważne, po prostu nie zdajesz sobie z nich sprawy.
Odwodnienie wydatnie skraca wydolność organizmu, zmniejsza intensywność treningu i w efekcie zmniejsza jego rezultaty. Poza tym wydłuża się czas potrzebny na regenerację.
Po prostu nie żłop wody litrami lecz popijaj przez cały trening łykami, zacznij jeszcze przed by się nawodnić.
30 XI 2005 o 09:16:45
Ja tak mam po koniach, też potem żłopię jak smok ;-)
30 XI 2005 o 11:52:41
Polecam izotoniki, naprawdę czuć różnicę po przejściu ze zwykłej wody. Szczególnie polecam 'Lonto drink' jabłkowy - koncentrat do rozwadniania, butelka za jakieś 45 zł starcza na ok 60l napoju. Do tego smaczne :-)
30 XI 2005 o 15:02:42
Zdaję, zdaję. To nie jest tak, że ja nie chcę pić w trakcie, tylko drogą prób i błędów doszedłem do tego, że nie mogę. Przećwiczone na trzech łykach wody w środku treningu, które zaskutkowały tym, że później miałem problemy przez następne kilka godzin.
Na razie plan jest taki, żeby przećwiczyć sączenie izotoników (powerade anyone) w każdej możliwej przerwie (których za dużo nie ma). Acz to może być też problematyczne logistycznie.
30 XI 2005 o 15:47:47
Z izotoników polecam PowerAid - bez gazu i trzyma dobrze, a żadnych skutków ubocznych na sobie nie zauważyłem.