Dziurawa pamięć

Rozwijamy się nie tyle przez zapamiętywanie suchych faktów, ile przez modyfikowanie własnego sposobu myślenia powodowane wchłanianiem wniosków z własnych i cudzych doświadczeń (to drugie zazwyczaj dzięki czytaniu). I już nie raz taki wniosek tutaj prezentowałem. W teorii jest on jak najbardziej słuszny.

Ale przy okazji jest kompletnie do dupy i można go usłyszeć chyba tylko od kogoś, kto jest kompletnym (intelektualnym) leniem. Czytając tekst można traktować argumentację tylko jako drogę do celu, żeby móc później stwierdzić, czy wniosek rzeczywiście jest słuszny. Ale co z tego, że argumentację uważam za słuszną, wniosek tym bardziej, skoro najprawdopodobniej po prostu zapomnę to, co czytałem. I to tak argumentację, jak i wniosek.

W przypadku tego eseju na temat inżynierii oprogramowania problem dla mnie jest mniejszy, bo on mi w głowie zapełnił pewną lukę i zrobił porządek z pewnymi informacjami, dzięki czemu o ogólnie pojętym IT będę teraz myślał w konkretny sposób. Zapewne zapomnę fakt przeczytania tegoż tekstu, ale tezy i wnioski w nim zawarte przyjmę jako swoje i jeśli kiedyś w jakiejś dyskusji będę musiał wyjaśniać swoje stanowisko, to mogę mieć nadzieję, że 'sam' będę w stanie przedstawić taką właśnie argumentację. Mogę mieć nadzieję...

Znacznie gorzej jest w przypadku tej prelekcji o sposobie myślenia i uczenia się. Osobiście uważam ten tekst za perełkę i to nie tylko za ogólne wnioski, ale też za sposób argumentacji. Czy zapamiętam ten eksperyment z kartami i ludźmi przy barze oraz jakie wnioski z niego wypływają (że używając naszego mózgu do matematyki i innych abstrakcyjnych dziedzin wiedzy, używamy go niezgodnie z przeznaczeniem)? Czy zapamiętam cytat z Alana Kaya -- "zmiana w sposobie myślenia jest warta 80 punktów IQ" (jakże prawdziwy)... Opis jak wygląda stan umysłu początkującego naukowca... Jak się ma organizacja składająca się z większej ilości ludzi do lepszego rozwoju samego siebie (znowu, jak bardzo mogę to odnieść do własnego życia)... O potrzebie robienia czegoś większego... Ile tego jest, a ja nie omówiłem nawet wszystkich głównych wniosków.

Nie, kurwa mać, nie zapamiętam tego. Chociaż bardzo bym chciał, to po dwóch godzinach nie pamiętam już 95% zawartości. Czytając go po raz drugi, czytam go jakby na nowo. I czytając, po raz kolejny łączę te informacje z innymi zgromadzonymi w mojej głowie, zwiększając swoje zrozumienie świata.

I znowu zapominam.

Czy przeczytanie go wpłynęło w jakiś sposób na sposób mojego myślenia? Może, ale ponieważ nieświadomie, to nie mam żadnej pewności, że nie była to li tylko rozrywka. I niesamowicie mnie ten fakt irytuje.

Zastanówmy się jak wyglądają studia. Słucha się wykładów na dany temat, po czym wypisuje się najważniejsze wnioski po to, żeby je później wyryć na blaszkę. Muszę przyznać, że jest w tym "głęboko" ukryty sens, bo interesujący wykład wcale nie musi oznaczać, że cokolwiek z niego wynieśliśmy. W rzeczywistości mógł się okazać li tylko intelektualną rozrywką, sposobem na ciekawe spędzenie czasu.

Nie wiem prawdę mówiąc co z tym zrobić. Z lektury Samotnego rejstu "Opty" zapamiętałem, że autor zabrał ze sobą stos książek, klasyków, które znał i które co jakiś czas czytał od nowa. Może to jest jedyne rozwiązanie? Dzielić czas pomiędzy szukanie nowych rzeczy oraz powtórne odkrywanie starych?

Ale nawet jeśli teraz zacznę zapisywać te rzeczy, to ile tekstów zdążyłem już stracić?

Jeśli będę kiedyś dawał rady młodym ludziom, to zapewne jedna z nich będzie brzmiała "zapisuj sobie wszystkie wartościowe rzeczy, jakie przeczytałeś i wracaj do nich po jakimś czasie".

Chociaż... po co? I tak zaraz zapomną co im powiedziałem.

  1. 1. axquan

    Ty to wiesz jak pocieszyć człowieka :) Ale masz z tym rację. bardzo często zapominamy o opiniach, które wydały nam się warte uwagi, nawet więcej zapominamy co sami myśleliśmy na dany temat i musimy swoją argumentację wymyślać wciąż na nowo. Tyle, że kwestia zapominani nie dotyczy tylko opini, dotyczy wszystkiego z czym mięliśmy kiedykolwiek kontakt, bo istnieje takie coś jak "krzywa zapominania" i można ją oszukać w jedyny możliwy sposób - co jakiś czas sobie przypominając :) Niestety, nie ma żadnego magicznego lekarstwa, tylko ciągłe przypominanie sobie starych rzeczy. Aczkolwiek jest pewien trick, zaraz po poznaniu jakiejś opini albo sposobu działania trzeba wprowadzić je w życie, w sensie dosłownym, "ciało pamięta nawet jeśli umysł zapomniał". W ten sposób te ważkie opinie staną się częścią ciebie i chociaż możesz potem nie zdawać sobie sprawy skąd wyrobiły się w tobie takie a takie przyzwyczajenia, to osiągniesz swój cel - ich memy przetrwają :D Jeśli ciekawi cię coś więcej na temat zapamiętywania i ogólnie uczenia się polecam http://szybkanauka.net

  2. 2. dpc

    Czyste logiczne myślenie jest zdecydowanie wbrew przeznaczeniu mózgu. Słuszne słowa. Myślenie zajmuje za dużo czasu. Ludzie działają w mniejszym lub większym stopniu na zasadzie prostych reakcji. Dopiero jak muszą i mają chwilę to się zastanawiają. Np. kombinując jak tu "usprawiedliwić" i "ulogicznić" swoje bezwarunkowe reakcje.

  3. 3. Szafranek

    Ciekawy wpis. Trudno się z nim nie zgodzić.
    Żeby przyswoić sobie wiedzę, trzeba ją przetrawić: przeczytać więcej niż jeden raz, przedyskutować i najlepiej użyć w praktyce. Problem w tym, że dzisiaj jest za dużo ciekawych rzeczy do poznania. Kiedyś moją normą było, że czytałem książki po 2-3 razy (ale i np. 7). Dzisiaj nie mogę znaleźć czasu, by wiele ciekawych książek przeczytać chociaż raz.

    Chyba podstawowe problemy to:
    1. umiejętność wyboru, czego NAPRAWDĘ potrzebujesz i w co warto zainwestować czas;
    2. dyscyplina, żeby się tego trzymać, odfiltrować informacyjne śmieci i poświęcić czas na przetrawienie tego, co wartościowe.

  4. 4. jack

    E-tam misiek, zwykłe przepełnienie bufora. Kiedy ostatnio się resetowałeś? ;)

Adde commentarium: (textile lite)