Z pamiętnika grafomana
Moja propozycja odnośnie tego, co zrobić z nagłówkami.
A nawiasem mówiąc, to czemu samo pisanie o tym, co chce się zrobić, musi być takie czasochłonne. Nagłówki opisane, teraz jeszcze zostaje tekst o formalizacji pld. Niby z nim będzie łatwiej, bo to po polskiemu, ale i tak spędzę nad nim trochę czasu (który nie wiem kiedy znajdę).
Tak, wiem, że słowo pisane jest potrzebne każdemu projektowi z zespołem większym, niż jednoosobowy i dlatego też umiejętność w miarę precyzyjnego i jasnego wyrażania się jest bardzo cenna, ale z drugiej strony może też być przekleństwem. Bo człowiek ma świadomość, że żeby zostać dobrze zrozumianym, to powinien się postarać i wszystko klarownie opisać. Ale wtedy owo pisanie zajmuje tyyyyyle czasu. Nie zrozumcie mnie źle, ja lubię pisać. Ba, wolę pisać o tym, co bym to ja nie zrobił, jak bym się za coś wziął, niż się za to wziąć (hyhyhy :). Ale to i tak jest męczące.
No i ostatnia uwaga -- z moim angielskim wcale nie jest tak fajnie, jak myślałem. Przy dłuższym tekście się okazało, że w 90% przypadków wcale nie jestem taki pewien, czy konstrukcja, jakiej chcę użyć, jest poprawna :/

24 III 2006 o 00:31:27
O nagłówkach już rozmawialiśmy wcześniej, ale co do angielskiego, to pocieszę cię, że co drugi Amerykanin nie potrafiłby sklecić poprawnej notki długości tej powyższej, żeby nie wspominać o tym elaboracie, który wypłodziłeś po angielsku.
BTW: w jednym miejscu Textile ci zamienił (c) na copyright ;]