/var/log/obserwacje
Okazało się, że jestem się w stanie podniecić dłubaniem w komercyjnym projekcie. Bo on mi działa, mogę go dopieszczać i wszystko tak fajnie furczy. A jak nie furczy, to jest źle. Bo mają mi za niego zapłacić niezgorszą sumkę, więc wolałbym, żeby furczał.
W każdym razie kombinacja $$$, deadline'u na wczoraj i zaochnięcia się faktem, że mi furczy spowodowała, że mam od jakiegoś tygodnia coding frenzy. Normalnie nie pamiętam ile lat temu ostatnio mnie coś takiego napadło, w każdym razie mi się strasznie spodobało. Okazuje się, że jednak, przynajmniej przez jakiś czas, mogę nie być leniem. Jupi! :)
Przy odrobinie szczęścia uda mi się to wykorzystać przez weekend do zrobienia kilku rzeczy w PLDówku. Więc mnie gonić.
Z innych obserwacji -- pewien sadysta na dzisiejszym treningu mi pokazał, że nawet jak się już nie ma sił kompletnie na nic, to i tak ma się jeszcze zapasy energii. Jak jedne mięśnie już kompletnie nie działają, to zawsze można trochę pomęczyć inne. Póki się nie ma zadyszki, to zawsze zostaje jakaś część ciała do pomęczenia.
I jeszcze jedna rzecz -- czytanie jest fajne, lubię czytać, ale niestety w przypadku niektórych tekstów dochodzę do takiego momentu, że zaczynam warczeć na autora, że nie szanuje mojego czasu. Ja rozumiem jego chęć, żeby dokładnie przedstawić omawianą tematykę. Wstępy, rozwinięcia i takie tam. Niestety takie potraktowanie tematu oznacza, że czytelnik obyty w danym zagadnieniu i jedynie zainteresowany jakimiś nowinkami stwierdzi, że nie opłaca mu się przebijać przez kilogramy znanej mu już treści z wątłą nadzieją, że znajdzie coś nowego. Jednak dzielenie tekstów na sekcje i inne takie to jest bardzo fajna rzecz (i kolejna powodująca, że pisanie idzie wolniej, więc jakby ktoś się pytał, to ja jestem leniem).
Dobranoc.
