Takie tam

I can't do this proof. But you can, and when it comes to that, it's only about - it's just a handful of people in the world that can tell the difference between you and me. But I'm one of them.

Wczoraj ponownie oglądałem Good Will Hunting. Inteligencja jest czymś fascynującym. Praktycznie wszyscy jesteśmy w stanie osiągnąć w jakiejś dziedzinie wiedzy wysoki stopień zaawansowania, jest to tylko kwestia samozaparcia -- jednym przyjdzie to szybciej, innym wolniej. Ale zawsze istnieje grupa ludzi, którzy są poza naszym zasięgiem. Po prostu natura obdarzyła ich czymś, czego my nie jesteśmy w stanie nadrobić.

I raz na jakiś czas nawet wśród nich pojawia się ktoś, z kim nie mogą się mierzyć.

A skoro jestem przy zdolnościach, umiejętnościach i takich tam. Wyobraźcie sobie sytuację, że odchodzicie z pracy i na swoje miejsce chcecie znaleźć kogoś dobrego, gdyż kto jak kto, ale wy jesteście w stanie najlepiej ocenić kto może, a kto nie może was zastąpić.

Wyobraźcie sobie na dodatek, że nie mówimy o żadnym z dużych miast, lecz jednym z tych mniejszych, gdzie płace są niskie, potencjalnych pracowników niezbyt wielu, a ci najlepsi zapewne dawno się już ewakuowali gdzie indziej. Nie możecie więc dostać takiego pracownika, jakiego byście chcieli, a ci dostępni z grubsza dzielą się na dwie kategorie -- tych z doświadczeniem, ale... hmmm... pewnymi wadami charakteru, które w skrócie można określić jako 'buc' oraz tych, którym można zaufać, ale z kolei brak im doświadczenia.

Teraz z mojego punktu widzenia wybór jest prosty -- wolę tego bez doświadczenia, bo (a) przynajmniej wiem, że nie będzie się wydurniał i (b) w jego przypadku jest znacznie większa szansa, że jeśli czegoś nie będzie wiedział, to uczciwie się do tego przyzna i postara się dokładnie zbadać sprawę, a nie zadowoli się pobieżnym sprawdzeniem o co chodzi i błogą świadomością, że od teraz to on już się na tym zagadnieniu zna.

Problem -- to, że ja kogoś uważam za niekompetentnego, jeszcze nie znaczy, że mam rację, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że to co ja uważam za niestosowne zachowanie wcale nie musi oznaczać, że dana osoba akurat w tej pracy byłaby skłonna przekroczyć granicę. To samo się zresztą tyczy owego spoczywania na laurach. Fakt jest taki, że o ile sam nie będę w stanie sprawdzić standardu wykonywanej przez daną osobę pracy (i w ogóle standardu jej zachowania) i to nie jednorazowo, ale na jakimśtam odcinku czasu, to istnieje niezerowa szansa, że w swojej ocenie się pomylę.

Dochodzi do tego interes pracodawcy -- jego niekoniecznie interesuje jaką jego pracownik ma opinię wśród innych ludzi tego samego zawodu, takoż nie musi go interesować co owi inni ludzie by powiedzieli na temat jakości wykonywanej przez niego roboty. Po prostu ma działać i tyle. A jeśli mówimy o tych najbardziej mainstreamowych zadaniach, to poprawnie z warunku 'ma działać' wywiąże się prędzej osoba z doświadczeniem.

Ot, dylemat. Na szczęście nie mój. (Acz gdybym miał decydować to i tak pewnie wolałbym tego bez doświadczenia)

I na zakończenie (raczej niezwiązana z powyższym) historyjka. Jakiś czas temu robiąc zakupy zauważyłem znajomą twarz, która też zauważyła mnie i się uśmiechnęła. Problem polegał na tym, że znajoma twarz była z jakimś facetem i małym dzieckiem w wózku, a ja takowych znajomych nigdy nie miałem, natomiast biorąc pod uwagę mój (a co za tym idzie, jej) wiek, statystycznie rzecz biorąc mieć raczej nie powinienem, przynajmniej jeszcze przez jakiś czas.

Przywitaliśmy się, przypomniała mi skąd my się właściwie znamy (liceum), wymieniliśmy kilka zdań kto gdzie studiuje, no i pożegnaliśmy się.

Kolejna osoba, której nigdy tak naprawdę nie poznałem, skutkiem czego teraz nie dowiedziałem się co robiła przez ostatnie lata, co planuje, kim była, kim jest.

Szkoda.

  1. 1. Hawk

    Co do pracownikow to dochodzi jeszcze jeden problem, ktory zauwazam ostatnio na sobie :) Otoz zatrudniana jest druga osoba, ktora teoretycznie ma nas odciazyc przejmujac czesc obowiazkow. Zalozmy, ze osoba ta ma jakies doswiadczenie, ze nawet jej charakter jestesmy w stanie zcierpiec, ale osoba taka bedzie miala np swoja wizje utrzymywania serwerow, ktora to wizja jest w sprzecznosci z nasza wlasna. Rezultat? Zamiast mniej obowiazkow, mamy wiecej, bo ciagle poprawiamy po nowym pracowniku, zeby bylo w zgodzie z "naszym" modelem. Na szczescie z czasem taka osoba sie "wyrabia" :)

  2. 2. Patrys

    Hawk:

    To tak zawsze jest -- ja też gdzie nie przyjdę, to przez pierwszy miesiąc wszystko zmieniam i powtarzam w kółko "ale ten mój poprzednik to był pieprznięty chyba, że taki burdel miał wszędzie." ;)

  3. 3. mmazur

    Dokładnie :)

Adde commentarium: (textile lite)