Argh
Ja się kurwa nigdy nie nauczę. Powinienem sobie do kontraktów dopisywać, że za każdym razem, gdy moja na nic nie wpływająca zmiana coś popsuje (co mi nawet do głowy oczywiście nie przyjdzie; jak zwykle), po czym szefowi po raz kolejny będę mówił, że to nie może być wina akurat tego kawałka systemu, to mi będą obcinać wypłatę o 30%. Może to by coś pomogło.
