Employee of the year, isn't

Nie potrafię pracować. Nie potrafię organizować sobie czasu. Nie jestem systematyczny. A co najważniejsze, nie jestem w stanie realistycznie oceniać czasochłonności tego, co jest mi zadawane. I to tak pod względem czasochłonności samego zadania, jak i biorąc poprawkę na moją nieumiejętność radzenia sobie z czasem.

Gdybym był moim szefem, dawno bym siebie samego wywalił.

Od paru dni łazi mi po głowie notka mniej więcej na ten temat i to może nawet wyszłaby interesująca. Ale zanim się za nią w końcu zabiorę, to pewnie kompletnie zapomnę co chciałem napisać :/

(I w takich momentach człowiek sobie uświadamia, że jednak zostawianie sobie zaliczeń na wrzesień może nie być najszczęśliwszym pomysłem. Oh well. Live and learn.)

  1. 1. owczi

    Nie jesteś pan sam z takimi wnioskami o sobie samym. Dodać do tego jeszcze problemy ze snem i coraz intensywniej i dłużej pukającą w czaszkę od środka świadomość, że gównoś nie pracownik uwzględniając twoje możliwości, i powstaje dół taki, że i brygadzie z Hydrobudowy ciężko by było go wykopać. SOA#FF: u mnie też nie działa.

  2. 2. sabbatha

    zolte karteczki.

  3. 3. dominik

    Pierwszy akapit zmiażdżył mnie, bowiem kilka dni wcześniej napisałem podobny w swoim dzienniczku. Samodyscyplina (jej brak) to mój największy efekt osobowościowy.

    Życzę powodzenia w nauce lepszego zarządzania czasem.

    Polecam proste i wygodne narzędzie do układania list todo w projekty, wg hierarchii ważności, itd. http://www.taskfreak.com/

    Wprowadziłem do niego mnóstwo projektów i zauważyłem poprawę. Choć nie wiem na czym to może polegać.

  4. 4. myki

    GTD

  5. 5. Michał Moroz

    Nie mogę powiedzieć, że jestem przykładem systematyczności. Bo nie jestem, długie lata uważałem, że chaos jest jedynym prawidłowym rozwiązaniem. Teraz, będąc młodym człowiekiem (osiemnastka przede mną, co to jest?), mając siłę i wiarę w zdolność do automodelowania, zauważam powoli postępujące zmiany.

    Mam wrażenie, że człowiek w każdym wieku jest w stanie modelować bardziej lub mniej siebie, tylko wiary brakuje...

    Wracając do głównego wątku. Z systematyczności płynie jedna ważna korzyść - zmiana myślenia z trybu niedokonanego na dokonany, co, uwzględniając możliwości umysłu, często staje się faktem dokonanym.

    Z GTD płynie druga korzyść - pozwala ono na oczyszczenie umysłu i wyrzucenie z niego tysięcy niepotrzebnych informacji. Koncentrując się na problemie znacznie łatwiej ogarniemy jakąś jego część.

    Tylko dwie zalety - ale jest tego o wiele więcej, na wielu więcej poziomach świadomości, podświadomości i czego tam jeszcze. Ale z tego można się doktoryzować. ;)

    Dla eksperymentu proponuję poświęcić jeden dzień, napisać rano plan działania (bez określania dokładnego czasu i koniecznie przeznaczając nieco więcej niż jest wymagane na poszczególne sprawy) i zastosować się do niego.

  6. 6. Maćko

    Co to, jakiś sezon na dochodzenie do takich wniosków?
    Ja też co i rusz dochodzę do tego, że brak mi systematyczności, dokładności, koncentracji i konsekwencji w działaniu. A to faktycznie może się skończyć eksmisją ze strony managementu. Wich is NOT good.

    Może jakaś terapia?

    @dominik - narzędzie wygląda bardzo fajnie, może zacznę korzystać. Jakoś do Outlooka nie mogę się przekonać w kwestii zarządzania taskami.

  7. 7. Azrael Nightwalker

    Skąd ja to znam...

  8. 8. mmazur

    GTD jest fajne, ale primo nie rozwiązuje wszystkich problemów, a secundo ja pisałem w innym kontekście, tzn. listy todo to jedno, a samo organizowanie sobie czasu na pracę, to zupełnie coś innego.

    (Zaś technicznie co do samego GTD, to sugerowałbym jednak poszperać po sklepach i znaleźć sobie fajny papierowy kalendarzyk z wsadzanymi i wyciąganymi kartkami. Kluczową częścią GTD jest trzymanie tam całości wykonywanych zadań i bardzo mały czas dostępu, a coś takiego jest możliwe tylko wtedy, gdy ktoś ma bardzo dobrego PDA, albo właśnie odpowiednio dobrane rozwiązanie analogowe. Używanie komputera byłoby raczej mocno problematyczne.)

Adde commentarium: (textile lite)