Pojesiennie -- pierwsze spotkania trzeciego stopnia
Skoro się już i tak nie wyśpię, to jeszcze coś napiszę. Mianowicie małą uwagę odnośnie zakończonej niedawno Jesieni Linuksowej.
Jeśli jesteś na jakiejś tego typu imprezie i z jakiegoś powodu zaczynasz ze mną rozmawiać, to pamiętaj o jednej bardzo ważnej rzeczy -- nie wiem kim jesteś. Jest całkiem prawdopodobne, że sprawiam wrażenie, jakbym wiedział, z kim rozmawiam, ale sprawianie takiego wrażenia nie jest wcale trudne i jeśli chcesz mi zrobić kawał, to zejdź na tematy, w których fakt, że nie wiem, kim jesteś, wyszedłby od razu. Albo po prostu spytaj, czy wiem, kim jesteś. Jeśli w tym momencie spojrzę na twoją plakietkę z nickiem, to znaczy, że mnie złapałeś. (Możesz nawet zasugerować delikatnie w rozmowie, że jesteś kimś innym, niż jesteś, po czym sprawdzić, czy złapię haczyk.)
I nie, nie ma tu znaczenia, że już się kiedyś widzieliśmy, może nawet nie raz, gadaliśmy dłuższy czas, może nawet sporo razy na jabie/ircu. Jeśli rzeczywiście tak jest, to istnieje bardzo nikła szansa, że rzeczywiście cię rozpoznam na pierwszy rzut oka. A jeśli nie na pierwszy, to po chwili zastanawiania się skojarzę cię jakoś. Ale generalnie nie licz na to. Widywanie się, nawet wielokrotne, raz na rok przez kilka godzin, okraszone dodatkowo omówieniem raz na kilka miesięcy jakiejś sprawy na ircu w żadnej mierze nie wystarcza do tego, żebym cię zapamiętał. Na 90% mi się to nie uda.

12 X 2006 o 11:20:43
O, widzę że tak samo jak ja nie masz pamięci fotograficznej, zwłaszcza do twarzy. Też mnie zawsze irytują osoby, które myślą, że jak raz je widziałem to zapamiętam je do końca życia...
12 X 2006 o 12:30:13
...no to jest nas trzech, bo ja tak samo nie zapamiętuję twarzy zbyt łatwo.
Gorzej nawet, bo gdy spotykam się z grupką nieznanych mi ludzi, to mam problemy z pozapamiętywaniem imion (i potem usilnie jadę cały czas per "ty", co jest dość kłopotliwe gdy trzeba odezwać się do jednej konkretnej osoby w grupie). Na studiach dopiero pod koniec roku wiedziałem (mniej-więcej) jak kto ma na imię, a nie było nas jakoś strasznie dużo.
12 X 2006 o 12:31:19
Jeśli o studia idzie, to ja na trzecim roku jestem i nadal nie wiem jak się 95% osób nazywa.
12 X 2006 o 12:49:20
Problem z zapamiętywaniem imion z tego co się kiedyś doczytałem jest konsekwencją problemów z zapamiętywaniem twarzy. Jak nie zapamięta się od razu twarzy to tymbardziej nie będzie umiało się przypasować do niej imienia :).
Ja oprócz problemów z zapamiętywaniem twarzy i imion mam jeszcze jedną ciekawostkę. Mianowicie często mam problem z zapamiętaniem trasy dojścia do jakichś miejsc (najczęściej w mieście) też pewnie związane z tym, że nie wyłapuję charakterystycznych punktów takiej trasy. Skutek: jeśli idę w jakieś miejsce, w którym za często nie bywam to zawsze mam przy sobie mapę :).
12 X 2006 o 21:57:51
Tez nie kojarze ludzi, nic nowego ;)
12 X 2006 o 23:20:18
Ja zwykle mam ludzi przyporządkowanych do konkretnego miejsca, więc jak ktoś mnie spotyka na ulicy to zazwyczaj i tak nie wiem kto to był, chociaż jak przyjdzie np. do pracy to już od progu widzę, że to Kowalski. Kiedyś tak z jednym facetem przespacerowałem kilka kilometrów, zanim skojarzyłem kim on jest ;)
15 X 2006 o 11:39:11
a jak było na jesieni ?
15 XI 2008 o 17:18:00
ja w ogóle nie wiem jak żyję; częsta dekoncentracja, brak orientacji w terenie, z kojarzeniem twarzy też kiepsko. Spore utrapienie w pracy, gdzie przewija się mnóstwo ludzi. Widząc w ciągu jednego dnia tę samą osobę, nie pamiętam, że parę godzin wcześniej stała przede mną czy tuż obok… heh Kompletnie nie przywiązuję wagi do ludzi, których spotykam. U koleżanki zauważę zmianę koloru włosów albo inne zmiany w wyglądzie dopiero po tygodniu..