murderfs
Za każdym razem, gdy gdzieś tam pisali o problemach z dodaniem reiserfsa czwórki do jądra, oczywiste dla mnie było, że rację mają jądrowcy. Tak, Hans mógł sobie do woli gadać o tym, że jego filesystem non stop przechodzi miliardy zautomatyzowanych testów, ma super rozszerzalną i super zajebistą architekturę pluginową i wogle wogle cuda wianki, ale prawda jest i była taka, że z punktu widzenia kernelowców najważniejsza jest maintainowalność danego podsystemu. I nie chodzi tu o to, że autor się zaklina, że będzie maintainował, ale że w razie czego sami kernelowcy będą mogli tam jakieś mniejsze i większe poprawki wstawiać. To jest tzw. 'Linus got hit by a bus problem', czyli co robimy, jak maintainera przejedzie autobus.
Szczerze wątpię, żeby to się przyjęło, ale w sumie od teraz powinno się to nazywać "Linus got hit by a bus/Hans got jailed for killing his wife problem".
Poza tym mam nadzieję, że jeśli ktoś do tej pory nie rozumiał dlaczego Linus&friends byli tacy uparci przy mergowaniu reiserfsa4, to ten, fakt faktem mocno ekstremalny przypadek wystarczy za uzasadnienie. Gdyby ten filesystem został mergnięty dłuższy czas temu w stanie, w jakim był, to teraz kernelowcy mieliby na głowie potencjalnie martwy filesystem zawierający sporo różnych interfejsów (własne wbudowane pluginy), o których nikt nic nie wie. Afaik podobny problem jest już teraz z reiserem trójką, bo ilość osób znających się na rzeczy jest bardzo ograniczona, a sam autor stwierdził, że system jest w maintainance mode i żadnych większych zmian robił w nim nie będzie. A jądro się cały czas zmienia i czasami jednak trzeba...

16 X 2006 o 23:17:35
A tak "poza konkursem":
Za każdym razem, gdy ktoś przekonywał mnie do reiserfs-a, coś - może ten legendarny 6-ty zmysł - podpowiadał mi, żeby nie pchać się w reisera. I niestworzone opowieści o niezawodności reiserfs-a, ko(s)micznych padach ext3 i innych historii.
Przypadek ekstremalny. Mniejszy: swego czasu z "extra" Slackware-a wyleciał swaret, po tym jak jego autor stosował negatywną kampanię skierowaną m.in. w slapt-geta. Znajomi pozostali przy tym narzędziu, bo "nieistotne jest to, że autor jest niezrównoważony". Teraz panu Reiserowi stawia się zarzuty ciężkiego kalibru. Ale też ciężkiego kalibru są zagrożenia płynące z ewentualnego utrzymania martwego kodu.
16 X 2006 o 23:48:54
Oh well. Ciężko mi porównywać, ale gdy z PLD odszedł kloczek, projekt jako taki zyskał. Być może tu będzie podobnie? W końcu za reiserfs/reiser4 stoi nie sam Hans, ale kilkunastu (http://www.namesys.com/devels.html) developerów, którzy raczej nie byli li tylko codemonkeys... Owszem, opina o namesys zapewne w dół poleci, ale - no znowu - u nas też poleciało.
17 X 2006 o 05:31:46
"mieliby na głowie potencjalnie martwy filesystem"
W kontekście powodu zamknięcia Hansa, ten urywek nabiera innego znaczenia :P
17 X 2006 o 07:19:12
Czegoś tu nie kumam. Każdy podsystem jadra ma teoretycznie swojego maintanera, i prawdopodobnie mało kto poza nim wyznaje sie w tym podsystemie. Czyli jak tamtego mainanera przejedzie autobus, to tez będzie problem.
Czyli nie rozumiem... aaaa.... Linus dalekowzrocznym instynktem przewidział mordercze instynkty pana Reisera...
Ostatecznie skoro DARPA sponsoruje Reisera, to chyba po to żeby armia mogła tego używać, a skoro armia ma tego używać, to chyba powinno to być tak napisane żeby każdy trep mógł to zrozumieć :)
17 X 2006 o 10:22:27
Co do reszty zespołu namesysa, to cholera wie co z nimi będzie. Jeśli twoim fsem zajmuje się któraś z dużych korporacji i jest tam kilka osób się na nim wyznających, to generalnie problemu nie ma. Natomiast jeśli namesys padnie, to jedyną szansą na jakiś sensowny dalszy rozwój reisera4 byłoby, gdyby przynajmniej część zespołu została jakoś wykupiona przez inną firmę, właśnie po to, żeby się dalej fsem zajmować. A to wcale nie jest takie pewne zważywszy, że afaik póki co żadna większa firma się z reiserem nie związała (a wręcz przeciwnie, suse się z reisera wycofuje). Przyszłość reisera4 imho nie wygląda obecnie zbyt różowo. (Tu jest różnica pomiędzy pld, a namesysem -- namesys to *firma*, która działa tylko dlatego, że dostaje kasę od klientów. Zapuszkowanie szefa, nawet jeśli go docelowo odpuszkują, będzie miało skutki raczej nieprzyjemne, choćby dlatego, że hans przez dłuższy czas nie będzie mógł prowadzić firmy, całe swoje oszczędności wyda na prawników, a firma się klientom od tego momentu pewnie zacznie źle kojarzyć.)
Zaś co do maintainerów innych podstystemów, to zgoda, często jest tak, że jeden człowiek wie znacznie więcej, niż inni. I całkowicie się tego problemu pozbyć nie da, natomiast można go ograniczyć. Na przykład stawiając wymóg, że nowy filesystem ma zrezygnować z wbudowanego interfejsu do pluginów i zamiast tego ma stworzyć odpowiedni interfejs na poziomie VFSa, gdzie już większa ilość osób będzie się mogła czymś takim zajmować. Analogicznie z innymi punktami styku z kernelem -- im ich mniej i w im lepiej udokumentowanych miejscach, tym prościej będzie później miała osoba z zewnątrz w razie konieczności wprowadzania jakiś zmian. I o to się w większości afaik rozchodziło -- kernelowcy tłumaczyli, że reiserfs4 ma być lepiej zintegrowany z jądrem, a hans im na to, że on ma zajebiste testy, testy pokazują, że tak jak jest jest bardzo bardzo szybko, więc pocałujcie się w rzyć i integrujcie jak ja chcę.
17 X 2006 o 18:24:14
>> Szczerze wątpię, żeby to się przyjęło, ale w sumie od teraz powinno się to nazywać "Linus got hit by a bus/Hans got jailed for killing his wife problem".
Umarłem.
23 X 2006 o 16:59:44
Mazur, Hansowi wypominasz, a wszędzie o twojej ekstradycji gadają ;-)