Czytam twojego bloga
31 III 2007, 14:31:19Czytam twojego bloga.
Zostałem powyższą kwestią poczęstowany na pingwinariach przez osobę mi nieznaną, która właśnie usłyszała jak się nazywam oraz dodatkowo wczoraj przez znajomą, podczas publicznego wieczornego multichata przy grillu.
I jest z tym stwierdzeniem pewien problem, zwłaszcza, jeśli ktoś go próbuje użyć na początku znajomości. No więc -- a co ja mam niby na nie odpowiedzieć? Jeśli odwołasz się do jakiegoś konkretnego tematu, czy coś, no to wtedy ok, powiedzmy, że mogę coś dopowiedzieć (zakładając, że pamiętam co miałem wtedy na myśli), rozwinąć, etc. Normalna konwersacja. Ale samo 'czytam twojego bloga' nie daje mi tutaj żadnego punktu zaczepienia. Jedyną reakcją z mojej strony może być w tym momencie rzucenie jakiejś anegdoty na temat blogowania, tyle tylko, że mój blog nie jest o pisaniu blogów, więc samym procesem blogowania interesuję się marginalnie i takowych ciekawostek po prostu nie znam. A jaką mam niby alternatywę? Spytać się 'no i jak ci się podoba'? Nawet nie będę tłumaczył z jak wielu powodów jest to idiotyczne pytanie. To może mam wybrać na chybił trafił jakiś wpis przez siebie wyprodukowany i zacząć się produkować na jego temat? Też odpada.
Takie stwierdzenie się po prostu nie nadaje do wstawienia go do rozmowy (o ile nie następują po nim jakieś konkretne pytania), chyba, że celem stwierdzającego jest tej rozmowy przyblokowanie. Już nie wspominając o tym, że jeśli nagle jakiś dwulicowiec wskaże na mnie palcem przy dużej grupie ludzi i zakrzyknie szydercze 'on pisze bloga', to ja od razu jestem w defensywie, bo skoro piszę bloga, to znaczy, że uważam, iż to, co chcę powiedzieć, jest na tyle ważne, by to publikować publicznie (hyhyhy), zamiast wysyłać bezpośrednio do osób zainteresowanych. I co ja mam niby teraz zrobić? Chwalić się ilością czytelników? A może opowiadać jacy to blogerzy (czyli ja też) będą ważni od teraz w kształtowaniu świata! Czy też założyć, że właśnie znalazłem nowe ofiary do zamęczania ich moimi wielce interesującymi przemyśleniami i zacząć streszczać jakiś wpis, do wyboru, taki z dużą ilością odwołań do mojego życia osobistego, bo skoro już i tak jestem narcyz, to mogę być i ekshibicjonista, albo jakiś techniczny, żeby było, że jestem nudziarz.
Podsumowując -- jeśli rzeczywiście czytasz mojego bloga, to najprawdopodobniej jesteś w stanie zadać jakieś interesujące pytanie, albo coś ciekawego powiedzieć. Natomiast wspominanie o nim przy obcych ludziach jest bez sensu ponieważ z założenia blog jest dla tych, którzy znaleźli w nim coś ciekawego, a przypadkową zbieraninę osób jego zawartość może co najwyżej zanudzić przy okazji robiąc z autora nadętego dupka.
A teraz niech mnie ktoś przytuli.
