Czytam twojego bloga
Czytam twojego bloga.
Zostałem powyższą kwestią poczęstowany na pingwinariach przez osobę mi nieznaną, która właśnie usłyszała jak się nazywam oraz dodatkowo wczoraj przez znajomą, podczas publicznego wieczornego multichata przy grillu.
I jest z tym stwierdzeniem pewien problem, zwłaszcza, jeśli ktoś go próbuje użyć na początku znajomości. No więc -- a co ja mam niby na nie odpowiedzieć? Jeśli odwołasz się do jakiegoś konkretnego tematu, czy coś, no to wtedy ok, powiedzmy, że mogę coś dopowiedzieć (zakładając, że pamiętam co miałem wtedy na myśli), rozwinąć, etc. Normalna konwersacja. Ale samo 'czytam twojego bloga' nie daje mi tutaj żadnego punktu zaczepienia. Jedyną reakcją z mojej strony może być w tym momencie rzucenie jakiejś anegdoty na temat blogowania, tyle tylko, że mój blog nie jest o pisaniu blogów, więc samym procesem blogowania interesuję się marginalnie i takowych ciekawostek po prostu nie znam. A jaką mam niby alternatywę? Spytać się 'no i jak ci się podoba'? Nawet nie będę tłumaczył z jak wielu powodów jest to idiotyczne pytanie. To może mam wybrać na chybił trafił jakiś wpis przez siebie wyprodukowany i zacząć się produkować na jego temat? Też odpada.
Takie stwierdzenie się po prostu nie nadaje do wstawienia go do rozmowy (o ile nie następują po nim jakieś konkretne pytania), chyba, że celem stwierdzającego jest tej rozmowy przyblokowanie. Już nie wspominając o tym, że jeśli nagle jakiś dwulicowiec wskaże na mnie palcem przy dużej grupie ludzi i zakrzyknie szydercze 'on pisze bloga', to ja od razu jestem w defensywie, bo skoro piszę bloga, to znaczy, że uważam, iż to, co chcę powiedzieć, jest na tyle ważne, by to publikować publicznie (hyhyhy), zamiast wysyłać bezpośrednio do osób zainteresowanych. I co ja mam niby teraz zrobić? Chwalić się ilością czytelników? A może opowiadać jacy to blogerzy (czyli ja też) będą ważni od teraz w kształtowaniu świata! Czy też założyć, że właśnie znalazłem nowe ofiary do zamęczania ich moimi wielce interesującymi przemyśleniami i zacząć streszczać jakiś wpis, do wyboru, taki z dużą ilością odwołań do mojego życia osobistego, bo skoro już i tak jestem narcyz, to mogę być i ekshibicjonista, albo jakiś techniczny, żeby było, że jestem nudziarz.
Podsumowując -- jeśli rzeczywiście czytasz mojego bloga, to najprawdopodobniej jesteś w stanie zadać jakieś interesujące pytanie, albo coś ciekawego powiedzieć. Natomiast wspominanie o nim przy obcych ludziach jest bez sensu ponieważ z założenia blog jest dla tych, którzy znaleźli w nim coś ciekawego, a przypadkową zbieraninę osób jego zawartość może co najwyżej zanudzić przy okazji robiąc z autora nadętego dupka.
A teraz niech mnie ktoś przytuli.
31 III 2007 o 14:36
<przytul> (gg mode ;)
Ja bym powiedział że taka informacja jest dosyć cenna. Nie dlatego by "zagaić" rozmowę, nie dlatego by zacząć o blogu dyskutować, ale... dlatego że daje Tobie informację, że ktoś "zna" Ciebie, oraz wie to co chciałeś przekazać. Więc już coś o Tobie wie i nie musisz mu tłumaczyć tego co już wyjaśniłeś na blogu.
I tyle.
31 III 2007 o 14:44
Ależ to sytuacja znana od wieków. Nowocześniejszy odpowiednik "Czytałem pana książkę".
To pozytywny znak. Czy tego chcemy, czy nie, blogi stają się częścią powszechnej kultury.
Musisz się przyzwyczaić, stary... :]
(...i opracować jakąś krótką wymówkę :P)
31 III 2007 o 14:45
Tak samo można argumentować, że powiedzenie kobiecie "masz ładne włosy" blokuje rozmowę i robi z niej idiotkę. No bo co ona ma wtedy, biedna, odpowiedzieć?
31 III 2007 o 14:48
Odpowiada się tak:
— Czytam twojego bloga.
— No… słucham, słucham, kontynuuj.
:-)
31 III 2007 o 14:48
No właśnie, robisz z igły widły... Nie wystarczyło odpowiedzieć "to miło" i na tym zakończyć wątek?
31 III 2007 o 14:56
@nerf, niezbyt. To że ktoś czyta(ł), a że mu się podobało, to dwie różne rzeczy.
@jajcuś
Oczywiście, że robię, ostatnie zdanie wpisu było ironiczne :). Natomiast nie byłbym w stanie powiedzieć 'to miło' w innej intonacji, niż bym powiedział 'nooo, fajnie', czy 'noo, dobra', co jest równoznaczne ze wzruszeniem ramionami i powiedzeniem 'no i?'. A o to mi właśnie chodzi :)
Tak jak powiedział mcv, 'no, dobra, co dalej, kontynuuj'.
31 III 2007 o 16:06
Ale śmieszny wpis. Przecież jak ktoś mówi, że cię czyta to znaczy, że piszesz dla niego ciekawie, bo chyba nie traciłby czasu na czytanie bzdetów. Czyli ogólnie to okazanie według mnie jakieś sympatii.
Teraz jakbym Cię kiedyś miał gdzieś poznać na żywo powiem "Czytam twojego bloga." a potem dodam, żeby się wyróżnić "Jesteś na nim po prostu boski!". Chociaż w sumie to go nie czytam i wpadłem dziś przypadkiem. ;)
31 III 2007 o 16:13
przytulił już ktoś...?;)
PS. nie czytam Twojego bloga;)
31 III 2007 o 18:24
Na takie pytanie najlepszą odpowiedzią jest "Spoko". I koniec ;)
31 III 2007 o 18:34
widziałam jak kręcisz tyłkiem:)
31 III 2007 o 21:05
@kasiak
No niestety, wciąż czekam :)
@ola
Eeeeeeyyyy? Tego.
No i znowu mam problem. Ten blog nie jest o kręceniu tyłkiem, więc żadnych anegdot na ten temat nie mam. Ilością oglądaczy mojego kręcącego tyłka też się przeca chwalił nie będę, bo nie wypada. Niech mnie ktoś przytuli.
;)
31 III 2007 o 21:07
kurcze... casting jakiś musisz zarządzić...;)
Ola - i jak wypadło to kręcenie tyłkiem...?:D
31 III 2007 o 21:07
fajniutko możesz przytulać, śmiało:D
31 III 2007 o 21:08
oki - zaufam Ci po raz kolejny...:D
31 III 2007 o 21:25
O, tak, tak, tak, trzeba sobie ufać, jak najbardziej, popieram, popieram!
31 III 2007 o 21:26
no to dawaj w me ramiona...:D
31 III 2007 o 21:34
O... mmazur skutecznie rwie babki na blogu... ;-)
31 III 2007 o 21:35
o tak, tak, tak szczególnie w internecie, zostańmy wirtualnymi przyjciółmi;)
a apropo czytam Twojego bloga to zapewne ktoś wyskoczył na zasadzie skojarzeń, mi się będziesz kojarzył z kręcenia tyłkiem i nic na to nie poradze i czytam tego bloga przez ten tyłek, wybacz:D
31 III 2007 o 21:37
Jajcuś - chyba nie zazdrościsz...?:P
a to kręcenie tyłkiem też bym chętnie obejrzała...:D
31 III 2007 o 21:37
@kasia
Jest tylko pewien problem odległościowy. Samochód niby jest, ale ja już w piżamie :)
@jajcuś
No co, same przyszły :)
31 III 2007 o 21:39
no wiesz, mmazur... jeśli jeszcze trochę wytrzymasz, a potem wsiądziesz i przyjedziesz, to ja służę...:D
i nie bądźcie żyły - dajcie trochę tego kręcenia tyłkiem... nie mam takich wejsć jak Ola...:P
31 III 2007 o 21:59
latynizacja nazw w szablonie z powodu...?;)
31 III 2007 o 22:03
Niewspierania przez joggera dwujęzycznych szablonów. A tak jest zrozumiałe tak dla naszych, jak i angielskich :)
31 III 2007 o 22:04
hmm... no przyczepiłabym się lekko, ale nie zrobię tego... miej nadal wrażenie, że jestem miła;)
31 III 2007 o 22:13
No co, no co. Przetłumaczone jest jak należy o ile mi wiadomo, specjalnie się po jakiś łacińskich forumach plątałem, żeby mi przetłumaczyli poprawnie.
31 III 2007 o 22:14
ekhm.... jakby Ci to... no właśnie nie do końca to jest poprawnie - o ile to łacina, bo się zawahałam w pewnym momencie;)
31 III 2007 o 22:16
http://lacina.info.pl/forum/viewtopic.php?t=2404
31 III 2007 o 22:19
oki - co nieco mi się rozjaśniło, jak i dlaczego, ale i tak mam parę zastrzeżeń - ot, zawodowa upierdliwość, wybacz;)
31 III 2007 o 22:20
kasiak to napisz co Ci nie gra i po krzyku bo kurde musze przestać śledzić:D
31 III 2007 o 22:23
dobra, posprawdzałam różne rzeczy i już się nie czepiam;)
01 IV 2007 o 15:23
Od teraz nie czytam twojego bloga. Sam sobie czytaj!
05 IV 2007 o 14:26
dobra - widziałam kręcenie tyłkiem, ale tylko na zdjęciach..:(
to się nie liczy...:D
06 IV 2007 o 12:52
A więc na Pingwinariach co prawda nie ja zacząłem od 'czytam Twojego bloga' (a nie był to czasem mrman? czy on 'ten trzeci był'?), ale byłem 'ten drugi'. I IIRC porozmawialiśmy sobie o długości wpisów na blogu (BTW cz. 1 mniej doświadczonych kobiet to IMO maks. co może być w jednym wpisie, nawet nieco krótsze mogłoby być), więc nieco dramatyzujesz (pomijając, że samo 'czytam Twojego bloga' faktycznie jest mało sensowne). A przytulaniem niech się jakieś dziewczę zajmie.
30 IV 2007 o 21:46
Moim zdaniem Mmazur ma świętą rację, bo taki powiedzenie 'czytam twojego bloga' jest bez sensu i wcale nie musi świadczyć, że ta osoba go czyta, tylko po prostu pisze to aby zareklamować swojego bloga albo ma jakiś inny cel w tym. No a jak naprawdę czyta to jest w stanie powiedzieć coś sensownego, na co już da się odpowiedzieć. No więc się z Tobą zgadzam i nie uważam, że ten post jest bez sensuy, bo jest bardzo orginalny (nigdy wcześniej nie spotkałam się z czymś podobnym na ten temat).
A tak na koniec, to po raz pierwszy jestem na tym blogu i mi się podoba.
05 V 2007 o 03:19
cytat z Osła podnosi w moich oczach wartosć Pana wywodu.Seri…serio…
05 V 2007 o 03:29
no dobrze.
pierwsze-blog to moj jest osobisty
drugie-nikogo w nim nie zaczepiam,chyba że nabił mi piany
trzecie -nie oczkuje na odpowiedź,chyba że potknęła sie o niego taka,co go szukałą
czwarte-komplementy fajne są na randce
piąte-mało słów lubię treści przewiele
szóste i ostatnie – kto bloguje ten życie czuje,jak podobno można bluesa czuć...
ps.pozdrawiam,trochę dorastam ale jeszcze sie otrzaskam lub oby nie?!